O godz. 12.30 kurs euro kształtował się na poziomie 1,5043 dol. i było to najwyższy jego poziom od końca pierwszej dekady listopada.
Spadająca wartość amerykańskiej waluty to efekt publikacji protokołu ze spotkania członków Fed. Napisano w nim, że choć
gospodarka USA wychodzi z kryzysu, to nie ma na razie szans na wzrost rekordowo niskich
stóp procentowych.
Zdaniem Fed będzie to możliwe najwcześniej w połowie przyszłego roku. Jednocześnie zasugerowano, że mocny spadek wartości dolara w stosunku do innych najważniejszych światowych walut w ciągu ostatnich kilku miesięcy jest rzeczą w tej sytuacji naturalną.
Analitycy wskazują, że nie wpłynie to pozytywnie na kurs dolara. - Jeśli Fed mówi, że spadek wartości amerykańskiej waluty jest rzeczą naturalną, jest to odbierane w ten sposób, że nie ma zamiaru w jakikolwiek sposób temu przeciwdziałać - komentuje Johan Javeus, analityk SEB ze Sztokholmu.
Dolar stracił w środę na wartości 1,1 proc. w stosunku do jena - za amerykańską walutę płacono 87,57 jenów. To najniższa wartość tej pary od stycznia 2009. Dolar osłabił się też wobec koszyka sześciu głównych walut o 0,6 procent w skali dnia i osiągnął w pewnym momencie wartość najniższą od sierpnia 2008 roku.
Jednocześnie kolejny rekord pobiła cena złota - w środę rano w Londynie uncja kosztowała aż 1180,40 dol. - Im bardziej będzie się osłabiał kurs dolara, tym droższe będzie
złoto - komentuje Howard Wheeldon, analityk z BGC Partners. Wydaje się, że cena kruszcu może jeszcze bardziej poszybować w górę. Świadczy o tym m.in. oświadczenie indyjskiego rządu, który chce kupić od Międzynarodowego Funduszu Walutowego ponad 200 ton złota. To kolejny zakup Indii, które kilka tygodni temu kupiły już od
MFW taką samą ilość szlachetnego kruszcu.
- To powinien być czas, kiedy cena złota stabilizuje się, ale zamiast tego wciąż osiąga ona nowe szczyty. Jestem przekonany, że osiągnie ona poziom 1200 dolarów za uncję szybciej niż możemy sądzić - komentuje Michael Kempinski, analityk z Commerzbanku.