Źródła dziennika określają nową inicjatywę jako "iTunes dla magazynów". Zjednoczyła ona takich gigantów, jak Time Inc. (wydawca magazynów, jak: "Time", "People" czy "Sports Illustrated"), Condé Nast (m.in. "New Yorker", "Vanity Fair" oraz "Wired"), Hearst (m.in. "Cosmopolitan", "Esquire" czy "Harper's Bazaar") oraz Meredith ("More", "Fitness" czy "Ladies' Home Journal").
Na razie nie wiadomo, w jakich cenach i na jakich zasadach wydawcy będą sprzedawali swoje materiały w internetowym kiosku. Kluczowe pytanie brzmi: czy czytelnicy będą mogli kupować artykuły na sztuki? Część ekspertów opowiada się właśnie za takim rozwiązaniem. Mario Garcia, szef i założyciel firmy doradczej Garcia Media, uważa, że w przyszłości czytelnicy nie będą kupować gazet w całości. - Jest mnóstwo ludzi, którzy czytają dział sportowy w "
USA Today", dział kultury - w "New York Times", a wiadomości ekonomiczne biorą z "The Wall Street Journal". Ja tak robię, inni tak robią, więc dlaczego krytykujemy dekompozycję gazety, dzięki której czytelnik jest zarazem redaktorem? -
powiedział w wywiadzie dla "Gazety" w czerwcu tego roku. Jego wizja: będziemy mogli zapłacić tylko za teksty z kraju albo za dział kultury. Reszta - jeśli nie jest nam potrzebna - nigdy nie zostanie nam sprzedana.
Są też przeciwnicy. James Harding, naczelny brytyjskiego dziennika "The Times", uważa, że takie myślenie prowadzi gazety do ślepego zaułku. Czytelnicy bowiem dużo chętniej czytają na temat Britney Spears niż o Tamilach na Sri Lance. - A "The Times" wydał do tej pory na swoje biuro w Bagdadzie 1,5 mln funtów, a wysłanie korespondenta na Sri Lankę kosztuje 10 tys. funtów - zaznaczył Harding. Sprzedaż takich tekstów na sztuki może wywrócić ekonomikę prasy do góry nogami.
iTunes prowadzony przez firmę
Apple jest obecnie największym muzycznym sklepem nie tylko w internecie, w zeszłym roku udało mu się zdetronizować pod tym względem nawet sieć hipermarketów Wal-Mart. Jednak jego wpływ na branżę muzyczną jest dyskusyjny. Z jednej strony ułatwia on użytkownikom zakup plików muzycznych w sieci, co przynajmniej do pewnego stopnia ogranicza piractwo. Z drugiej odzwyczaja konsumentów od myślenia o muzyce w kategoriach płyty, a to ogranicza marże koncernów fonograficznych. Nie podoba się to również muzykom, którzy postrzegają nagrany album jako zamkniętą całość i niechętnie patrzą na wybieranie z niego kilku bardziej melodyjnych kawałków. W sierpniu 2008 r. ten problem szczegółowo opisał dziennik ekonomiczny "The Wall Street Journal". - Pod wieloma względami cofamy się do ery wydawania muzyki na singlach - powiedział Ken Levitan, menedżer zespołu Kid Rock, który określa iTunes jako "coś w rodzaju dzwonu pogrzebowego dla branży muzycznej". Wytwórnia Warner Music nie wprowadziła albumu tego zespołu z 2007 r. pt. "
Rock 'n Roll Jesus" do iTunes (sprzedaż tej płyty w sklepach tradycyjnych osiągnęła 1,7 mln egzemplarzy), a następnie wycofała ze sklepu Apple'a płytę wokalistki Estelle, choć jedna z jej piosenek weszła do pierwszej dziesiątki najlepiej sprzedających się utworów w iTunes.
Stacje telewizyjne nie mają problemów ze sprzedażą programów w iTunes na sztuki, ale również one nie czują w tym sklepie zbyt komfortowo. W tym przypadku z kolei punktem zapalnym są ceny. W 2007 r. koncern NBC Universal (właściciel m.in. telewizji NBC oraz wytwórni Universal Studios) nie przedłużył umowy ze sklepem iTunes. Jego prezes Jeff Zucker tak tłumaczył swoją decyzję: - 40 proc. ściągniętych z iTunes programów telewizyjnych stanowiły nasze produkcje. 40 proc.! Prawie połowa. I wiecie, jak dużo zarobiliśmy na współpracy z iTunes w 2006 r.? Blisko 15 mln dol. (...) W tym samym czasie Apple sprzedał dziesiątki milionów swoich urządzeń, np. iPodów, wykorzystując nasze programy, i zarobił strasznie dużo pieniędzy. (...) Apple nie chciał podzielić się z nami tymi pieniędzmi, nie chciał też podnieść ceny naszych programów. Wiemy, że Apple zniszczył branżę muzyczną cenami w iTunes. (...) Chcieliśmy wziąć dowolny nasz serial, dowolny... "Herosów" czy "Battlestar Galactica", i dla tego jednego programu podnieść eksperymentalnie cenę z 1,99 do 2,99 dol. za odcinek. I zobaczyć, co się stanie. Steve Jobs na to: - Nie. Ja powiedziałem: - OK - opowiadał Zucker w wywiadzie dla Kena Auletty, dziennikarza tygodnika "New Yorker". Konflikt trwał przez rok.
Pod koniec 2008 r. NBC Universal wrócił do iTunes. Jednak w marcu 2007 r. wraz z konkurencyjnymi stacjami - Fox i ABC - utworzył serwis Hulu.com, na którym internauci mogą oglądać programy tych (i wielu innych) stacji z reklamami. Teraz Hulu rozważa wprowadzenie opłat za dostępne programy telewizyjne.
Wydawcy magazynów znają jasne i ciemne strony iTunes, dlatego jednoczą siły. Do ogłoszenia ich inicjatywy może dojść już wkrótce, na początku grudnia. I to nie jest przypadek. Na początku przyszłego roku swój najnowszy gadżet, tzw.
tablet, może zaprezentować również firma Apple. Na razie niewiele o nim wiadomo, jednak część analityków i blogerów prognozuje, że będzie to "iPod dla tekstów".