Biznes Ludzie Pieniądze

Joost, projekt twórców Skype'a, upada

tigi
25.11.2009 , aktualizacja: 25.11.2009 14:04
A A A Drukuj
Mieli rzucić wyzwanie YouTube, sieciom kablowym i zrewolucjonizować wideo w internecie. Dziś Joost rozprzedawany jest po kawałku.
Historię projektu reklamowanego jako zabójca telewizji kończy lakoniczny komunikat mało znanej spółki Adconion Media, która przejęła "pewne aktywa" Joosta. Szczegóły finansowe transakcji nie zostały ujawnione, a Adconion zapewnia, że wykorzysta owe aktywa do "rozwinięcia własnych usług wideo i udostępni reklamodawcom, właścicielom produkcji wideo i wydawcom internetowym kompletne rozwiązanie do wyświetlania wideo i reklam".

Gdy Joost startował ponad dwa lata temu, w branży wiele sobie po nim obiecywano. Raz, że stali za nim dwaj Skandynawowie - Janus Friis i Niklas Zennström - znani w branży internetowej jako twórcy serwisu KaZaA do wymiany plików w sieci, a przede wszystkim Skype'a sprzedanego za miliardy dolarów eBayowi. Nowe dzieło Skandynawów reklamowano hasłem: "Żegnaj telewizjo - witaj Joost", a inwestorzy włożyli weń kilkadziesiąt milionów dolarów. Początki były obiecujące - by skorzystać z Joosta, trzeba było co prawda zainstalować program na komputerze, ale technologicznie, podczas testów "Gazety", działał bez zarzutu. Trzon oferty stanowiły programy rozrywkowe i motoryzacyjne, a Joost miał podpisane umowy m.in. z koncernem Viacom, wytwórnią Warner Music i producentem telewizyjnym Endemol (znany np. z serii "Big Brother").

Pomimo szybkiego zgromadzenia ponad miliona użytkowników Joost zaczął się staczać po równi pochyłej - część internautów wybrało YouTube (Joost dopiero później wprowadził wersję, w której wideo można było oglądać bez instalowania aplikacji). Jednak prawdziwym gwoździem do trumny okazał się serwis Hulu.com uruchomiony przez wytwórnie hollywoodzkie i stacje telewizyjne, który za darmo zaoferował amerykańskim internautom seriale, programy telewizyjne i filmy w wysokiej rozdzielczości. A Joost miał kłopoty, by pozyskać licencje na ofertę, która mogłaby przyciągnąć masowego widza. Skoncentrował się więc na niszach - jak np. japońskich anime. W końcu kompletnie zmienił model biznesowy - chciał zarabiać m.in. na operatorach telewizji satelitarnej i kablowej czy nadawcach telewizyjnych, oferując im swoje technologie. Gdy i ten pomysł nie wypalił, aktywa spółki zostały wystawiona na sprzedaż.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów