Dlaczego
Rosja postanowiła zbudować kosztowny gazociąg Nord Stream przez Bałtyk do Niemiec, zamiast mniejszym kosztem ułożyć drugą nitkę gazociągu jamalskiego przez Białoruś i Polskę, planowaną w przeszłości i częściowo nawet zbudowaną? Pytał o to prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa dziennikarz z Białorusi w poniedziałek na spotkaniu w rezydencji rosyjskiego przywódcy.
Prezydent Rosji przekonywał, że przy ocenie inwestycji trzeba brać pod uwagę nie tylko bezpośrednie koszty ekonomiczne, ale też czynniki polityczne.
- Układanie gazociągu na dnie morza jest droższe od budowy rury na lądzie. Ale z drugiej strony pozwala to usunąć pewne ryzyko, które jest bardzo trudno wycenić, bo w niektórych sytuacjach mogą one doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, naruszyć bezpieczeństwo energetyczne odbiorcy. I jeśli na jednej szali położymy koszty ułożenia rury przez morze, a na drugiej gwarancję wypełnienia naszych zobowiązań, to opowiadam się za tym drugim - powiedział Miedwiediew. Dodał, że Rosja nie wyklucza w przyszłości budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego. Ale tylko gdy Europa zamówi w Rosji tyle gazu, by trzeba było budować to nowe połączenie. - A Europejczycy mają dyrektywy
w sprawie dostaw gazu z różnych źródeł - podkreślił.
W Polsce Gazprom nigdy nie miał problemów z zakłóceniami tranzytu gazociągiem jamalskim. Spory wywoływała rosyjska strona, domagając się obniżenia opłat za transport przez Polskę, które i tak należą do najniższych wUE.
Zdaniem rosyjskich ekspertów budowę drugiej nitki gazociągu utrudniają "ryzyka polityczne".
-
Polska i Rosja są w fazie zaostrzonych stosunków z powodu różnych ocen II wojny światowej i ostrego wystąpienia Warszawy przeciw manewrom wojsk Rosji i Białorusi przy polskiej granicy - powiedział dziennikowi "Wiedomosti" Adżar Kurtow z rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych.
W porozumieniu rządów Polski i Rosji z2003 r. zapisano, że sprawa budowy drugiej nitki gazociągu - zaplanowanej w1993 r. - zostanie "zaktualizowana" do końca 2004 r. Ale nigdy tego nie zrobiono. Nie wiadomo, jak ta kwestia zostanie zapisana w nowym gazowym porozumieniu rządów Polski i Rosji, którego tekst ma być parafowany w czwartek.