Rosyjski koncern uczci tą galą trud rosyjskich i polskich urzędników, którzy wcześniej mają dobić targu w sprawie nowego kontraktu gazowego Polski z Rosją. Gazprom stać na gest, bo kontrakt zapewni mu przez ćwierć wieku co najmniej 60 mld dol. nieplanowanych dotąd dochodów i jeszcze koncern zyska na obniżce opłat za tranzyt gazu przez Polskę do Niemiec.
W radosnym nastroju przed balem w operze Gazprom wyjawił sekret -troskę o bezpieczeństwo energetyczne Polski ma w genach. Bo 65 lat temu
Polska była pierwszym krajem, do którego wysłano gaz z Rosji. Gazprom zapomniał tylko, że my też mamy udział w tym sukcesie.
Otóż pierwszy rosyjski gaz płynął gazociągiem zbudowanym przed II wojną światową przez Polaków. Łączył Stalową Wolę -dumę Centralnego Okręgu Przemysłowego - ze złożami w Borysławiu, które po wojnie Stalin przyłączył do Związku Sowieckiego. Z owej troski o bezpieczeństwo energetyczne Polski opanowanej przez "Solidarność" jesienią 1981 r.
Moskwa groziła nam zakręceniem kurka, stosując tę groźbę pierwszy raz w historii.
Historyczne więzi zobowiązują. Gazprom zapowiada, że gdy powstanie omijający nas gazociąg bałtycki, będziemy mogli sprowadzać rosyjski gaz również z Zachodu. Wtedy dostaw nie obciąży już żadne ryzyko - jak w ostatnich latach, gdy Gazprom kilka razy zakręcał nam kurek, by wymusić podwyżkę opłat od Ukrainy i Białorusi.
Tylko czy wtedy w duszy Gazpromu nie zagra znowu troska o Polskę, zmuszając koncern np. do przejęcia polskich gazociągów, by zapewnić ich prawidłowe działanie? Będzie okazja do kolejnego balu w operze.