W Chinach panuje dość powszechne przekonanie, że czosnek wzmaga odporność na nowego wirusa. Szkoły kupują hurtowe ilości czosnku, by dawać go uczniom do jedzenia. Jedna z nich w prowincji Hangzhou we wschodnich Chinach zakupiła na przykład 200 kg aromatycznych główek -
podaje Financial Times. Ponadto uprawy czosnku w ostatnim czasie zmniejszyły się w efekcie kryzysu gospodarczego. Wynikające z tego braki w zaopatrzeniu są rajem dla spekulantów.
Wybierają oni niewielkie regiony, wykupują czosnek od rolników i czekają. Po jakimś czasie zaczynają sprzedawać towar znacznie drożej. Jedyne, czego trzeba, by zarobić krocie, to kika wypożyczonych ciężarówek, magazyn i gotówka, do której w związku z tanimi kredytami subsydiowanymi przez rząd dostęp jest stosunkowo łatwy.
Strateg w chińskim oddziale Morgan Stanley Jerry Lou twierdzi, że wielu spekulantów to byli macherzy na rynku
nieruchomości.
Chiny produkują trzy czwarte spożywanego na świecie czosnku. Dwaj inni poważni eksporterzy to
Hiszpania i
Argentyna. Obydwa kraje z pewnością ucieszą się, że cena chińskiego czosnku traci na konkurencyjności.