Pozew dotyczy
wideo umieszczonego w 2006 r. w serwisie
Google Video. Widać na nim, jak grupa uczniów z Turynu napastuje niepełnosprawnego kolegę ze szkoły. Zanim wideo zostało usunięte, przez prawie dwa miesiące widniało w kategorii najśmieszniejsze klipy. Według dokumentów złożonych w sądzie przez prokuraturę obejrzano je 5,5 tys. razy.
Jak podkreśla Google, wideo usunięto, gdy tylko spółka otrzymała zgłoszenie od władz. Pomogła też włoskiej policji ustalić, kto je zamieścił. - Zrobiliśmy dokładnie to, czego wymaga od nas europejskie i włoskie prawo - mówi William Echikson z biura prasowego Google'a.
Prokuratura z Mediolanu uważa jednak, że to za mało - w dokumentach złożonych przed sądem oskarżyciele piszą o "pewnych praktykach biznesowych" Google'a, które "umniejszają fundamentalne prawa obywateli, w tym prawo do prywatności". Prokuratura domaga się roku więzienia dla trzech pracowników internetowego giganta: Davida Drummonda, głównego radcę prawnego, George'a Reyesa, byłego
dyrektora finansowego, i Petera Fleischera, głównego konsultanta ds. prywatności. I kary sześciu miesięcy więzienia dla Arvinda Desikana, menedżera ds. marketingu, za zniesławienie.
- Próby obarczania neutralnych platform winą za to, co umieszczają użytkownicy, to bezpośredni zamach na wolny, otwarty internet i może oznaczać koniec Web 2.0 we Włoszech. Zarzuty prokuratury nie mają żadnych podstaw prawnych - mówi Echikson.
Proces został odroczony do 16 grudnia.