Nowa umowa gazowa rządów Polski i Rosją wciąż jest w zawieszeniu. Wczoraj w
Warszawie miała się odbyć ostatnia runda negocjacji tego porozumienia - jak zapowiadał Gazprom, który z tej okazji przygotował galę w Operze Narodowej. Ale okazało się, że Gazprom nazbyt się pospieszył, bo negocjacji nie zakończono (ale gala się odbyła).
- 90 proc. spraw zostało omówionych. Pozostały pewne szczegóły dotyczące uzgodnień między Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem oraz Gazpromem - powiedziała wieczorem na konferencji prasowej wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska kierująca zespołem polskich negocjatorów. I dodała: - Mamy nadzieję dogadać się w tygodniu po 5 grudnia.
Do tej pory uzgodniono, że PGNiG zwiększy
import rosyjskiego gazu do 10,3 mld m sześc. rocznie i przedłuży kontrakt z Gazpromem o 15 lat, do 2037 r. Także do 2037 r. ma być przedłużony kontrakt na tranzyt gazu przez Polskę jamalską rurą. Uzgodniono też nowe zasady zarządzania polsko-rosyjską spółką EuRoPol Gaz, do której należy polska część jamalskiej rury (szczegóły nie są znane) oraz nowe zasady obliczania taryf za tranzyt rosyjskiego gazu - wyliczał wiceminister energetyki Rosji Anatolij Janowski, szef rosyjskich negocjatorów. Także szczegóły tych nowych zasad obliczania taryf EuRoPol Gazu nie są znane. Przedstawiciele rządów Polski i Rosji zapowiadali tylko, że będą wyliczane według specjalnego wzoru gwarantującego rentowność 1-2 proc. rocznie. Taką obniżkę opłat ułatwi dokonana latem przedterminowa spłata przez EuRoPol Gaz ponad 200 mln dol. kredytów zaciągniętych od Gazpromu i PGNiG na budowę rury.
Dla polskiej strony duże znaczenie ma przedłużenie do 2037 r. kontraktu na tranzyt gazu. Bo w tym polska strona upatruje gwarancji, że gazociąg jamalski przez Polskę nie zostanie wyłączony po uruchomieniu omijającej nas przez Bałtyk rury Nord Stream z Rosji do Niemiec.
- Zostały do uzgodnienia szczegóły o charakterze techniczno-prawnym - powiedział Anatolij Janowski. - Do dopracowania są kosmetyczne szczegóły - wtórował mu wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew.
Musiały to być jednak wyjątkowo oporne szczegóły, bo wczorajsze negocjacje planowano na dwie, trzy godziny, a trwały ponad siedem godzin. I przerwano je tuż po godz. 18, by rosyjski wiceminister zdążył na samolot do Moskwy.
Wciąż nie wiadomo, jak Gazprom spłaci narastające od czterech lat długi wobec EuRoPol Gazu za tranzyt gazu do Polski. Chodzi o kwotę od 100 do 400 mln dol., w zależności od sposobu naliczenia tego długu. - Nie zajmowaliśmy się tym i nie mogliśmy się tym zajmować, bo to sprawa korporacyjna, między PGNiG i Gazpromem - odpowiadała "Gazecie" Strzelec-Łobodzińska. Gazprom miał jeszcze mniej do powiedzenia. Wiceprezes koncernu powiedział, że po prostu nic nie powie. - Ustaliliśmy z PGNiG, że ustalenia korporacyjne są poufne - stwierdził Miedwiediew.
Przedłużenie negocjacji oznacza, że prawdopodobnie w tym roku PGNiG i Gazprom nie podpiszą nowych kontraktów. Bo uzgodniony przez negocjatorów tekst rządowego porozumienia muszą potem zaakceptować administracje obu państw i zatwierdzić rządy. A dopiero wtedy koncerny mogą podpisać aneksy do kontraktów.