Ciągła walka o wpływy w zarządzie i radzie nadzorczej, darcie kotów ze skarbem państwa na walnych zgromadzeniach, przesłuchania przed sejmową komisją śledczą, próby podważenia umowy prywatyzacyjnej. Podpisując dziesięć lat temu z ministrem skarbu Emilem Wąsaczem umowę prywatyzacyjną PZU Eureko nie przypuszczało, jakie katusze zafunduje mu polski rząd. Ale od wczoraj spór jest zakończony, bo PZU wypłaciło ogromną dywidendę.
Eureko nie powinno narzekać, bo liczby mówią, że się opłacało wejść w PZU. Bilans dla Eureko jest bardzo korzystny. Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę to, że inwestycja w PZU okazała się strzałem w dziesiątkę na czas globalnego kryzysu finansowego. Mocno nadwyrężył on kondycję samego Eureko, a innych ubezpieczycieli doprowadził na skraj bankructwa, jak chociażby potężny amerykański AIG uratowany w ostatniej chwili przez rząd
USA. W tym czasie PZU osiągnęło najlepsze wyniki w historii!
To, co okazało się świetnym interesem dla Eureko, jest wielką żabą do przełknięcia dla polskich podatników.
Ugoda z Eureko jest przedstawiana jako wielki sukces negocjacyjny ministra skarbu Aleksandra Grada. Wszak groziła nam zapłata 35,6 mld zł odszkodowania dla Eureko za niewywiązanie się z umowy prywatyzacyjnej. Po ugodzie dostanie mniej. I to nie bezpośrednio z
budżetu, ale z części dywidendy wypłaconej przez PZU przynależnej skarbowi oraz ze sprzedaży państwowych akcji ubezpieczyciela.
Ale koniec końców są to pieniądze wyciągane z majątku narodowego, które mogłyby zasilić budżet. Te blisko pięć miliardów złotych mogłoby wspomóc kulejące finanse ZUS czy NFZ. Taka jest cena, jaką
Polska zapłaciła za fatalnie przeprowadzoną
prywatyzację PZU.
Policzyliśmy. Przez dekadę Eureko wyłożyło na zakup akcji od skarbu państwa, Banku Millennium i prywatnych funduszy około 5 mld zł. I całość odzyskało już z dywidendy. Ekstra dostało też 4,8 mld zł rekompensaty od skarbu państwa. Ma też w ręku akcje warte co najmniej 7,3 mld zł. Skąd taki bilans?
5 mld zł od Eureko Holenderski ubezpieczyciel początkowo wyłożył na akcje PZU tylko 2 mld zł. W listopadzie 1999 r. kupił za to 20 proc. akcji. Jego polski partner w konsorcjum BIG Bank Gdański dał miliard za kolejne 10 proc.
Eureko w kolejnych latach skupowało akcje PZU od różnych właścicieli. Największą transakcję sfinalizowało z Bankiem Millennium (d. BIG BG) w grudniu 2005 r. Polski bank pozbył się swojego 10-proc. pakietu PZU i zainkasował ok. 2 mld zł. Na potrzeby tej transakcji JP Morgan dokonał wyceny spółki na 23 mld zł.
W ten sposób inwestycja Eureko urosła już do 4 mld zł. Kilka miesięcy później znowu powiększyło udziały, kupując pakiet 4,33 proc. od Manchester Securities Corporation kojarzonego ze słynnymi funduszami Elliotta.
Ta transakcja należy do najbardziej skomplikowanych. Akcje sprzedawane przez Manchester pierwotnie były papierami pracowników PZU, którzy sprzedali je pośrednikom. Funduszowi udało się skupić tak duży pakiet, że Eureko nie mogło go objąć w całości bez zgody Komisji Nadzoru Finansowego na przekroczenie progu 33 proc. głosów na walnym PZU. Takiej zgody nie dostało, dlatego przejęło tylko 1,2 proc. akcji i doszło do progu 33 proc. minus jedna akcja. Gdzie jest reszta akcji? Nie wiemy. Ale gdyby przyjąć, że Eureko kupiło cały pakiet od funduszu i zapłaciło tak jak Millennium, to wyłożyło blisko miliard złotych.
Podsumowując, w trzech największych transakcjach Eureko zainwestowało w akcje PZU ok. 5 mld zł.
5 mld zł dla Eureko Eureko zaczęło odcinać kupony od swojej inwestycji już niecałe trzy lata po transakcji ze skarbem państwa. W latach 1999 i 2000 PZU zarobiło na czysto ponad miliard złotych, ale w całości przeznaczono go na kapitał zapasowy spółki. Pierwsza dywidenda trafiła na konto Holendrów w 2002 r. Zainkasowali 41 mln zł. Przez kolejne cztery lata otrzymywali coraz wyższe wypłaty z zysku. W sumie według naszych obliczeń zgarnęli ok. 700 mln zł.
Rekordowa dywidenda została wypłacona w 2006 r., kiedy konflikt z rządem PiS osiągnął punkt kulminacyjny. Akcjonariusze dostali do podziału 1,35 mld zł. Wtedy to wiceminister skarbu Paweł Szałamacha zarzucił Eureko, że pieniądze z dywidendy PZU będą służyć atakowaniu polskiego rządu, nękaniu go procesami, finansowaniu "czarnego PR" i lobbingu. Jak się okazało, była to ostatnia dywidenda wypłacona do ostatniego czwartku. Potem, jeśli Eureko chciało dywidendy, było blokowane przez skarb państwa.
Na mocy ugody zawartej przez ministra Aleksandra Grada z Eureko PZU wypłaciło 12,75 mld zł dywidendy z zysków skumulowanych z poprzednich lat oraz za część 2009 r. Z tego akcjom Eureko przysługiwało 4,2 mld zł. W sumie przez dekadę tylko z sześciu wypłat przez PZU dywidend Eureko uzbierało blisko 5 mld zł, co pokryło z grubsza całość wydatków na akcje PZU.
Ale to nie wszystko, co zyskał inwestor.
4,8 mld zł na zgodę od skarbu W zamian za rezygnację ze swoich prywatyzacyjnych roszczeń wobec skarbu państwa i PZU Eureko otrzymało też 3,55 mld zł z puli dywidendy PZU należnej skarbowi państwa. Dodatkowo po debiucie PZU na giełdzie w I połowie przyszłego roku dostanie 1,22 mld zł ze sprzedaży części państwowego pakietu akcji PZU w ofercie publicznej, wniesionego do specjalnie powołanej spółki Kappa. W sumie Eureko za zakończenie wojny skarb państwa nagrodził ekstra 4,8 mld zł. To dla Eureko już czysty zysk.
7,3 mld zł zostało w akcjach Po dokonaniu wszystkich rozliczeń dywidendowych Eureko zostanie jeszcze w ręku prawdziwy skarb: 33 proc. akcji PZU. Ile są warte? Tego dokładnie nie wiemy, bo nie ma jeszcze wycen dla potrzeb przeprowadzenia oferty publicznej. W ugodzie znalazły się jednak zapisy, dzięki którym można teoretycznie wyznaczyć wartość spółki na minimum 22,25 mld zł. Dlaczego? Eureko zarezerwowało sobie prawo do sprzeciwu wobec oferty publicznej (IPO), już po zatwierdzeniu prospektu emisyjnego przez KNF, gdyby wycena spółki w raportach analitycznych była niższa niż 22,25 mld zł. Oznacza to, że nie akceptuje niższej wyceny spółki. Idąc tym tropem, wartość 33 proc. pakietu PZU to co najmniej 7,3 mld zł.
Eureko wygrywa ponad 3:1 Cała inwestycja w PZU kosztowała Eureko 5 mld zł, nie licząc zmiany wartości pieniądza w czasie, różnic kursowych, zszarganych nerwów Holendrów i milionów wydanych na prawników, którzy prowadzili boje ze skarbem państwa w sądach i trybunałach. Korzyści Eureko można podzielić na dwie kategorie: to co spółka już dostała, czyli dywidendę i faktyczną premię za zawarcie ugody (część dywidendy skarbu państwa), i to co dopiero otrzyma, gdy spółka wejdzie na giełdę i Eureko zarobi na sprzedaży akcji swoich i wniesionych do spółki Kappa.
Dywidendy i rekompensata dają w sumie 9,8 mld zł, z czego 1,2 mld wpłynie do kasy Eureko z pewnym opóźnieniem, dopiero gdy część akcji należących obecnie do skarbu państwa zostanie sprzedana w ofercie publicznej. Resztę zysków Eureko ma zamrożoną w akcjach PZU, które są warte minimum 7,3 mld zł. W sumie zysk Eureko z inwestycji dochodzi do 17 mld zł. Zatem po dziesięciu latach od rozpoczęcia inwestycji zyskuje 3,4 zł za jedną wyłożoną złotówkę.