Biznes Ludzie Pieniądze

Stocznia Szczecińska Nowa znów niesprzedana

Andrzej Kraśnicki jr, Szczecin, Konrad Niklewicz
27.11.2009 , aktualizacja: 27.11.2009 21:03
A A A Drukuj
Jeden z biurowców i kawałek nabrzeża wyposażeniowego z zapleczem - tylko taki kawałek Stoczni Szczecińskiej Nowa znalazł nowego właściciela. Stoczniowcy wciąż mają nadzieję, że ktoś kupi główną część stoczni
13 przetargów na majątek Stoczni Szczecińskiej Nowa skończyło się wczoraj po południu. Nabywcę znalazły dwa kawałki. Za 7,8 mln zł sprzedana została część nabrzeża stoczni wraz z zapleczem, a za 2,3 mln zł biurowiec typu "Lipsk", w którym działało biuro projektowe. Kupiło je konsorcjum dwóch szczecińskich przedsiębiorców, którzy jako osoby fizyczne zastrzegli sobie anonimowość.

Z informacji "Gazety" wynika, że jeden z nich jest już właścicielem kawałka stoczni: w pierwszym, majowym przetargu kupił dwa inne budynki biurowe stoczni.

Udało się też sprzedać za 211 tys. zł mechanizm steru do nieukończonego kontenerowca - kupiła go szczecińska Stocznia Remontowa "Gryfia".

Nie wiadomo, jakie są plany przedsiębiorców. Sprzedane nabrzeże nadaje się np. do montowania konstrukcji stalowych.

Co ciekawe, tym kawałkiem stoczni oraz działką położoną po sąsiedzku zainteresowane było PZU. Firma wpłaciła wadium, ale ostatecznie nie złożyła oferty. Dlaczego? - Nie będziemy komentować polityki inwestycyjnej - ucina Michał Witkowski, rzecznik PZU.

Ministerstwo Skarbu przekonuje, że mizerne wyniki przetargów to jeszcze nie tragedia. - Nie patrzymy na to w kategoriach sukcesu lub porażki. Jeszcze jesteśmy w trakcie sprzedaży stoczniowego majątku, będziemy próbowali jeszcze raz - mówi "Gazecie" wiceminister skarbu Adam Leszkiewicz. - Ale faktycznie, chętnych inwestorów nie ma wielu, żadnego zainteresowania nie wyrazili inwestorzy zagraniczni - przyznaje Leszkiewicz.

Kolejna aukcja odbędzie się w grudniu. Stoczniowcy na jej sukces nie liczą. Nadzieje pokładają w... syndyku masy upadłościowej. - Bo przejmie w jednym kawałku całe serce stoczni, które umożliwia budowę statków - mówi Jacek Kantor, szef wciąż istniejącej stoczniowej Solidarności '80.

Dlaczego państwowa Nauta kupiła część stoczni w Gdyni?

Sławomir Sowula: Pojawiły się komentarze sugerujące, że transakcja, w której państwowa stocznia Nauta kupuje majątek także państwowej Stoczni Gdynia, pachnie skandalem.

Romuald Kowalski, prezes Stoczni Remontowej "Nauta": Nie będę komentował takich sugestii. Rzeczywiście, jesteśmy jednoosobową spółką skarbu państwa i nie możemy sobie pozwolić na jakiś przekręt czy skandal.

To dlaczego wchodzicie do Stoczni Gdynia?

- Mieścimy się w środku miasta. Nie musimy, ale chcemy się przenieść. Za chwilę zostanie sprywatyzowany leżący za płotem Dalmor i na jego terenach zostaną zlokalizowane inne funkcje - miejskie, a nie przemysłowe i portowe. Takie sąsiedztwo ograniczy nam możliwość rozwoju, a nawet prowadzenia działalności w obecnej skali. Takich ograniczeń nie będzie za to na terenach Stoczni Gdynia.

A co z terenem, który opuścicie? Na sprzedaż? 80 tys. m kw. w centrum Gdyni to nawet 50-80 mln zł.

- Pierwszy ruch będzie należał do władz gminy Gdynia. Żeby były to atrakcyjne tereny miejskie, będzie musiała zmienić miejscowe plany zagospodarowania. Pieniądze oczywiście pójdą na rozwój naszej działalności.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy