- Banki narzucają wysokie marże, chcą dodatkowych zabezpieczeń. Problemy mają wszystkie branże - mówi Rafał Czerkawski z Centrum Wspierania Projektów Europejskich we
Wrocławiu, które pomaga firmom ubiegać się o fundusze unijne.
Chociaż małe i średnie firmy ostrożnie korzystały z kredytów bankowych (PKPP Lewiatan podaje, że w 2008 r. robiła to tylko co czwarta), to mają kłopoty z powodu ograniczenia kredytów obrotowych. - Bez nich trudno finansować bieżącą działalność - mówi Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności.
Kredytowa susza niepokoi prezesa NBP Sławomira Skrzypka: - Dostęp do kredytów obrotowych to dla wielu firm być albo nie być. A kłopoty przedsiębiorców przełożą się na zatrudnienie - ostrzegał w tym tygodniu w Polskim Radiu. Z danych NBP wynika, że od stycznia do października wartość udzielonych firmom kredytów i pożyczek spadła z 216 do 214 mld zł. A w 2008 r. w tym samym czasie wzrosła o 40 mld zł!
Najbardziej cierpią małe i średnie przedsiębiorstwa (MSP), bo banki postrzegają je jako wyjątkowo ryzykowne. Ale stanowią one trzon gospodarki. Według Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości sektor MSP wytwarza 47,7 proc. PKB i daje pracę 6,2 mln osób, czyli prawie 70 proc. zatrudnionych w firmach.
Problemy ma nie tylko
Polska, strumień pieniędzy do wszystkich gospodarek naszego regionu wysechł. - Spodziewamy się, że w przyszłym roku do Europy Środkowej napłynie 20 mld euro. Jeszcze w 2007 r. było to ponad 400 mld euro - mówi Jeffrey Anderson, szef departamentu europejskiego w Instytucie Finansów Międzynarodowych w Waszyngtonie.
Na szczęście prywatnych inwestorów powoli zastępują banki międzynarodowe. Już na początku roku Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOiR), Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) zapowiedziały, że pomogą Europie Środkowo-Wschodniej. Najpierw zaoferowały linie kredytowe na 24 mld euro, na 2010 r. zapowiadają kolejne. - To dla polskich banków źródło taniego, stabilnego i długoterminowego finansowania, którego poszukiwały od miesięcy. Te pieniądze mogą być impulsem, który przełamie spadek akcji kredytowej dla firm - uważa Marcin Jabłczyński, analityk Deutsche Bank Securities.
Bank Millennium już poinformował, że w najbliższych dniach podpisze umowę z EBOiR w sprawie linii kredytowej na finansowanie małych i średnich firm. Na 100 mln euro. Kilka miesięcy wcześniej po pieniądze z EBOiR sięgnął Bank Zachodni WBK, który obsługuje 170 tys. firm. - Podpisaliśmy dwie umowy na finansowanie spółek leasingowych na 50 mln euro - mówi Roman Maciejewski, dyrektor obszaru bankowości biznesowej. I zapowiada, że w przyszłym roku BZ WBK zwróci się do EBOiR kolejny raz. Teraz kończy rozmowy z EBI, który do tej pory finansował w Polsce duże projekty infrastrukturalne. Do 2011 r. ma do rozdysponowania 30 mld euro dla małych i średnich firm. Na początek BZ WBK chce od EBI pozyskać 100 mln euro. Negocjacje dobiegają końca, a umowy mają zostać podpisane przed końcem roku. Wtedy już w I kw. 2010 r. bank będzie mógł z tych pieniędzy kredytować firmy. I to zapewne taniej niż dotąd.
Zastrzyk od EBI dostał też największy polski bank PKO BP. Pod koniec lipca podpisał umowy na 150 mln euro, w tym 30 mln euro dla małych i średnich firm. - Pieniądze nie mogą trafić do przedsiębiorstw z branży zbrojeniowej, deweloperskiej, tytoniowej ani hazardowej ani do tych, których działalność ma negatywny wpływ na środowisko lub jest moralnie kontrowersyjna - wylicza Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP. - Innych ograniczeń branżowych nie ma.
Z EBI rozmawiają też Raiffeisen Bank, BRE, BPH i Pekao. BPH ubiega się o 50 mln euro, czyli ok. 219 mln zł. - Pożyczka zostanie wykorzystana na finansowanie małych i średnich przedsiębiorstw i ma być udzielona na pięć-osiem lat - poinformował bank. Ani BRE, ani Pekao nie chcą ujawnić, o jakich kwotach rozmawiają. - Chodzi o setki milionów złotych - mówi tylko Katarzyna Milewska z departamentu instytucji finansowych Banku Pekao.
Do wykorzystania jest też 500 mln dol., które z Banku Światowego otrzymał PKO BP. Te pieniądze ma wspólnie z innymi bankami komercyjnymi wstrzyknąć do gospodarki. Ale bankowcy kręcą nosem na ofertę PKO BP. - Te kredyty są drogie, ale jeszcze nie zamykamy negocjacji - mówi dyrektor w jednym z banków.
- Europa Środkowo-Wschodnia to region, w który kryzys finansowy uderzył najmocniej - przyznał Thomas Mirow, prezes EBOiR na ubiegłotygodniowej konferencji Euro Finance we Frankfurcie. Na Ukrainie banki mają problem z odzyskaniem co trzeciej pożyczonej hrywny, a w III kw. gospodarka skurczyła się tam o 15,9 proc. Na Łotwie bezrobocie sięgnęło we wrześniu 19,7 proc., a w Estonii przekroczyło 14,5 proc. - to krajowy rekord. W Rosji według oficjalnych statystyk odsetek złych kredytów nie przekracza 10 proc., ale zdaniem bankowców rzeczywiste dane są znacznie gorsze - 15-20 proc. udzielonych kredytów.
Węgry, które rok temu przed załamaniem finansowym uratowało 20 mld euro od MFW, UE i Banku Światowego, w 2010 r. cały czas mają się kurczyć - Komisja Europejska szacuje, że PKB Węgier spadnie o 0,6 proc.
Na tym tle Polska wygląda jak oaza spokoju - mimo pesymistycznych prognoz jako jedyny kraj Unii nie mieliśmy ani jednego kwartału spadku PKB. Nie mieliśmy załamania na rynku
nieruchomości, a bezrobocie rośnie wolniej, niż spodziewali się analitycy.
- Jesteście przećwiczeni w zmaganiu się z kryzysami. Banki utrzymały równowagę między kredytami a depozytami - wylicza Matthias Kollatz-Ahnen, wiceprezydent EBI. - No i trzeba mieć trochę szczęścia.