Średnio 1,5 tys. zł, z czego blisko połowę na prezenty dla najbliższych - tyle chce wydać na święta przeciętna polska rodzina - wynika z raportu firmy doradczej Deloitte. To wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem o 1,6 proc. Problem w tym, że w te deklaracje nie wierzą... firmy i sprzedawcy.
Autorzy raportu "Zakupy świąteczne 2009" zwracają uwagę na to, że większość Polaków nie widzi wpływu kryzysu na ich sytuację materialną. A firmy na to: - Badania opinii publicznej oparte są na deklaracjach konsumentów. Mało kto przyzna się przed ankieterem, że nie stać go na równie huczne święta jak przed rokiem - opowiada "Gazecie" szef działu badań jednego z operatorów komórkowych.
Przeczytaj co o wydatkach świątecznych myśli szef największej sieci delikatesów w Polsce Tomasz Bartnik, dyrektor strategiczny agencji reklamowej Saatchi & Saatchi pracującej m.in. dla BNP Paribas Fortis, Maspeksu czy Toyoty, przyznaje, że żaden z jego klientów nie planuje większych wydatków marketingowych na gwiazdkę. Podobne obserwacje ma Beata Golubińska, wiceprezes domu mediowego Starcom obsługującego takie firmy, jak PTC,
Samsung czy Allianz Bank.
W centrach handlowych ruch jest teraz o jedną piątą mniejszy niż przed rokiem. Problemy mają głównie sprzedawcy odzieży. Notują spadki obrotów nawet o 30 proc.
Sprzedaży odzieży nie sprzyjał ciepły wrzesień, lepiej było w październiku, ale listopad znów był ciepły - usłyszeliśmy u jednego z największych graczy z tego sektora na rynku.
Bardzo słabo sobie radzą sieci sklepów z elektroniką. Według firmy badawczej GfK Polonia w trzecim kwartale Polacy wydali o ponad 20 proc. mniej niż przed rokiem na komputery, o 17 proc. mniej na aparaty fotograficzne, a na telefony - niemal o 16 proc. Źle sprzedają się również płaskie telewizory.
- Najtrudniejsza dla handlu będzie I połowa 2010 r. - twierdzi tymczasem Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.
Jego zdaniem w kolejnym miesiącach będziemy mieli do czynienia ze wzrostem bezrobocia - w tym momencie wynosi ono już 11 proc. - W takiej sytuacji trudno oczekiwać wzrostu skłonności do zakupów - twierdzi Borowski.
Kiedy nastąpi odbicie? Borowski obstawia, że w drugiej połowie przyszłego roku.
Tym bardziej że optymistyczne wieści dobiegają z USA. W miniony piątek (tzw. czarny piątek) rozpoczął się tam sezon świątecznych zakupów oraz wyprzedaży. Czarny piątek miał odpowiedzieć na pytanie, czy amerykańscy konsumenci mimo trudnych czasów będą gotowi sięgnąć głębiej do portfeli. Gospodarka USA opiera się na wewnętrznej konsumpcji, więc hojniejsze wydatki Amerykanów mogły zmniejszyć rozmiary recesji. Sklepy zrobiły wszystko, aby przyciągnąć klientów.
Wal-Mart miał je w piątek otwarte całą dobę. Do tego doszły wielkie przeceny. W Wal-Mart można było kupić 42-calową plazmę HDTV za 448 dol., a odtwarzacz Blu-ray za 78 dol. Kupujących było więcej niż przed rokiem - prognozy mówiły, że w weekend do sklepów pójdzie nawet 134 mln Amerykanów (w ubiegłym roku planowało to zrobić 128 mln osób).
Analitycy branży detalicznej, którzy obserwowali sytuację w centrach handlowych, twierdzą, że torby z zakupami były większe niż rok temu.