Biznes Ludzie Pieniądze

Przywiązani do dolara

Patrycja Maciejewicz
30.11.2009 , aktualizacja: 01.12.2009 11:16
A A A Drukuj
Inwestorzy na świecie uciekają od tracącej na wartości amerykańskiej waluty, a w Polsce wiara w "zielonego" umacnia się. W tym roku odłożyliśmy na kontach 800 mln dol. Po co?
W ubiegłym tygodniu cena dolara spadła do 2,71 zł - to najniższa cena od ponad roku. Od naszego wejścia do UE "zielony" stracił na wartości ponad 30 proc. Polacy mają na kontach - jak wynika z ostatnich danych NBP - prawie 4 mld dol.

- Część z nas sparzyła się na inwestycjach giełdowych. To naturalne, że niektórzy uciekają do inwestycji w walutę, którą od lat uważamy za najbezpieczniejszą - tłumaczy dr Ewa Gucwa-Leśny z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Polacy pokochali dolara jeszcze przed wojną. Już wtedy był drugą walutą w naszym kraju. Po wojnie znów wrócił do łask. W PRL-u złoty był namiastką waluty, bo to w "zielonych" rozliczaliśmy się między sobą, za "twardą walutę" można było kupić w Peweksach niedostępne normalnie towary. Kto mógł, odkładał dolary, była to bezpieczna lokata kapitału. - Do tego stopnia, że na początku transformacji w dolarach mieliśmy ulokowane trzy czwarte gotówki i wkładów bankowych - mówi Andrzej Rzońca, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Od tego czasu zmieniło się wiele, złoty jest mocną walutą, stabilną, inflacja jest niska. Mimo to wielu z nas ciągle trzyma swój "żelazny kapitał".

Ewa Gucwa-Leśny przyznaje, że należy do starszego pokolenia z nabożnym stosunkiem do dolara. - Mam 2 tys. dol. na koncie. Nie mogę ich sprzedać, mimo iż dokładnie wiem, że to nieopłacalna lokata - wyznaje. - To pieniądze, które zaoszczędziłam na stypendium w USA w latach 80. Wtedy to była fortuna. Chciałam, by moje dwie córki miały na podróż dookoła świata - tłumaczy ze śmiechem.

Pan Mariusz, 20-latek z Białostocczyzny, dostał dawno temu 500 dol. od babci, która wyjeżdżała na saksy do Stanów. Ostatnio chciał je sprzedać i dołożyć do kupna laptopa, ale rodzice się nie zgodzili.

Psychologowie takie zachowanie tłumaczą niechęcią do pogodzenia się ze stratą - ludzie czekają na lepsze czasy.

Jak wielu jest takich czekających? Arkadiusz Mierzwa, rzecznik prasowy banku Pekao SA, który w PRL-u prowadził konta dewizowe: - Mamy 520 tys. kont dolarowych, eurowych tylko 420 tys., choć przecież wielu Polaków dziś zarabia w tej walucie. Większość kont dolarowych ma długą historię, część jest "uśpiona", nic się na nich nie dzieje. Ale to przywiązanie do dolara wciąż jest mocne. Od kwietnia tego roku Polacy założyli w naszym banku 25 tys. kont dolarowych, eurowych przybyło 45 tys.



Zostań fanem serwisu Wyborcza.biz na Facebooku

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów