Biznes Ludzie Pieniądze

Odc. 24: Dlaczego "Grucha" chce załatwić Świętego?

Reklamę prześwietlił Maciej Samcik
30.11.2009 , aktualizacja: 01.12.2009 13:48
A A A Drukuj
Prześwietlamy reklamy: telefony na kartę w Play Czy "Grucha" powinien załatwić Świętego?
Czy klient Playa, który skusi się i - zachęcony reklamą - też weźmie w tej sieci telefon na kartę, będzie równie zadowolony, jak
Czy klient Playa, który skusi się i - zachęcony reklamą - też weźmie w tej sieci telefon na kartę, będzie równie zadowolony, jak "Grucha"?


Pewnie zauważyliście, że zaczął się już sezon na świąteczne reklamówki. Śnieg, Święty Mikołaj, prezenty, renifery... Niestety, niemal każdy szanujący się marketingowiec uważa za swój święty obowiązek "zatrudnić" Świętego w reklamie. Szczerze pisząc, aż się boję, czy przetrwam przed telewizorem przez następne trzy tygodnie, bo większość z tych spotów jest przeraźliwie nudna i sztampowa.

Na szczęście nie dotyczy to reklamówek sieci telefonicznej Play, która ostatnio częstuje nas zimowymi spotami ukazującymi Świętego Mikołaja w zupełnie innym świetle. W reklamówce telefonów na abonament Święty stoi w parku z wielką katapultą, a zaprzyjaźniony renifer odpala wielkie kule śniegowe w górę piętra biurowców, bombardując - jak można się domyślić - siedziby konkurencyjnych operatorów. Nawet zabawne.



Ale dziś zajmę się drugą ze świątecznych reklamówek Play, która dotyczy telefonów na kartę. Play od dłuższego czasu wykorzystuje w swoich kampaniach promocyjnych fragmenty znanych filmów. Do telefonów na kartę zachęcał już w zeszłym roku m.in. porucznik Borewicz ze słynnego serialu "07 Zgłoś się". Tym razem motyw jest trochę inny, choć też nieco gangsterski.

"Suszarka, krem do rąk, piżama w helikoptery. Zbyt wiele razy się zawiodłem, to chyba będą nasze ostatnie wspólne święta" - mówi do Mikołaja słynny "Grucha" z kultowej komedii "Chłopaki nie płaczą". Przerażony Święty otwiera srebrną walizeczkę i próbuje ratować skórę: "A co powiesz na darmowe rozmowy z wybraną osobą, podwójną wartość startera i, jak zawsze, 29 gr za minutę do wszystkich"

"Grucha" jest usatysfakcjonowany. "No widzisz, jak chcesz, to potrafisz" - odpowiada z głupawym uśmieszkiem. Czy klient Playa, który skusi się i - zachęcony reklamą - też weźmie w tej sieci telefon na kartę, będzie równie zadowolony, jak "Grucha"?

Na szczęście niedomówień w tej reklamie nie ma zbyt wiele. Co prawda oferta darmowych rozmów dotyczy tylko klientów, którzy wykupią najdroższe doładowanie, za 30 zł. Zaś wybór osoby, z którą można za darmo gadać bez żadnych limitów, ograniczony jest tylko do sieci Play. Ale oba te warunki są dość dobrze wyeksponowane na tabliczce, którą pokazuje w reklamówce Święty.

Gorzej z podwójnym doładowaniem. Dodatkowe pieniądze są bowiem dostępne tylko przez jeden dzień. Żeby przedłużyć ich ważność do 30 dni, trzeba wykupić kolejne doładowanie. Ot, taki prezent, za który trzeba zapłacić, bo inaczej ci go za chwilę zabiorą. Niby drobiazg, ale przecież staropolskie przysłowie mówi, że kto daje i odbiera...

Przeczytali "Prześwietlanie" i poprawili reklamówki? Sprawdź, która firma ubezpieczeniowa nie obiecuje już gruszek na wierzbie

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów