mBank już nie utrudnia życia bezrobotnym kredytobiorcom
Maciej Samcik
2009-11-30, ostatnia aktualizacja 2009-11-30 08:41
Po interwencji "Gazety Wyborczej" szefowie mBanku zmienili zdanie i wydali wszystkim bezrobotnym kredytobiorcom zaświadczenia uprawniające ich do otrzymania rządowej pomocy w spłacie kredytu hipotecznego
ZOBACZ TAKŻE
- Kredyty mieszkaniowe mBanku i MultiBanku legalne (22-10-09, 19:50)
- Sąd nie pomoże klientom mBanku i Multibanku? (21-07-09, 09:31)
- Ponad 10 proc. na lokacie? mBank tyle zapłaci, ale... (08-10-09, 07:42)
- Kredyt z dopłatą czy w euro? (28-12-09, 13:53)
- Najkorzystniejszy kredyt w USD oferuje (18-12-09, 17:47)
- Hipoteczna odwilż staje się faktem. (07-12-09, 15:35)
- Spłaty rat kredytów nie są już na pierwszym miejscu listy naszych priorytetów (02-12-09, 20:03)
- Klienci hipoteczni w szoku. Bank podwyższa prowizję z 200 zł do kilku tys. (02-12-09, 09:30)
- Alertfinansowy.pl działa. Sprawdził już 16 banków (30-11-09, 18:19)
- "ROR-off", czyli mBank idzie na wojnę (16-06-09, 10:46)
- mBank pyta ministra, czy może pomóc kredytobiorcom (15-11-09, 11:37)
- Klienci mBanku mają kłopoty w korzystaniu z pomocy w spłacie kredytu (13-11-09, 20:24)
- Kredyt w mBanku ze stałą marżą 2 proc.? Tak naprawdę zapłacisz dużo więcej (15-03-10, 09:18)
Kłopoty klientów mBanku opisaliśmy w "Gazecie" oraz w Wyborczej.pl przed dwoma tygodniami. Dotyczyły one tych klientów, którzy wzięli kredyt mieszany, tzn. nie tylko na zakup mieszkania, ale też np. na jego remont, a ostatnio popadły w tarapaty finansowe z powodu braku pracy.
Dla takich osób rząd przygotował specjalne dopłaty do kredytów. O dopłatę - do 1,2 tys. zł miesięcznie przez rok - mogą ubiegać się ci, którzy stracili pracę po 1 lipca 2008 r. Kredytobiorca, który musi tylko zarejestrować się w powiatowym urzędzie pracy, uzyskać status bezrobotnego i prawo do zasiłku. Jeśli przyniesie z banku zaświadczenie o wysokości swojej raty kredytu, państwo przez rok może spłacać pieniądze za niego.
Kiedy klienci mBanku zgłaszali się do Urzędu Pracy z wydanym przez bank zaświadczeniem, okazywało się, że jest ono zbyt mało szczegółowe. Urzędnicy domagali się rozbicia kwoty raty na część przypadającą na zakup mieszkania i tę "remontową", bo w ustawie rząd zgodził się pokrywać tylko tę część rat, która dotyczy zakupu mieszkania.
Czytaj też historię o bolesnym rozstaniu z mBankiem
Czytaj też: porąbana reklama mBanku
Problem polegał na tym, że mBank odmawiał rozbijania rat na części, powołując się na ekspertyzę swoich prawników, którzy uważali, że byłoby to niezgodne z prawem. Bank wystąpił nawet o interpretację przepisów do Ministerstwa Finansów. Co ciekawe w innych bankach, które "Gazeta" pytała o zaświadczenia dla bezrobotnych klientów, problemów nie było - banki bez szemrania rozbijały raty kredytów na części.
Czytaj też: Małoduszność? Dlaczego bank nie pomoże bezrobotnemu kredytobiorcy?
Na szczęście sprawa dziś jest już zamknięta. Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku, poinformował nas, że problem klientów został rozwiązany. - Wydaliśmy wszystkim klientom zaświadczenia w takim formacie, jak wymagał tego lokalny urząd pracy - oświadczył nam Olszewski. Bank przy okazji ujawnił, że wszystkich przypadków bezrobotnych kredytobiorców, którzy wystąpili o zaświadczenia do urzędu pracy było nieco ponad 20, ale tylko mniej niż połowy dotyczyło nieporozumienie związane z koniecznością rozbicia rat.
Czytaj też komentarz w blogu Macieja Samcika: w meczu prawnicy kontra zdrowy rozsądek wynik 1:1. Ale zdrowy rozsądek grał na wyjeździe
- Włożyliśmy dużo wysiłku w rozwiązanie tej sprawy. Skontaktowaliśmy się z każdym klientem z osobna, ustalaliśmy jakich poprawek w zaświadczeniu wymaga urząd pracy i je nanosiliśmy. Rozwiązanie problemów klientów było również w naszym interesie, bo klient, który straci pracę może przestać spłacać raty - tłumaczy Olszewski. Przyznaje, że bank, w odpowiedzi na zapytanie do Ministerstwa Finansów, otrzymał korespondencję z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, która pozwoliła mu rozluźnić nieco podejście do bezrobotnych kredytobiorców.
Dla takich osób rząd przygotował specjalne dopłaty do kredytów. O dopłatę - do 1,2 tys. zł miesięcznie przez rok - mogą ubiegać się ci, którzy stracili pracę po 1 lipca 2008 r. Kredytobiorca, który musi tylko zarejestrować się w powiatowym urzędzie pracy, uzyskać status bezrobotnego i prawo do zasiłku. Jeśli przyniesie z banku zaświadczenie o wysokości swojej raty kredytu, państwo przez rok może spłacać pieniądze za niego.
Kiedy klienci mBanku zgłaszali się do Urzędu Pracy z wydanym przez bank zaświadczeniem, okazywało się, że jest ono zbyt mało szczegółowe. Urzędnicy domagali się rozbicia kwoty raty na część przypadającą na zakup mieszkania i tę "remontową", bo w ustawie rząd zgodził się pokrywać tylko tę część rat, która dotyczy zakupu mieszkania.
Czytaj też historię o bolesnym rozstaniu z mBankiem
Czytaj też: porąbana reklama mBanku
Problem polegał na tym, że mBank odmawiał rozbijania rat na części, powołując się na ekspertyzę swoich prawników, którzy uważali, że byłoby to niezgodne z prawem. Bank wystąpił nawet o interpretację przepisów do Ministerstwa Finansów. Co ciekawe w innych bankach, które "Gazeta" pytała o zaświadczenia dla bezrobotnych klientów, problemów nie było - banki bez szemrania rozbijały raty kredytów na części.
Czytaj też: Małoduszność? Dlaczego bank nie pomoże bezrobotnemu kredytobiorcy?
Na szczęście sprawa dziś jest już zamknięta. Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku, poinformował nas, że problem klientów został rozwiązany. - Wydaliśmy wszystkim klientom zaświadczenia w takim formacie, jak wymagał tego lokalny urząd pracy - oświadczył nam Olszewski. Bank przy okazji ujawnił, że wszystkich przypadków bezrobotnych kredytobiorców, którzy wystąpili o zaświadczenia do urzędu pracy było nieco ponad 20, ale tylko mniej niż połowy dotyczyło nieporozumienie związane z koniecznością rozbicia rat.
Czytaj też komentarz w blogu Macieja Samcika: w meczu prawnicy kontra zdrowy rozsądek wynik 1:1. Ale zdrowy rozsądek grał na wyjeździe
- Włożyliśmy dużo wysiłku w rozwiązanie tej sprawy. Skontaktowaliśmy się z każdym klientem z osobna, ustalaliśmy jakich poprawek w zaświadczeniu wymaga urząd pracy i je nanosiliśmy. Rozwiązanie problemów klientów było również w naszym interesie, bo klient, który straci pracę może przestać spłacać raty - tłumaczy Olszewski. Przyznaje, że bank, w odpowiedzi na zapytanie do Ministerstwa Finansów, otrzymał korespondencję z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, która pozwoliła mu rozluźnić nieco podejście do bezrobotnych kredytobiorców.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3
4 głosy
Przeczytaj 14 komentarzy na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:











