- Dużo zależało od zachowania firm i ludzi. Na szczęście większość Polaków zachowała spokój. Dzięki temu wygląda na to, że dzisiaj możemy sobie z umiarkowanym optymizmem pogratulować, że przez wzburzone kryzysem morze przepłynęliśmy w miarę bezpiecznie - powiedział na konferencji premier Donald Tusk. Jak dodał, wygląda na to, że wiele państw Europy dźwiga się z dna i wychodzi z kryzysu. - Jeśli nie nadejdzie druga fala kryzysu to można powiedzieć, że Polskę ominęło to, co przeżyły wszystkie inne kraje europejskie: recesja, kryzys, który postawił je na skraju bankructwa. Odpowiedzialnie możemy powiedzieć, że na razie na kryzysie
Polska wyszła najlepiej - powiedział premier.
- Ci, którzy kilka miesięcy temu krytykowali plan oszczędnościowy rządu, alarmują, że przyszłoroczny deficyt będzie rekordowy. Ale to nieprawda - będzie mniejszy od tego, który Polska notowała w latach 2001, 2002 i 2003 - stwierdził minister finansów, Jacek Rostowski.
- Proszę się nie spodziewać po naszym rządzie, że w czasie kryzysu dostarczymy łatwe pieniądze wszystkim potrzebującym. Pomocy udzielamy tylko tym, którzy jej na prawdę potrzebują - i to przy surowych kryteriach - stwierdził Tusk. - Gdybyśmy rozdali miliardy złotych, to gdzie byśmy byli teraz z deficytem budżetowym, gdybyśmy tak postąpili - dodał.
Ekonomiści ankietowani przez agencję ISB oczekiwali, że wzrost w III kw. 2009 r. przyspieszył do ok. 1,6 proc. rok do roku z 1,1 proc. kwartał wcześniej.
Giełda? Grad nie poniósł porażki Na poniedziałkowej konferencji padały też pytania o dalsze losy prywatyzacji GPW i decyzję niemieckiej Deutsche Boerse, która zdecydowała się nie przedstawić lepszej oferty na zakup warszawskiej giełdy. - Minister Grad narzucił kupującym twarde warunki. Oczekuje, że warszawska giełda będzie się rozwijać - na przykład, że wszystkie akwizycje w regionie będą prowadzone z udziałem GPW. Kupujący miał się też zobowiązać, że przez 10 lat nie odsprzeda giełdy. Dla niemieckiej giełdy takie warunki były nie do przyjęcia. Ale zasadnicze cele - czyli prywatyzacja giełdy - się nie zmieniły - tłumaczył minister Rostowski, a premier Tusk dodał, że nie ma poczucia, aby w sprawie prywatyzacji minister skarbu Aleksander Grad poniósł porażkę.
Analitycy: Zdecydowały wydatki konsumpcyjne Trafnie wzrost PKB Polski obstawił zespół ekonomistów
BRE Banku kierowany przez Ernesta Pytlarczyka. Analitycy z tego banku oczekiwali, że motorem wzrostów będzie dynamika konsumpcji i eksportu, natomiast tempo inwestycji miało się ustabilizować dzięki sektorowi budowlanemu.
- Dane o PKB za trzeci kwartał są bardziej optymistyczne dla rynku finansowego. W dalszym ciągu na wzrost gospodarczy w Polsce wpływają popyt zagraniczny oraz spożycie ogółem - komentuje Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale w
Warszawie. - Na razie te dane powinny być neutralnie odbierane przez RPP, tym bardziej że trudno na dzień dzisiejszy stwierdzić, czy podstawy pojawiającego się wzrostu gospodarczego będą trwały w dłuższym okresie - dodaje.
Czytaj
blog Ryszarda Petru Zdaniem Michała Dybuły, głównego ekonomisty
BNP Paribas Polska dane o PKB za czwarty kwartał będą nieco słabsze. - W III kwartale popyt krajowy kurczył się szybciej niż w drugim kwartale. Wydatki konsumpcyjne były trochę silniejsze niż rynek się spodziewał, bo ludzie zostali na wakacje w Polsce. Wrzesień i październik pokazują jednak, że sprzedaż detaliczna słabnie - komentuje Dybuła. - W IVkwartale PKB utrzyma się poniżej 2 proc.. Będzie spadek tempa wydatków sektora prywatnego i publicznego. Skład eksportu netto będzie niższy niż w III kwartale.
- Głównym motorem wzrostu jest eksport netto, natomiast wciąż dosyć duże znaczenie ma konsumpcja, która przyspieszyła w III kwartale - komentuje wyniki PKB Piotr Kalisz, główny ekonomista Banku Handlowego. Jego zdaniem wzrost gospodarczy będzie większy na początku przyszłego roku, gdy może wynieść 2,5-3 proc. - Czy dla rynku to są jakieś rewolucyjne dane? Wydaje mi się, że nie, choć mogą być odebrane jako lekko pozytywny sygnał. Dla złotego dane są lekko pozytywne, raczej neutralne dla długu - tłumaczy.
- Główną niespodzianką była silniejsza od oczekiwań poprawa w inwestycjach i spadek o tylko 1,5 proc. w skali rok do roku. Prywatna konsumpcja pozostaje silna na poziomie 2,2 proc. rok do roku i wskazuje na to, że zewnętrzne negatywne czynniki jeszcze nie dotarły do polskich gospodarstw domowych - komentuje Peter Attard Montalto, analityk banku Nomura w Londynie.
- Dobre wyniki gospodarki w trzecim kwartale możliwe były m.in. dzięki poprawie tempa wzrostu konsumpcji gospodarstw domowych, a także dość znacznej poprawie w inwestycjach. W przypadku konsumpcji pozytywny wpływ miały wakacje, które Polacy spędzili w tym roku głównie w kraju. Jeśli chodzi o inwestycje, sytuację "ratują" inwestycje samorządów, które korzystają z fundusz unijnych. Pozytywny wpływ na wzrost PKB ma eksport, a negatywny - zapasy. Odbudowa zapasów w kolejnych kwartałach może być istotnym czynnikiem wsparcia dla dynamiki PKB - przewidują ekonomiści Banku BPH. - W całym 2009 r. dynamika wzrostu gospodarczego wyniesie 1,5 proc., a w 2010 r. przyspieszy do 2 proc. - przewiduje zespół BPH.
Czekaj: W IV kwartale wzrost gospodarczy może wynieść 1,5-2 proc. - W czwartym kwartale 2009 roku tempo wzrostu PKB Polski może wynieść 1,5-2,0 procent, a w całym 2009 roku około 1,5 procent - powiedział Jan Czekaj, członek Rady Polityki Pieniężnej. - Nie ma większych zagrożeń, aby ta tendencja się odwróciła - komentuje wyniki PKB Czekaj.
Polska liderem, cała Europa na minusie - Europa Środkowo-Wschodnia to region, w który kryzys finansowy uderzył najmocniej - przyznał Thomas Mirow, prezes EBOiR podczas konferencji Euro Finance we Frankfurcie. Ale to Polska jest jedynym krajem regionu, który w tym roku odnotuje dodatnią dynamikę PKB. Komisja Europejska przewiduje, że nasza gospodarka w 2009 r. urośnie o 1,2 proc., a w przyszłym - 1,8. Takiej dynamiki nasi sąsiedzi mogą nam tylko pozazdrościć. W Czechach - zdaniem Brukselii - PKB skurczy się w tym roku o 4,8 pro., Słowacji - 5,8 proc., a krajów bałtyckich o kilkanaście procent (na Litwie - o 18,3 proc., Łotwie - 18 proc., a Estonii - 13, 7 proc.). Za wschodnią granicą Unii Europejskiej sytuacja wygląda jeszcze poważniej: na Ukrainie banki mają problem z odzyskaniem co trzeciej pożyczonej hrywny, a w III kw. tamtejsza gospodarka skurczyła się o 15,9 proc. Na Łotwie bezrobocie sięgnęło we wrześniu 19,7 proc., a w Estonii przekroczyło 14,5 proc. - najwięcej w historii kraju. W Rosji, według oficjalnych statystyk, odsetek złych kredytów nie przekracza 10 proc., ale zdaniem bankowców rzeczywiste dane są znacznie gorsze. - Sądzę, że mamy problem z 15-20 proc. udzielonych kredytów - mówi Andrei Borodin, prezes Bank of Moscow. Z kolei gospodarka Wegier, które rok temu przed załamaniem systemu finansowego uratowało 20 mld euro od MFW, Unii Europejskiej i Banku Światowego, w 2010 r. cały czas ma się kurczyć. Komisja Europejska prognozuje, że PKB Węgier w przyszłym roku spadnie o 0,6 proc. Na tym tle Polska wygląda jak oaza spokoju: jako jedyny kraj Unii Europejskiej nie mieliśmy ani jednego kwartału spadku gospodarczego.