Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Po naszej publikacji Open Finance anulował klientce 160 tys. zł długu

Maciej Samcik
2009-11-30, ostatnia aktualizacja 2009-12-01 11:19

Po interwencji "Gazety" sieć doradców finansowych Open Finance anulowała swojej klientce 160 tys. zł długu, który powstał z powodu nieporozumienia doradcy z klientką



Problemy klientki Open Finance opisaliśmy miesiąc temu. Z pomocą doradców przenosiła kredyt hipoteczny z Noble Banku do Millennium. Ktoś zapomniał wypełnić papierek i została z dwoma kredytami i 160 tys. zł nowego długu.

Jak to możliwe? Otóż pieniędzmi z Millennium klientka miała spłacić kredyt w Noble Banku. Millennium kredytu udzielił i wysłał na konto Noble Banku 388,5 tys. zł, kwotę wystarczającą do zamknięcia kredytu. Ale potrzebna była jeszcze dyspozycja klienta. Doradca Open Finance uznał, że nie należy to do jego obowiązków, a klientka myślała, że skoro obsługuje ją doradca, to ona nie musi się o nic martwić.

W efekcie zamieszania Noble Bank nie zamknął kredytu i trzymał pieniądze na tzw. koncie technicznym. Po kilku miesiącach, kiedy klientka się zorientowała, kurs franka był już tak wysoki, że aby spłacić kredyt, musiałaby dołożyć 160 tys. zł.

Czytaj też: jak Maciej Samcik komentował konflikt Open Finance z klientką

Negocjacje klientki z Open Finance trwały kilka miesięcy, ale bez skutku. Doradcy w nieformalnych rozmowach deklarowali, że mogą pokryć połowę straty na różnicach kursowych, czyli 80 tys. zł. Kiedy opisaliśmy sprawę, rozpętała się burza. W internetowym serwisie Wyborcza.biz tekst skomentowało ponad 400 internautów, w większości narzekających na jakość obsługi doradców finansowych.

Open Finance w cuglach wygrałby spór sądowy z klientką, bo doradcy finansowi nie podpisują z obsługiwanymi przez siebie osobami żadnych umów, które precyzowałyby zakres świadczonych usług. Z punktu widzenia prawa doradca jest tylko dobrym duchem, który ma pomóc klientowi, ale nie ponosi żadnej odpowiedzialności za jakość swojej pracy.

Czytaj też: sąd internautów nad doradcami finansowymi

Mimo to po publikacji naszego tekstu szefowie Open Finance postanowili uwzględnić roszczenia klientki i anulować jej zadłużeni, przyjmując, że kredyt został prawidłowo zamknięty już za pierwszym razem. - Dla nas najważniejsze były intencje tej klientki. Nie zalegała w spłatach rat kredytu i chciała spłacić całość. Niestety, zabrakło niezbędnych formalności. Zadziałał czynnik ludzki po obu stronach - tłumaczy Artur Wiza z zarządu Getin Holding, do którego grupy kapitałowej należy Open Finance.

Więcej komentarzy o anulowaniu długu przez Open Finance czytaj w blogu Macieja Samcika

Wiza tłumaczy, że firma - zanim uwzględniła reklamację - wnikliwie sprawdziła, czy klientka nigdy nie miała żadnych kłopotów ze spłatą kredytu. Ponieważ była zawsze wzorową klientką, firma postanowiła jej pomóc. - Obsługujemy w Open Finance ponad 20 tys. klientów miesięcznie. Pojedyncze problemy zawsze mogą się zdarzyć. Z winy pracownika, jak i z winy samego klienta. Mieliśmy podobny przypadek, w którym klient nie był tak kryształowo uczciwy wobec banku i nie było mowy o tym, byśmy poszli mu na rękę - dodaje Wiza.

Po publikacji "Gazety" w Open Finance nie tylko załatwiono tę konkretną sprawę, ale i wzmocniono nadzór nad reklamacjami. Firma przyznaje, że negocjacje z klientami trwały zdecydowanie zbyt długo.



Zostań fanem serwisu Wyborcza.biz na Facebooku

Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -

pobierz aplikację!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.5

26 głosów