Biznes Ludzie Pieniądze

GUS: Coraz więcej równości

Patrycja Maciejewicz
30.11.2009 , aktualizacja: 01.12.2009 11:17
A A A Drukuj
Jeśli zarabiasz co najmniej 5376,34 zł miesięcznie brutto, to znaczy, że należysz do 10 proc. najlepiej wynagradzanych pracowników. 10 proc. najgorzej zarabiających dostaje pensje nie większe niż 1306,78 zł brutto.
Pieniądze
Fot. antonina
Pieniądze
Rozpiętość wynagrodzeń w gospodarce
Rozpiętość wynagrodzeń w gospodarce
To najnowsze dane GUS o strukturze wynagrodzeń w 2008 r. Gdy podzielić te dwie sumy, okaże się, że rozpiętość wynagrodzeń wynosi 4,11. Przez całe lata ta rozpiętość narastała. - To normalne w krajach po transformacji gospodarczej - komentują ekonomiści. Jednak, o dziwo, rozpiętość ta w ostatnich dwóch latach (tak często GUS powtarza badanie) nie zwiększyła się, ale delikatnie zmalała. W 2006 r. współczynnik wynosił 4,31. Co się stało?

- Po pierwsze, podniesiono pensję minimalną o jedną czwartą między 2006 i 2008 r. - mówi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP. - Taki ruch oddziałuje na cały segment najniższych wynagrodzeń. Czasami z takim skutkiem, że osoby najmłodsze i o najniższych kwalifikacjach wypadają z rynku pracy - dodaje.

Jednocześnie gospodarka była jeszcze rozpędzona, a rąk do pracy brakowało m.in. z powodu emigracji. Płace rosły więc w tempie dwucyfrowym. - Mieliśmy boom w budownictwie. Nienasycony popyt i niedobory pracowników sprawiły, że ogromnie zyskali budowlańcy, także niewykwalifikowani - mówi Jan Rutkowski, ekonomista Banku Światowego.

Co będzie dalej? - Na dłuższą metę raczej nie zobaczymy dalszego zmniejszenia różnic w zarobkach, choć początkowo możemy to jeszcze obserwować - twierdzi Rutkowski. W kryzysie bowiem najmniej zarabiający wypadają z rynku pracy i ich zarobki po prostu znikają ze statystyki. Jednak gdy gospodarka zaczyna sobie lepiej radzić, to zwiększa się popyt na robotników.

- Potem różnice będą znów się pogłębiać, bo charakter postępu technologicznego premiuje wysokie kwalifikacje, a w przypadku Polski, kraju na dorobku, jest dobre dla ogółu, że ludzie starają się dokształcać, rozwijać. Bez tego trudno byłoby nam doganiać najbogatszych - przekonuje Maciej Bukowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych. - W Ameryce od lat 70. nierówności niezachwianie rosną. Sprzyja to innowacyjności gospodarki, podejmowaniu ryzyka - dodaje Rutkowski.

Ekonomiści zaznaczają jednak, że rozpiętość wynagrodzeń w Polsce nie jest jednak tak duża jak w USA. Nasz wynik jest nieco powyżej średniej dla Unii, podobny jak w Wielkiej Brytanii i Irlandii.



W październiku 2008 r.:

- przeciętne wynagrodzenie wynosiło 3232,07 zł brutto, ale mniejsze zarobki miało 65,35 proc. pracowników;

- najwyżej połowę tej sumy zarabiało 18,53 proc. zatrudnionych;

- co najmniej 10 tys. zł miesięcznie zarabiało 2,08 proc. pracowników, a 50 tys. zł i więcej wypłacano jedynie 0,02 proc. zatrudnionych;

- średnia płaca w sektorze publicznym (3432,29 zł) była o 10,4 proc. wyższa niż w prywatnym;

- przeciętne wynagrodzenie za godzinę pracy wynosiło 18,11 zł. Mężczyźni za godzinę swojej pracy dostawali o 15,6 proc. więcej niż kobiety.

- wyżsi urzędnicy i kierownicy zarabiali średnio 7219,37 zł, specjaliści - 3979,02 zł, robotnicy - 2673,58 zł, a pracownicy przy pracach prostych - 1895,86 zł;

- największa rozpiętość zarobków występuje w grupie urzędników i kierowników, a najmniejsza - sprzedawców i pracowników przy pracach prostych.



Zostań fanem serwisu Wyborcza.biz na Facebooku

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów