Stowarzyszenie zbiera podpisy w imieniu szkół językowych. Do tej pory takie szkoły były z VAT-u zwolnione. Teraz boją się jednak, że forsowane przez Ministerstwo Finansów objęcie ich 22-proc. podatkiem VAT zmusi część kursantów do rezygnacji z nauki języków. Bo ceny wzrosną.
- Pewnie nie o 22 proc., ale w zależności od wielkości szkoły o 15, 18 czasami 20 proc. - przekonywała w czasie wtorkowej konferencji prasowej Grażyna Słowikowska ze szkoły językowej Berlitz. - U nas pewnie o 15 proc. - dodała. I wyliczała, że cena kursu semestralnego dla
dzieci, który dziś kosztuje 648 zł, podskoczy do 745 zł. - Dla młodych rodzin, czasami z dwójką dzieci, to dość duże dodatkowe obciążenie - mówiła Grażyna Słowikowska.
Cena semestru nauki języka dla dorosłych w czteroosobowej grupie ma podskoczyć z 1500 do 1725 zł.
- Nie można Polakom zamykać okna na świat. Jeśli nie będziemy znać języków obcych, trudniej będzie nam zaistnieć na arenie międzynarodowej. Trudniej będzie też zapewnić w kraju profesjonalną obsługę odwiedzającym nas turystom. Takie nierozważne działania mogą mieć wpływ na całą gospodarkę - mówił Jacek Członkowski, prezes PASE. - Już dziś jesteśmy w ogonie, jeśli chodzi o znajomość języków w krajach UE - wtórowała mu Ludka Kotarska reprezentująca szkoły językowe Bell.
Przedstawiciele szkół językowych zgodnie twierdzą, że część z nich po prostu nie wytrzyma objęcia ich VAT-em. - Upadną dobre, lokalne, średniej wielkości szkoły, do których chodzi większa część osób uczęszczających na kursy - mówił Jacek Członkowski. - Edukacja przeniesie się do szarej strefy - wieszczyła Grażyna Słowikowska. Jej zdaniem będzie rosło
bezrobocie wśród lektorów, tym samym spadną wpływy do
budżetu z podatków od ich pensji. - Zyski dla państwa z VAT-u w szkołach językowych będą niewielkie, straty dla społeczeństwa duże - mówiła Grażyna Słowikowska. - Czy warto psuć dobrze funkcjonujący system szkół językowych? - pytała. Przekonywała, że dzięki takim szkołom Polacy nadrabiają zaległości językowe wyniesione ze zwykłych szkół.
Resort finansów twierdzi, że tylko dostosowuje nasze przepisy do dyrektywy unijnej. Ta mówi jednak, że usługi edukacyjne są z VAT-u zwolnione, a interpretacja tego, czym są takie usługi, należy do państw. - Liczne kraje UE, m.in.
Wielka Brytania, zwalniają nauczanie języków z VAT-u - przekonywała Ludka Kotarska.