Jako pierwszy swoich trzech członków będzie wybierał Sejm. Kluby muszą zgłosić kandydatów do 10 grudnia. Krótko potem ta sama procedura odbędzie się w Senacie. Na koniec trzech członków RPP wskaże prezydent.
Oficjalnie nie wiemy, kogo zaproponuje koalicja PO i PSL - arytmetyka sejmowa podpowiada, że te partie rozdadzą miejsca parlamentarne. W kuluarach padają jednak nazwiska osób, które są rozważane przez polityków lub potencjalnie widziane w Radzie - wskazywali ich uznani ekonomiści np. w wywiadach prasowych. "Gazeta" postanowiła sprawdzić, jak oceniane są te kandydatury przez ekonomistów rynkowych.
Kilkunastu ekonomistów z największych banków działających w Polsce wystawiło oceny w skali od 1 do 6. Po uśrednieniu ich ocen: zaskoczenie. W czołówce stawki znajdujemy tylko jedną osobę, która ma szanse rzeczywiście zostać wybrana. To Andrzej Bratkowski, były wiceprezes NBP i główny ekonomista Pekao SA. Lepszy od niego zdaniem rynku jest jedynie Krzysztof Rybiński, który w NBP pojawił się po Bratkowskim, dziś jest partnerem w Ernst & Young.
ZOBACZ:
Pełny ranking kandydatów do RPP Drugi najczęściej wymieniany Jan Winiecki dostał średnio 3,33 pkt.
Dół listy zajmują osoby rozważane przez PSL (ekonomiści Władysław Szymański z SGH i Józef Kozioł z Wyższej Szkoły Rozwoju Lokalnego w Żyrardowie - nieznani i nieobecni w debacie ekonomicznej, wielu ekonomistów po prostu nie wystawiło im ocen, pozostali bardzo niskie) i prezydenta (Wojciech Roszkowski, Zyta Gilowska, Adam Glapiński, Ryszard Bugaj).
Ekonomiści doceniali tytuły naukowe i to, czy w wąskim zakresie zainteresowań jest polityka pieniężna i makroekonomia. Swoich uwag do poszczególnych osób nie chcą jednak zgłaszać pod nazwiskiem, gdyż w przyszłości, gdyby mocno krytykowana osoba znalazła się w Radzie, utrudniłoby to danemu ekonomiście bankowemu współpracę z RPP.
- Wynik rankingu odczarowuje pewne nazwiska, np. Jan Krzysztof Bielecki czy Zyta Gilowska nie mają wystarczających kwalifikacji, by być członkami RPP. Nie specjalizują się w polityce pieniężnej czy makroekonomii - mówi jeden z uczestników rankingu.
W ocenie liczyły się też cechy osobowościowe, zdolność do budowania większości, przekonywania innych. - Jak widać, nie wszystkim tytuły pomagają, bo uważamy, że wejście Winieckiego do Rady niepotrzebnie zaogniłoby dyskusję na starcie i spolaryzowałoby to grono - mówi inny ekonomista. Chodzi o proces o zniesławienie, jaki prezes NBP Sławomir Skrzypek wytoczył Janowi Winieckiemu, gdy ten zarzucił mu brak kwalifikacji i to, że zdobył dyplom "psim swędem". Sąd pierwszej instancji uznał winę Winieckiego.
Ekonomiści mogli też wskazywać idealne w ich ocenie kandydatury spoza listy. Tutaj najczęściej wymieniano Ryszarda Kokoszczyńskiego, byłego wiceprezesa NBP, i Zbigniewa
Polańskiego. Obaj od lat pracują w
banku centralnym, pracują naukowo i zajmują się sprawami ściśle związanymi z polityką pieniężną. Jednak w środowisku pozanaukowym nie są szerzej znani.
W ankiecie udział wzięli główni ekonomiści lub ekonomiści następujących banków
Bank BPH Bank Millennium Bank Zachodni WBK
BGŻ
BNP Paribas
BRE Bank
CitiHandlowy
DZ Bank
Fortis Bank
Invest Bank
Pekao SA
PKO BP
Raiffeisen Bank
Societe Generale