Mieszkanie w mieście czy mieszkanie pod miastem?
Notował Marek Wielgo
2009-12-02, ostatnia aktualizacja 2009-12-02 12:19
Miasteczka wokół dużej aglomeracji mogą być lepszym, a do tego tańszym miejscem do zamieszkania niż jej odległe dzielnice.
ZOBACZ TAKŻE
- Pierwsza aukcja mieszkań. Dużo chętnych, mało zakupów (23-11-09, 02:01)
- Kryzys wyhamował w mieszkaniówce.Branża pozytywnie ocenia 2009r. (16-12-09, 20:22)
- Milionowa kara dla J.W. Construction za stosowanie zakazanych klauzul (20-11-09, 20:26)
- Banki luzują śrubę kredytową (19-11-09, 11:00)
- Tani wykup mieszkań spółdzielczych nie będzie zniesiony (20-12-09, 17:01)
- Lokator chroniony mniej. Rewolucja w prywatnych czynszówkach! (15-12-09, 20:56)
- Rynek mieszkaniowy: Najmuj zamiast kupować (15-12-09, 09:07)
- Na rynku nieruchomości nie jest tak źle (08-12-09, 17:43)
- Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania potanieją, czy nie (07-12-09, 20:43)
- Fachowca zatrudnię od zaraz (03-12-09, 13:25)
- "Rz": Mieszkania idą w górę (03-12-09, 08:23)
- Działek pod budowy w bród (26-11-09, 08:47)
To jeden z wniosków z debaty, którą zorganizowaliśmy wspólnie z Muratorem Expo w czasie zakończonych niedawno w Warszawie Targów Mieszkaniowych "Nowy dom, nowe mieszkanie". Wzięli w niej udział: Monika Perekitko z firmy deweloperskiej MT Development, Maciej Gnoiński z J.W. Construction Holding, Maximilian Mendel z firmy doradczej Reas, Łukasz Madej z firmy doradczej ProDevelopment oraz Michał Macierzyński z serwisu Bankier.pl. Oto fragment tej dyskusji.
Marek Wielgo: We wrześniowej debacie poświęconej rynkowi mieszkaniowemu uczestniczył przedstawiciel firmy sprzedającej lofty w odległym o 45 km od Warszawy Żyrardowie. I ów deweloper dużo nam wówczas opowiadał o zaletach tego typu lokalizacji, np., że niższe są koszty życia, a dojazd do centrum Warszawy może trwać krócej niż z odległych dzielnic. Pomyślałem wówczas, że chyba jest coś na rzeczy, że alternatywą dla wciąż stosunkowo drogich mieszkań w aglomeracjach mogą być przecież mieszkania w okolicznych miejscowościach. Tylko czy tam w ogóle są budowane mieszkania?
Maximilian Mendel: Owszem, ale powstaje ich o wiele mniej niż w dużych aglomeracjach. Np. w Warszawie dominuje budownictwo wielorodzinne, realizowane przez firmy deweloperskie, zaś w miejscowościach podwarszawskich prym wiodą inwestorzy indywidualni, budujący domy na własne potrzeby. Bloki powstają głównie wzdłuż dróg krajowych oraz linii kolejowych, np. w takich miejscowościach jak Piastów, Pruszków, Grodzisk Mazowiecki, Żyrardów, Zielonka czy Wołomin. Chodzi o możliwość szybkiego dojazdu do miasta.
M.W.: A ceny mieszkań są dużo niższe niż w aglomeracjach?
M. Mendel: W podwarszawskich miejscowościach zdarzają się ceny poniżej 4 tys. zł za m kw. Za tyle nie kupi się mieszkania w dzielnicach centralnych Warszawy, ale już w dzielnicach peryferyjnych można znaleźć ceny zbliżone. Dlatego w praktyce konkurencją dla mieszkań w mieście są domy jednorodzinne pod miastem.
M.W.: Dylemat stary jak świat: mieszkanie w mieście czy domek pod miastem. Jednak młodych ludzi na ogół nie stać na taki wydatek. Budowa domu plus działka w przyzwoitym miejscu może pochłonąć 400-700 tys. zł. Na przyzwoite mieszkanie wystarczy 200-250 tys. zł.
M. Mendel: W miejscowościach podwarszawskich można znaleźć domy i za 350 tys. zł. Rodzina, która dysponuje taką kwotą, zaczyna się więc zastanawiać, czy nie lepiej kupić dom z działką zamiast mieszkania.
M.W.: Mimo to są deweloperzy, którzy są skłonni budować mieszkania w małych miejscowościach.
Maciej Gnoiński: Kiedy 15 lat temu spółka J.W. Construction zaczęła budować mieszkania w Ząbkach, wielu ludzi się dziwiło. Pytano, skąd taka decyzja, skoro jest dużo innych miejsc bliżej centrum. Ale już wtedy widzieliśmy zalety Ząbek, które są oddalone o 9,5 km od placu Bankowego w Warszawie. Biorąc pod uwagę coraz lepszą infrastrukturę i transport miejski, perspektywa dojazdu nawet 50 km nie wydaje się problemem. Na przykład w Stanach Zjednoczonych wiele osób dojeżdża do pracy nawet 100 km. Zajmuje to około godziny. W tym czasie można wysłuchać wiadomości, wypić kawę i wykonać parę telefonów.
Monika Perekitko: Moja firma również zdecydowała się na budowę mieszkań w miejscowościach podwarszawskich. Dlaczego? Mieszkania w lokalizacjach podmiejskich zwykle są tańsze, a dla klienta podejmującego decyzję o zakupie własnego M najważniejsza jest cena.
M.G.: Jeśli ktoś kupuje 50 m kw., może zaoszczędzić na metrze 1-2 tys. zł, czyli 50-100 tys. zł. To znaczna suma, bo pozwala wykończyć mieszkanie pod klucz, a nawet je umeblować.
M.P.: Pan Mendel wspomniał, że w miejscowościach podwarszawskich ceny są podobne do tych na obrzeżach Warszawy. To prawda. Jednak za miastem mieszkania mają na ogół lepszy standard, a zabudowa jest zdecydowanie mniej intensywna, czyli budynki są dużo niższe, bardziej od siebie oddalone.
M.W.: A co z infrastrukturą?
M.G.: Dzielnice warszawskie na ogół mają zalążek infrastruktury, np. drogi, wodociągi czy kanalizację. Ale np. w Ożarowie, gdzie ziemia jest sporo tańsza, mamy do czynienia z pustynią medialną. W takiej sytuacji deweloper musi sam budować infrastrukturę. Zdecydowanie rzadziej odbywa się to przy współudziale gminy.
M.P.: Na szczęście nie przy wszystkich inwestycjach podmiejskich konieczna jest budowa infrastruktury.
Łukasz Madej: Nikt nie buduje mieszkań po to, żeby je sprzedawać jak najtaniej. Deweloper rusza z dużym projektem kawałek od granicy miasta po to, by wygenerować jak najwyższą wartość tego miejsca. I być może mieszkania kosztują na początku poniżej 4 tys. zł za m kw. Jednak to, czy po kilku latach zaczną się zbliżać do cen warszawskich, zależy od dobrej współpracy deweloperów z administracją lokalną. Jest to kwestia absolutnie najważniejsza. Bo jeśli ta współpraca nie układa się dobrze, może być tak jak w niektórych miejscach Białołęki, gdzie szkoły są trzyzmianowe, a zajęcia kończą się o godz. 21. W małych miejscowościach deweloper musi wręcz zmusić samorządowców do myślenia w kategoriach miejskich.
M.W.: Załóżmy, że jestem zainteresowany kupnem mieszkania w małej miejscowości. Czy powinienem spodziewać się kłopotów z uzyskaniem kredytu na ten cel?
Michał Macierzyński: Tak. Trudniej jest dostać kredyt na mieszkanie pod miastem niż na mieszkanie w mieście.
M.W.: Dlaczego?
M.M.: Bo banki muszą dbać o powierzone im pieniądze. A poważnie - poza miastem zazwyczaj budują mniejsi deweloperzy, którzy dla banków są mniej wiarygodni niż potentaci budujący w aglomeracjach. Poza tym banki mają tam dobrą bazę danych dotyczącą cen nieruchomości, a łatwiej jest ocenić ryzyko, wiedząc, ile one kosztują. W małych miejscowościach transakcji jest niewiele, więc trudniej jest ocenić ryzyko.
Marek Wielgo: We wrześniowej debacie poświęconej rynkowi mieszkaniowemu uczestniczył przedstawiciel firmy sprzedającej lofty w odległym o 45 km od Warszawy Żyrardowie. I ów deweloper dużo nam wówczas opowiadał o zaletach tego typu lokalizacji, np., że niższe są koszty życia, a dojazd do centrum Warszawy może trwać krócej niż z odległych dzielnic. Pomyślałem wówczas, że chyba jest coś na rzeczy, że alternatywą dla wciąż stosunkowo drogich mieszkań w aglomeracjach mogą być przecież mieszkania w okolicznych miejscowościach. Tylko czy tam w ogóle są budowane mieszkania?
Maximilian Mendel: Owszem, ale powstaje ich o wiele mniej niż w dużych aglomeracjach. Np. w Warszawie dominuje budownictwo wielorodzinne, realizowane przez firmy deweloperskie, zaś w miejscowościach podwarszawskich prym wiodą inwestorzy indywidualni, budujący domy na własne potrzeby. Bloki powstają głównie wzdłuż dróg krajowych oraz linii kolejowych, np. w takich miejscowościach jak Piastów, Pruszków, Grodzisk Mazowiecki, Żyrardów, Zielonka czy Wołomin. Chodzi o możliwość szybkiego dojazdu do miasta.
M.W.: A ceny mieszkań są dużo niższe niż w aglomeracjach?
M. Mendel: W podwarszawskich miejscowościach zdarzają się ceny poniżej 4 tys. zł za m kw. Za tyle nie kupi się mieszkania w dzielnicach centralnych Warszawy, ale już w dzielnicach peryferyjnych można znaleźć ceny zbliżone. Dlatego w praktyce konkurencją dla mieszkań w mieście są domy jednorodzinne pod miastem.
M.W.: Dylemat stary jak świat: mieszkanie w mieście czy domek pod miastem. Jednak młodych ludzi na ogół nie stać na taki wydatek. Budowa domu plus działka w przyzwoitym miejscu może pochłonąć 400-700 tys. zł. Na przyzwoite mieszkanie wystarczy 200-250 tys. zł.
M. Mendel: W miejscowościach podwarszawskich można znaleźć domy i za 350 tys. zł. Rodzina, która dysponuje taką kwotą, zaczyna się więc zastanawiać, czy nie lepiej kupić dom z działką zamiast mieszkania.
M.W.: Mimo to są deweloperzy, którzy są skłonni budować mieszkania w małych miejscowościach.
Maciej Gnoiński: Kiedy 15 lat temu spółka J.W. Construction zaczęła budować mieszkania w Ząbkach, wielu ludzi się dziwiło. Pytano, skąd taka decyzja, skoro jest dużo innych miejsc bliżej centrum. Ale już wtedy widzieliśmy zalety Ząbek, które są oddalone o 9,5 km od placu Bankowego w Warszawie. Biorąc pod uwagę coraz lepszą infrastrukturę i transport miejski, perspektywa dojazdu nawet 50 km nie wydaje się problemem. Na przykład w Stanach Zjednoczonych wiele osób dojeżdża do pracy nawet 100 km. Zajmuje to około godziny. W tym czasie można wysłuchać wiadomości, wypić kawę i wykonać parę telefonów.
Monika Perekitko: Moja firma również zdecydowała się na budowę mieszkań w miejscowościach podwarszawskich. Dlaczego? Mieszkania w lokalizacjach podmiejskich zwykle są tańsze, a dla klienta podejmującego decyzję o zakupie własnego M najważniejsza jest cena.
M.G.: Jeśli ktoś kupuje 50 m kw., może zaoszczędzić na metrze 1-2 tys. zł, czyli 50-100 tys. zł. To znaczna suma, bo pozwala wykończyć mieszkanie pod klucz, a nawet je umeblować.
M.P.: Pan Mendel wspomniał, że w miejscowościach podwarszawskich ceny są podobne do tych na obrzeżach Warszawy. To prawda. Jednak za miastem mieszkania mają na ogół lepszy standard, a zabudowa jest zdecydowanie mniej intensywna, czyli budynki są dużo niższe, bardziej od siebie oddalone.
M.W.: A co z infrastrukturą?
M.G.: Dzielnice warszawskie na ogół mają zalążek infrastruktury, np. drogi, wodociągi czy kanalizację. Ale np. w Ożarowie, gdzie ziemia jest sporo tańsza, mamy do czynienia z pustynią medialną. W takiej sytuacji deweloper musi sam budować infrastrukturę. Zdecydowanie rzadziej odbywa się to przy współudziale gminy.
M.P.: Na szczęście nie przy wszystkich inwestycjach podmiejskich konieczna jest budowa infrastruktury.
Łukasz Madej: Nikt nie buduje mieszkań po to, żeby je sprzedawać jak najtaniej. Deweloper rusza z dużym projektem kawałek od granicy miasta po to, by wygenerować jak najwyższą wartość tego miejsca. I być może mieszkania kosztują na początku poniżej 4 tys. zł za m kw. Jednak to, czy po kilku latach zaczną się zbliżać do cen warszawskich, zależy od dobrej współpracy deweloperów z administracją lokalną. Jest to kwestia absolutnie najważniejsza. Bo jeśli ta współpraca nie układa się dobrze, może być tak jak w niektórych miejscach Białołęki, gdzie szkoły są trzyzmianowe, a zajęcia kończą się o godz. 21. W małych miejscowościach deweloper musi wręcz zmusić samorządowców do myślenia w kategoriach miejskich.
M.W.: Załóżmy, że jestem zainteresowany kupnem mieszkania w małej miejscowości. Czy powinienem spodziewać się kłopotów z uzyskaniem kredytu na ten cel?
Michał Macierzyński: Tak. Trudniej jest dostać kredyt na mieszkanie pod miastem niż na mieszkanie w mieście.
M.W.: Dlaczego?
M.M.: Bo banki muszą dbać o powierzone im pieniądze. A poważnie - poza miastem zazwyczaj budują mniejsi deweloperzy, którzy dla banków są mniej wiarygodni niż potentaci budujący w aglomeracjach. Poza tym banki mają tam dobrą bazę danych dotyczącą cen nieruchomości, a łatwiej jest ocenić ryzyko, wiedząc, ile one kosztują. W małych miejscowościach transakcji jest niewiele, więc trudniej jest ocenić ryzyko.
1
2
następne »
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
1.8
14 głosów
Przeczytaj 39 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
SŁAWNI O FINANSACH









