Biznes Ludzie Pieniądze

Europejskie banki wywołają następny globalny kryzys?

mapi, Bloomberg
02.12.2009 , aktualizacja: 02.12.2009 12:42
A A A Drukuj
BNP Paribas, Barclays i Santander to tylko największe z grona europejskich banków, których aktywa i stan posiadania zwiększyły się w wyniku kryzysu kredytowego. Analitycy uważają, że to ?sianie nasion pod kolejny kryzys finansowy? i wielkie ryzyko dla narodowych gospodarek - donosi Bloomberg

Z wyliczeń Bloomberga wynika, że od 2007 roku 353 europejskie banki zwiększyły swój stan posiadania. Wartość ich aktywów w ciągu ostatnich dwóch lat wzrosła o 25 proc., w ostatnim roku głównie z powodu rządowej pomocy. Spośród instytucji finansowych aż 15 ma w tej chwili większe aktywa niż wartość ich narodowych gospodarek. Na czele listy są największe europejskie banki: BNP Paribas, Barclays oraz Banco Santander.

- Siejemy nasiona pod kolejny wielki kryzys. W ciągu ostatnich dwóch lat znacząco zwiększyliśmy pozycję banków - uważa David Lascalles z londyńskiego Centre for the Study of Financial Innovation.

W ciągu ostatnich lat banki wykorzystały bańkę kredytową, pożyczając pieniądze, z których następnie finansowały swoje inwestycje. W efekcie np. aktywa Royal Bank of Scotland w ciągu ostatnich 10 lat wzrosły o 2914 proc., wzrosły też mocno aktywa Paribasu czy Commerzbanku.

Sytuacja stała się na tyle patologiczna, że aktywa banku Santander (które w ostatnich dwóch latach wzrosły do poziomu 1,08 biliona euro) są większe niż PKB Hiszpanii, a aktywa Barclays (1,55 biliona funtów) stanowią 108 proc. rocznego PKB Wielkiej Brytanii.

Regulatorzy rynku w różnych krajach starają się wymóc na bankach znaczące zmniejszenie aktywów. Brytyjski RBS zobowiązał się do zredukowania ich o 40 proc. w ciągu najbliższych pięciu lat. Komisja Europejska nakazała sprzedaż części aktywów Commerzbankowi, ING oraz Lloyds Banking Group, uznając to za niezbędny warunek uzyskania rządowej pomocy.

- Banki zwiększyły swój stan posiadania do poziomu, który jest groźny dla funkcjonowania całego systemu. Jeśli nasza odpowiedź na kryzys skupi się tylko na reagowaniu, a nie na szukaniu przyczyn jego wystąpienia, znajdziemy się w sytuacji zagrożenia wybuchem następnego kryzysu, który będzie jeszcze większy niż ten, który przeżywamy obecnie - komentuje Mervin King, szef Banku Anglii.

Analitycy uważają, że zredukowanie aktywów przez największe banki jest koniecznością, ponieważ w sytuacji pojawienia się drugiego kryzysu upadek któregokolwiek z wielkich graczy na rynku bankowym może się odbić wielką czkawką dla całej europejskiej gospodarki.

- Podział największych banków, które są zbyt duże, by upaść, to w tej chwili jedyny sensowny pomysł - mówi Tom Kirchmaier z London School of Economics. - Jeśli nastąpi kolejny kryzys i któryś z tych banków upadnie, obawiam się, że zwłaszcza mniejsze kraje nie będą w stanie po raz kolejny pokryć generowanych w tej sytuacji strat - mówi.

Szczególnie straszy przykład Islandii, która w sytuacji całkowitego upadku systemu bankowego musiała zwrócić się o pomoc do MFW i obecnie próbuje desperacko wrócić na ścieżkę wzrostu.

Banki, którym w kryzysie państwo musiało udzielić ratunkowych pożyczek, nie radzą sobie obecnie najlepiej, a ich akcje pikują w dół. Od czasu upadku Lehman Brothers 15 września 2008 roku cena akcji RBS spadła o 85 proc., cena akcji Lloyds zmniejszyła się o 63 proc., Commerzbanku o 58 proc., a Dexia - o 43 proc.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy