Biznes Ludzie Pieniądze

Samecki ujawnia, jak podzieli 350 mld euro unijnych funduszy

Konrad Niklewicz
02.12.2009 , aktualizacja: 02.12.2009 21:24
A A A Drukuj
Dodatkowe miliony euro dla państw prymusów, ale też większa kontrola, czy pieniądze z kasy UE są wydawane na czas i na deklarowane cele - polski komisarz ds. polityki regionalnej ujawnia swoją propozycję reformy unijnych funduszy


Kilka tygodni przed odejściem z urzędu komisarz Paweł Samecki ujawnia propozycję zmiany zasad wykorzystywania i rozliczania unijnych funduszy strukturalnych i spójnościowych. Fundusze te są znane jako unijna polityka spójności. I dziś jest to najważniejsza unijna polityka, ważniejsza nawet od Wspólnej Polityki Rolnej. W obecnym budżecie Unii na politykę spójności zarezerwowano bowiem 350 mld euro (czyli prawie 1,5 bln zł).

Jeśli pomysły Sameckiego - które dziś mają być oficjalnie przedstawione w Brukseli - znajdą uznanie unijnych rządów, to mogłyby zacząć obowiązywać już w 2011 r. Bo właśnie za dwa lata ma zostać przyjęte nowe unijne rozporządzenie o funduszach.

To oznacza, że nowe reguły można by zastosować także do funduszy unijnych z budżetu na lata 2007-13 (przy czym Polska ma czas do 2015 r., żeby wydać ponad 67 mld euro, które przyznano jej na te lata).

W praktyce jednak reformy proponowane przez polskiego komisarza największe znaczenie będą miały dla kolejnych budżetów Unii.

Jakie zmiany proponuje komisarz Samecki?

Po pierwsze, sugeruje, żeby fundusze unijne skoncentrowane zostały na kilku priorytetach, a nie kilkunastu lub kilkudziesięciu, jak to się dzieje obecnie. Samecki chce, żeby w przyszłości fundusze finansowały •  inwestycje w innowacyjność i wiedzę, •  nowe miejsca pracy, •  sieci transportowe i energetyczne oraz •  ochronę środowiska. Unijne pieniądze - postuluje polski komisarz - powinny być wykorzystywane także na dostosowanie przemysłu, tak by zmniejszyć emisje CO2. Fundusze muszą być tak skonstruowane, by ich lwia część nadal była wydawana w biedniejszych krajach.

Komisarz ds. polityki regionalnej proponuje, żeby radykalnie zmienić sposób kontroli wydatkowania unijnych pieniędzy. - Dziś mamy kłopot z oceną, czy fundusze unijne są dobrze wydawane. I we właściwym czasie - mówi "Gazecie" Samecki. Ogłaszane przez rządy cele obejmują wiele lat. Czyli, przykładowo, Polska zadeklarowała, że w latach 2007-15 wybudujemy za unijne dotacje ileś setek kilometrów autostrad i dróg ekspresowych. Ale nikt w Komisji Europejskiej nie wie, ile z nich powinno być wybudowanych już w 2010 r., a ile w 2011 r. Pomysł Sameckiego jest taki, żeby wprowadzić do funduszy coroczną ocenę wykonania. I dodatkowo bonus dla tych państw, które wyznaczone cele realizują najszybciej. Prymus dostawałby finansową nagrodę - dodatkowe pieniądze. I na odwrót - jeśli pojawią się opóźnienia, to pieniądze mogą być odbierane. - Ale na to pewnie państwa członkowskie się nie zgodzą - przyznaje Samecki.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy