Problem z telewizją w komórce polega na tym, że operatorem tej usługi jest firma Info-TV-FM, która - zgodnie z warunkami konkursu - nie może jej sprzedawać klientom detalicznym. Musi więc podpisać umowy z operatorami. I robi to, ale jak dotąd nie przekonała do siebie największej czwórki, czyli Plusa, Ery,
Orange i Playa.
Dlaczego? Operatorzy tłumaczą, że przedstawiona im propozycja nie odpowiada im, bo jest za droga. I mówią to zgodnie, niemal w jednym tonie. Czy to oznacza zmowę? Nie wiadomo.
Z zawiązaniem kartelu mielibyśmy do czynienia w sytuacji, gdyby wielka czwórka dogadała się po cichu i postanowiła, że wspólnie będzie bojkotować ofertę Info-TV-FM, by wymóc na tym operatorze obniżkę ceny. "Kupą" rzeczywiście mają większą siłę rażenia, niż gdyby którykolwiek z nich się wyłamał i propozycję przyjął.
Czy tak jest? UOKiK nie zdradza szczegółów. Równie dobrze więc może chodzić o zwykły rachunek ekonomiczny: operatorzy liczą pieniądze i sprawdzają, co się opłaca, a co nie. To dlatego m.in. powoli odchodzą od dopłat do telefonów komórkowych. Przyjmą ofertę Info-TV-FM, jeśli uznają, że ta inwestycja im się zwróci.
Tak czy inaczej, kontrola UOKiK - uzasadniona, bo Urząd jest przecież od tego, by sprawdzać wszelkie podejrzenia o stosowanie monopolu - nie przełoży się na popularyzację telewizji w komórce. Jeśli do zmowy doszło, wlepione zostaną kary i tyle. Tym bardziej nic się nie zmieni, jeśli kartelu nie zawiązano. W każdym przypadku klienci czekać muszą na porozumienie wszystkich stron.