Motoryzacja na wirażu kryzysu. Włosi zabiorą Pandę z Polski?
Andrzej Kublik
2009-12-03, ostatnia aktualizacja 2009-12-03 20:18
Motoryzacja zaczęła układać swoją przyszłość po kryzysie. Koncerny na gwałt przenoszą produkcję nowych aut, szykują mariaże.
ZOBACZ TAKŻE
- Samar: Niemcy wciąż stymulują wzrost sprzedaży aut w Polsce (07-12-09, 10:22)
- Problemy niemieckiej motoryzacji. Obroty liderów rynku spadną o 1/3 (30-12-09, 07:38)
- Rząd wspiera motoryzację, ale z opóźnieniem (29-12-09, 20:37)
- Sprzedaż nowych aut w Polsce spadła, na Zachodzie - rośnie (07-12-09, 20:44)
- Elektryczna rewolucja w motoryzacji (23-11-09, 14:00)
- W Polsce sprzedaż nowych aut spada, w Europie - rośnie (06-11-09, 21:12)
- Ford chce sprzedać Volvo chińskiemu koncernowi koncernowi Geely (28-10-09, 21:29)
- USA i Chiny zaczęły wojnę handlową o motoryzację (14-09-09, 20:48)
Czy nowa wersja przebojowego modelu Fiat Panda będzie jak dotychczas produkowana w Tychach, czy zostanie przeniesiona na taśmy montażowe fabryki Fiata pod Neapolem? Decyzja może zapaść 21 grudnia podczas spotkania szefa Fiata Sergia Marchionnego z premierem Włoch Silviem Berlusconim. Rząd Włoch przyjął specjalny program ożywienia motoryzacji i chce, by Fiat zwiększył produkcję aut w rodzimych fabrykach z ok. 600 tys. do 900 tys. sztuk rocznie. Najłatwiej zrobić to, przenosząc produkcję Pandy z Polski - zasugerował dziennik "La Repubblica", a pomysł podchwyciły inne tytuły we Włoszech. Rachunek jest prosty. W tym roku fabryka w Tychach wyprodukuje ok. 270 tys. sztuk Pandy, która od siedmiu lat cieszy się wielkim uznaniem klientów. I nie będzie problemów z pracą we włoskich fabrykach Fiata, jeśli będą produkować auta cieszące się takim wzięciem. A przy okazji będzie można "odciążyć" - jak pisze Reuters - fabrykę w Tychach, największy zakład Fiata w Europie. W tym roku z tyskich zakładów wyjedzie ponad 600 tys. samochodów - tyle, co z pięciu rodzimych fabryk koncernu z Turynu.
Czy Fiat podetnie gałąź pod przyszłością zakładów w Polsce, aby zadowolić włoskich polityków? - Czekamy na decyzje - mówi rzecznik Fiat Auto Poland Bogusław Cieślar.
Ale trwający od roku kryzys już wiele razy pokazał, że w trudnych czasach liderzy największych państw UE dbają głównie o interesy własnej motoryzacji, odkładając na półkę hasła europejskiej solidarności i wolnego rynku. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy dał rodzimym koncernom prawie 10 mld euro wsparcia, domagając się ograniczenia inwestycji w innych państwach UE.
Potem ponad pół roku rząd Niemiec zmuszał GM, by odstąpił kontrolę nad Oplem konsorcjum austriacko-kanadyjskiej firmy Magna i rosyjskiego banku Sbierbank. Konsorcjum zapowiadało, że utrzyma wszystkie niemieckie fabryki Opla, nawet kosztem innych państw UE. A Berlin obiecał na to 4,5 mld euro pomocy.
Ale przed miesiącem GM zrezygnował ze sprzedaży Opla i chce sam uzdrowić tę firmę. Amerykanie potrzebują na to 2,7 mld euro wsparcia od państw UE, prawie 2 mld euro mniej, niż Berlin oferował konsorcjum z udziałem Rosjan. I chociaż jest to niewątpliwie korzystniejsze dla podatników niż zamiary Magna/Sbierbank, to Berlin się krzywi. - Plany GM dla Opla nie odpowiadają na żadną z kwestii kluczowych dla przyszłości tej firmy - powiedział w środę minister gospodarki Niemiec Rainer Brüderle. I wytykał, że GM nie mówi, jaką swobodę będzie miał Opel w produkcji nowych modeli aut i jakie są plany produkcji elektrycznych Opli.
Politycy z Berlina nie przyłączyli się jednak do protestów robotników zakładów Mercedesa w Sindelfingen, którzy z irytacją przyjęli w środę decyzję koncernu Daimler o przeniesieniu do USA w 2014 r. produkcji nowej wersji Mercedesa klasy C. - To był dla nas policzek - stwierdził Jörg Hofman z centrali związkowej IG Metall. A zarząd Daimlera mówi o ekonomicznych powodach tej decyzji. Chce produkować auta tam, gdzie jest rynek. A władze stanu Alabama, gdzie Mercedes ma swoją fabrykę, na produkcję nowego modelu auta dorzucą 100 mln dol. wsparcia.
Dla innych koncernów kryzys to szansa na rozrost. W przyszłym tygodniu za 3,9 mld euro Volkswagen chce kupić prawie 50 proc. akcji Porsche i do 2011 r. przejąć w pełni producenta sportowych aut. Wczoraj dziennik "Nikkei" ogłosił, że francuski Peugeot-Citroën chce przejąć 30 do 50 proc. akcji Mitsubishi. Francuski koncern ostrożnie mówi tylko, że rozmawia o rozszerzeniu współpracy z japońską firmą. Ale na horyzoncie rysuje się związek, który może przeorać pejzaż światowej motoryzacji tak jak zawarty przed dekadą sojusz Renault z Nissanem.
Wkrótce GM odstąpi chińskiemu SAIC kontrolę nad wspólną firmą w Chinach, sprzedając 1 proc. z 50 proc. swoich udziałów za 20 proc. wartości całej firmy. Dodatkowo GM sprzeda Chińczykom połowę udziałów swojej firmy w Indiach - ogłosił wieczorem Reuters.
Czy Fiat podetnie gałąź pod przyszłością zakładów w Polsce, aby zadowolić włoskich polityków? - Czekamy na decyzje - mówi rzecznik Fiat Auto Poland Bogusław Cieślar.
Ale trwający od roku kryzys już wiele razy pokazał, że w trudnych czasach liderzy największych państw UE dbają głównie o interesy własnej motoryzacji, odkładając na półkę hasła europejskiej solidarności i wolnego rynku. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy dał rodzimym koncernom prawie 10 mld euro wsparcia, domagając się ograniczenia inwestycji w innych państwach UE.
Potem ponad pół roku rząd Niemiec zmuszał GM, by odstąpił kontrolę nad Oplem konsorcjum austriacko-kanadyjskiej firmy Magna i rosyjskiego banku Sbierbank. Konsorcjum zapowiadało, że utrzyma wszystkie niemieckie fabryki Opla, nawet kosztem innych państw UE. A Berlin obiecał na to 4,5 mld euro pomocy.
Ale przed miesiącem GM zrezygnował ze sprzedaży Opla i chce sam uzdrowić tę firmę. Amerykanie potrzebują na to 2,7 mld euro wsparcia od państw UE, prawie 2 mld euro mniej, niż Berlin oferował konsorcjum z udziałem Rosjan. I chociaż jest to niewątpliwie korzystniejsze dla podatników niż zamiary Magna/Sbierbank, to Berlin się krzywi. - Plany GM dla Opla nie odpowiadają na żadną z kwestii kluczowych dla przyszłości tej firmy - powiedział w środę minister gospodarki Niemiec Rainer Brüderle. I wytykał, że GM nie mówi, jaką swobodę będzie miał Opel w produkcji nowych modeli aut i jakie są plany produkcji elektrycznych Opli.
Politycy z Berlina nie przyłączyli się jednak do protestów robotników zakładów Mercedesa w Sindelfingen, którzy z irytacją przyjęli w środę decyzję koncernu Daimler o przeniesieniu do USA w 2014 r. produkcji nowej wersji Mercedesa klasy C. - To był dla nas policzek - stwierdził Jörg Hofman z centrali związkowej IG Metall. A zarząd Daimlera mówi o ekonomicznych powodach tej decyzji. Chce produkować auta tam, gdzie jest rynek. A władze stanu Alabama, gdzie Mercedes ma swoją fabrykę, na produkcję nowego modelu auta dorzucą 100 mln dol. wsparcia.
Dla innych koncernów kryzys to szansa na rozrost. W przyszłym tygodniu za 3,9 mld euro Volkswagen chce kupić prawie 50 proc. akcji Porsche i do 2011 r. przejąć w pełni producenta sportowych aut. Wczoraj dziennik "Nikkei" ogłosił, że francuski Peugeot-Citroën chce przejąć 30 do 50 proc. akcji Mitsubishi. Francuski koncern ostrożnie mówi tylko, że rozmawia o rozszerzeniu współpracy z japońską firmą. Ale na horyzoncie rysuje się związek, który może przeorać pejzaż światowej motoryzacji tak jak zawarty przed dekadą sojusz Renault z Nissanem.
Wkrótce GM odstąpi chińskiemu SAIC kontrolę nad wspólną firmą w Chinach, sprzedając 1 proc. z 50 proc. swoich udziałów za 20 proc. wartości całej firmy. Dodatkowo GM sprzeda Chińczykom połowę udziałów swojej firmy w Indiach - ogłosił wieczorem Reuters.
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
2.8
23 głosy
Przeczytaj 72 komentarze na Forum
Wyborcza.biz poleca
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

W Play Fresh stan darmowy... nie jest darmowy
Edukacja w finansach










