Po trzech kwartałach tego roku przedsiębiorstwa zatrudniające minimum 50 osób zarobiły netto 60 mld zł. To o 3,6 mld mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. - Ich wynik finansowy na koniec 2009 r. będzie lepszy niż za 2008 r. - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Lewiatana.
Wydaje się, że najgorsze przedsiębiorstwa mają za sobą. Wprawdzie przychody ze sprzedaży wzrosły w ciągu 9 miesięcy 2009 r. tylko o 1,1 proc., przy czym towarzyszył im wzrost kosztów o 1,6 proc.
Podczas wcześniejszego osłabienia gospodarczego w latach 2001-02 dramatycznie rosła liczba firm, które ponoszą straty netto. Teraz również wzrosła, ale tylko o jeden punkt procentowy do 27,5 proc. Jednak w tych przedsiębiorstwach, które poniosły straty, są one prawie o 50 proc. wyższe.
Ta sytuacja, jak tłumaczy Krzysztoszek, pokazuje, że firmy, które wykorzystały dobrą koniunkturę do inwestowania w zmiany poprawiające ich efektywność, umiały się dostosować do sytuacji. Natomiast w przypadku tych, które sobie nie radziły, kryzys jeszcze pogłębił trudności. - Nawet jeśli kryzys ich nie przewrócił, to wejście w ożywienie gospodarcze je wyeliminuje. Będziemy mieć wtedy więcej upadłości - mówi Starczewska-Krzysztoszek, tłumacząc, że firmy w kiepskiej kondycji nie inwestowały, nie myślały o innowacjach, więc kiepsko są przygotowane do walki rynkowej.
Teraz wśród przedsiębiorców panuje optymizm. Ponad 56 proc. z nich przewiduje wzrost przychodów ze sprzedaży w 2009 r., a 84 proc. w roku 2010. Przy czym aż 47 proc. spodziewa się wzrostu przychodów ze sprzedaży większych niż 10 proc. Firmy przewidują również wzrost zysków. Zdaniem przedsiębiorców wzrosną także
eksport,
wynagrodzenia oraz inwestycje.