Biznes Ludzie Pieniądze

Najlepszy OFE będzie musiał dopłacić emerytom?

Marcin Bojanowski
03.12.2009 , aktualizacja: 04.12.2009 11:27
A A A Drukuj
Polsatowi może grozić wielomilionowa dopłata do rachunków klientów, jeśli do końca marca nie poprawi wyników.
Zygmunt Solorz
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Zygmunt Solorz
Jaki zysk wypracowały OFE w ciągu roku
Jaki zysk wypracowały OFE w ciągu roku
Komisja Nadzoru Finansowego co pół roku sprawdza, czy wszystkie fundusze emerytalne wypracowały tzw. minimalną stopę zwrotu. Jeśli okaże się, że w ostatnich trzech latach któryś z OFE nie osiągnął wymaganego prawem minimum, zarządzające nim towarzystwo emerytalne musi dopłacić klientom różnicę z własnej kieszeni. Ma to zabezpieczać oszczędności przyszłych emerytów przed złymi decyzjami inwestycyjnymi OFE.

Dotąd tylko Bankowy trzykrotnie dopłacał swoim klientom. W 2001 i 2002 r. na ich konta wpłacił w sumie 55,5 mln zł. Najbliższy test nadzór finansowy przeprowadzi na koniec marca. Z wyliczeń "Gazety" wynika, że gdyby odbył się on na koniec października, dopłata groziłaby towarzystwu emerytalnemu, które zarządza OFE Polsat. Mogłaby ona sięgnąć nawet kilku milionów złotych.

- Nie będziemy musieli dopłacać - uspokaja Anna Horsecka, prezes towarzystwa. Jej zdaniem to jednak nie rozwiązuje problemu. - Nasz fundusz ma najlepsze wyniki inwestycyjne zarówno w ostatnim roku, jak i licząc od początku działalności OFE - dodaje.

Na koniec listopada Polsat rzeczywiście miał najwyższą wartość jednostki rozrachunkowej (to na nią są przeliczane nasze składki). Od 1999 r. fundusz zarobił dla swoich klientów najwięcej na rynku - aż 76,7 proc. To o 6,5 pkt proc. więcej niż drugi w kolejności ING.

Skąd więc zagrożenie dopłatą? Nadzór finansowy, wyliczając minimalną stopę zwrotu, bierze pod uwagę wyniki za ostatnie trzy lata. A tu Polsat nie wypada już tak dobrze. Przez giełdową bessę stracił znacznie więcej niż pozostałe OFE, bo odważniej inwestował na warszawskim parkiecie. Podczas gdy większość funduszy sprzedawała akcje giełdowych spółek, Polsat jeszcze je dokupywał, korzystając z niskich cen. W efekcie dzisiaj jest bliski wykorzystania ustawowego 40-procentowego limitu na akcje, podczas gdy pozostałe OFE nie inwestują na giełdzie więcej niż 30 proc. swoich aktywów.

- Dzięki temu, że nie sprzedawaliśmy akcji w czasie bessy, gdy giełda odbiła się od dna, mamy znacznie lepsze wyniki niż konkurencja - mówi Horsecka. Jej zdaniem taka strategia w długim okresie jest bardzo korzystna dla klientów OFE, ale w krótkim, szczególnie w czasie bessy, może przynieść chwilowe pogorszenie wyników. - I to właśnie powinniśmy zmienić - dodaje.

Polsat proponuje, żeby wyniki inwestycyjne OFE porównywać np. do indeksów giełdowych, a nie jak to ma miejsce dzisiaj, do średniej na rynku. Popierają go też pozostałe towarzystwa emerytalne. Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych (IGTE) wielokrotnie apelowała do Ministerstwa Pracy, które pracuje nad dużą nowelizacją ustawy o OFE, żeby zmienić sposób oceniania wyników funduszy.

Na razie resort pracy pozostaje głuchy na te apele. W przygotowanych przez niego założeniach do nowej ustawy miernikiem wyników OFE pozostaje minimalna stopa zwrotu. - Jeśli pozostawimy to bez zmian, fundusze, zamiast jak najlepiej pomnażać pieniądze swoich klientów, będą wolały być wśród średniaków, żeby nie narażać się na ryzyko dopłaty - mówi dr Filip Chybalski, ekspert emerytalny z Politechniki Łódzkiej.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów