Neelie Kroes odchodząca właśnie ze stanowiska unijnego komisarza ds. konkurencji zwieńczyła swoje urzędowanie zwycięstwem nad francuskim gigantem gazowym GDF Suez. Po trwającym ponad trzy lata postępowaniu Komisji Europejskiej koncern zgodził się dopuścić konkurencję do rynku gazu we Francji. Śledztwo wszczęto, bo
Bruksela podejrzewała, że GDF Suez nielegalnie blokował rywali, rezerwując na 20 lat na własne potrzeby prawo do
importu gazu przez francuskie gazoporty i transgraniczne rury.
Już od wczoraj rywale GDF Suez mogą przeładowywać skroplony gaz w dwóch gazoportach koncernu - 1 do 2 mld m sześc. rocznie w terminalu w Bretanii oraz do 2 mld m sześc. rocznie w terminalu w Marsylii. GDF Suez odstąpi też rywalom prawo do importu 3 do 4 mld m sześc. gazu rurami z Niemiec i Belgii. A dodatkowo do 2014 r. koncern ma zmniejszyć do 50 proc. rezerwacje w połączeniach, przez które importuje się gaz do Francji, i utrzymać ten poziom przez dziesięć lat. Obecnie GDF Suez ma prawo wykorzystywać na własne potrzeby dwie trzecie możliwości importu gazu do Francji.
- Rywale GDF Suez dostali szansę, by wejść na francuski rynek gazu i zapewnić konsumentom większy wybór dostawców i bardziej konkurencyjne ceny - powiedziała Kroes.
W zamian za ustąpienie przez GDF Suez miejsca rywalom KE zamknęła postępowanie antymonopolowe i nie wydała werdyktu, czy koncern nadużywał dominującej pozycji na rynku, by blokować konkurentów. A za to GDF Suez groziła astronomiczna kara, nawet do jednej dziesiątej rocznych obrotów koncernu, czyli ponad 8 mld euro. Jednak GDF Suez nie może jeszcze spać spokojnie. Jeśli nie wypełni dobrowolnie przyjętych zobowiązań, to KE może mu ostatecznie wlepić tę gigantyczną karę, nie wszczynając dodatkowego postępowania. Komisja podkreśla, że GDF Suez może utrzymać (tylko na własne potrzeby) prawo do importu większości gazu przez niektóre połączenia, nie łamiąc jednocześnie warunków ugody. W jaki sposób? Wystarczy, że koncern rozbuduje gazoporty, które będą dostępne także dla konkurentów. Wtedy zarezerwowane przez GDF moce w połączeniach do importu gazu do Francji automatycznie spadną do poziomu uzgodnionego z KE.
Koncern nie musi też rezygnować z zamówionych już dostaw gazu z importu. Nadal może wykorzystywać zwolnione przez konkurentów moce przeładunków, np. w gazoportach. Ale od teraz może tak robić tylko na podstawie umów krótkoterminowych, tak by nie blokować na dziesiątki lat dostępu do tych instalacji rywalom.
Podobną ugodę rząd Francji negocjuje z Brukselą w sprawie rynku energii elektrycznej. We wrześniu
Paryż obiecał, że do 2015 r. EDF zrezygnuje z tych praktyk, jeśli KE wstrzyma śledztwo.