Banki, które ostatnio uginają się pod ciężarem niespłaconych pożyczek gotówkowych, w tym roku nie szaleją z promocjami kredytów świątecznych. Do nielicznych wyjątków należy Citi Handlowy - jego telewizyjne reklamówki mocno wyróżniają się na tle tych wszystkich mikołajów, reniferów, śnieżynek, które wylewają się z naszych ekranów. Skoczne techno i błyskająca w takt muzyki iluminacja świątecznego domu to sposób Citi na zwrócenie naszej uwagi.
Bank przygotował nawet specjalną akcję "Zabłyśnij na święta". I rozdaje prezenty - biorąc w banku pożyczkę na święta, można dostać nawet 1200 zł na drobne wydatki. Właściwie powinienem napisać niby-prezenty, bowiem za tę gotówkę, wspaniałomyślnie dawaną przez bank, klient sam sobie musi zapłacić. I to słono. Ale o tym za chwilę.
Więcej na temat akcji "Zabłyśnij na święta":
Citi Handlowy prezenty rozdaje, czyli przedświąteczna bezczelność. Czytaj w blogu "Subiektywnie o finansach" Pożyczka gotówkowa Citi Handlowego to tajemnicza sprawa. Na stronie internetowej banku nie znajdziemy informacji o oprocentowaniu ani prowizjach. Można co najwyżej poprosić bank o kontakt telefoniczny. Zrobiłem to, ale przez kilkanaście godzin nie doczekałem się kontaktu zwrotnego. Sam zadzwoniłem więc na infolinię Citi Handlowego, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o pożyczce. Pracownik banku za nic w świecie nie chciał mi powiedzieć, ile zapłacę odsetek, zanim nie podam mu numeru PESEL.
Wyciągnąłem od niego tylko ogólne informacje: że oprocentowanie pożyczki wynosi od 9,99 proc. do 19,99 proc., że bank najczęściej proponuje oprocentowanie 15,99 proc. i że do kosztu kredytu trzeba dodać prowizję - najczęściej 5 proc.
Zapytałem o obiecany w reklamie prezent - 1200 zł przydałoby mi się na urządzenie świąt. Niestety, pracownik banku wyprowadził mnie w błędu - wysokość prezentu jest uzależniona od wysokości kredytu. Żeby dostać 1200 zł do kieszeni, trzeba wziąć z banku... 120 tys. zł pożyczki! Kto bierze takie kredyty na święta? Ja chciałem pożyczyć tylko 2000 zł, więc bank dałby mi tylko 20 zł prezentu. Okazja, nie ma co.
Czytaj też:
Jak wcisnąć klientowi kredyt na 6,99% i zarobić na nim 25%? Prezent od Citi jest marny, ale za to pożyczka - bardzo droga. Wyliczyłem sobie, że przy oprocentowaniu 15,99 proc., prowizji 5 proc., kwocie pożyczki 2000 zł i rocznym okresie spłaty rata wyniesie mnie 205 zł miesięcznie. W sumie oddam więc bankowi o 460 zł więcej, niż pożyczyłem! No, 440 zł, bo przecież mam jeszcze 20 zł "prezentu". To, niestety, nie koniec kosztów. Pożyczając od Citi pieniądze, trzeba też założyć w nim konto. Najtańsze kosztuje 2,99 zł miesięcznie, więc - jak łatwo wyliczyć - w ciągu roku bank dodatkowo ściągnie z tego tytułu 36 zł. Prawie dwa razy tyle, ile przyznałby mi w ramach "prezentu", gdybym chciał pożyczyć 2000 zł. Za taki prezent, który sam muszę sobie w banku wykupić, to ja dziękuję.
Czytaj też:
Bankowy sposób na kryzys. Wciskać drogie pożyczki i niczym się nie przejmować