Biznes Ludzie Pieniądze

Rząd woli wybory od reform

Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska
07.12.2009 , aktualizacja: 07.12.2009 20:45
A A A Drukuj
Rząd ma "Plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych". Pytanie, czy odważy się go realizować przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, czy odłoży go na później.


W przyszłym roku, a najdalej w 2011, dług Polski przekroczy wartość 55 proc. PKB. Ustawa o finansach publicznych nakazuje wtedy naprawiać finanse i zmusza rządzących do podejmowania niepopularnych decyzji, np. zamrożenia płac w budżetówce.

Według naszych informacji rząd zastanawia się m.in. nad: •  podniesieniem składki rentowej dla najwięcej zarabiających (potwierdził to minister Michał Boni, minister finansów Jacek Rostowski zaprzeczył); •  zniesieniem przywilejów emerytalnych dla służb mundurowych (objęłoby to tylko funkcjonariuszy zatrudnionych po 2011 r.); (opodatkowaniem rolników PIT lub CIT oraz podniesieniem składek emerytalnych płaconych na KRUS (tylko dla rolników gospodarzących na co najmniej 15 ha).

Nie wiadomo, kiedy rząd chciałby wprowadzić w życie swój plan. W przyszłym roku mamy wybory prezydenckie, w 2011 - do Sejmu i Senatu. Gorące politycznie okresy zniechęcają polityków do reform.

- Podczas spotkania z ministrem Rostowskim nikt nawet nie pytał o te reformy, bo wiemy, że czas im nie sprzyja - powiedział nam polityk PO. Z jego relacji wynika, że minister liczy, iż dług zatrzyma się przed barierą 55 proc. PKB, bo: nasze PKB będzie rosło szybciej niż prognozowane przez rząd na przyszły rok 1,2 proc., będą przychody z prywatyzacji i "coś" zrobi się z OFE, by "dług lepiej wyglądał".

Dziś państwo refunduje FUS 22 mld zł, które trafiają do OFE. By je zdobyć, emituje obligacje, czyli zadłuża się. Tymczasem OFE 13 mld zł inwestują w rządowe papiery.

Rząd myśli o zmianie liczenia długu, bo na użytek krajowy to ustawa o finansach publicznych precyzuje, co jest, a co nie jest takim długiem. Oczywiście dla Brukseli musielibyśmy liczyć dług według metody unijnej, ale ta uznaje za niebezpieczne zadłużenie powyżej 60 proc. PKB.

- Chodzi o to, by OFE zaliczyć do sektora finansów publicznych lub żeby zobowiązania między OFE a sektorem finansów publicznych nie miały wpływu na wielkość długu publicznego - twierdzi nasz rozmówca z rządu.

Innym rozwiązaniem branym pod uwagę jest emitowanie obligacji przeznaczonych tylko dla OFE (o stopie zwrotu równej wzrostowi PKB).

Niedawno prof. Marek Góra, b. wiceminister Agnieszka Chłoń-Domińczak i ekonomista Maciej Bukowski zaproponowali, by nie wliczać do długu publicznego papierów posiadanych przez OFE. To obniżyłoby dług o 100-110 mld zł. I dałoby rządzącym czas na wprowadzenie stosownych zmian.

Autorzy mają argument: Polska, przeprowadzając reformę emerytalną, ujawniła część długu państwa wobec emerytów, inne państwa nie. Jesteśmy za to karani, bo transfery do OFE nasz dług windują w górę.

We wczorajszym wywiadzie dla "Dziennika" minister Michał Boni przyznaje, że "inna klasyfikacja długu publicznego" "dałaby gospodarce oddech na dwa, trzy lata, jeśli chodzi o dług".

- W tym czasie krok po kroku i wiarygodnie można wdrażać reformy finansów publicznych, w tym te rozwiązania z systemem emerytalnym, które mają długofalowe znaczenie - mówi minister.

Nie precyzuje, czy reformy będą wprowadzane przed wyborami w 2010 i 2011 r. Może "Plan..." jest robiony tylko po to, by uspokoić inwestorów? I rząd nie zakłada jego szybkiej realizacji? Rzeczniczka Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos zapowiada, że "Plan..." zostanie zaprezentowany w grudniu. Wtedy poznamy kalendarz reform.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy