Decyzja o eksploatacji rosyjskich złóż Sztokmana na Morzu Barentsa zapadnie pod koniec przyszłego roku, o 9 miesięcy później, niż planował Gazprom - zapowiedział we wtorek w Moskwie wiceprezes koncernu Total Arnaud Breuillac. Francuski koncern ma 25 proc. udziałów w kontrolowanym przez Gazprom projekcie eksploatacji złóż Sztokmana.
Brueillac tłumaczył, że z powodu kryzysu są problemy ze sfinansowaniem tego projektu, w który tylko na wstępie trzeba zainwestować 15 mld dol.
Sam Gazprom z powodu kryzysu przełożył do końca 2012 r., czyli o rok, uruchomienie wielkich złóż na Jamale.
Gaz ze złóż Sztokmana miał być dostarczany do Europy drugą nitką rury Nord Stream, którą Gazprom do końca 2012 r. chce ułożyć pod dnem Bałtyku do Niemiec. Ale po zapowiedzi wiceprezesa Total wiadomo już, że eksploatacja złóż Sztokmana zacznie się najwcześniej po 2015 r. Nie wiadomo, skąd do tego czasu Rosjanie wezmą gaz do napełnienia drugiej nitki Nord Stream. Rosyjski analityk Michaił Korczemkin z firmy East European Gas Analysis uważa, że gazociąg przez Bałtyk będzie pracować na pół gwizdka. Ale Gazprom może też zmniejszyć tranzyt gazu przez Polskę i Ukrainę, aby zapewnić opłacalną eksploatację kosztownej rury przez Bałtyk. Budowa Nord Stream wraz z odnogami lądowymi pochłonie ponad 20 mld dol.