Dane makro z największych światowych gospodarek rządzą indeksami giełdowymi, bo inwestorzy poszukują dowodów na ożywienie gospodarcze uzasadniające rosnące ceny akcji. W piątek zwyżki wywołały sensacyjne dane o spadku bezrobocia w
USA, wskazujące, że największa gospodarka świata wychodzi z kryzysu.
We wtorek inwestorzy oczekiwali, że
Niemcy, największa gospodarka eurolandu, pochwali się dobrymi danymi o produkcji. Ale przeżyli ogromne rozczarowanie. Produkcja spadła o 1,8 proc., zamiast urosnąć o prognozowane 1 proc. To wina głównie spadku
eksportu wysoko przetworzonych produktów, z których słyną Niemcy. Dla eksporterów producentów w
strefie euro problemem jest rosnąca w siłę europejska waluta, która sprawia, że ich wyroby są mniej konkurencyjne. Podana w południe informacja wywołała przecenę na giełdach, także w
Warszawie. Według niemieckiego ministerstwa gospodarki spadek jest chwilowy, a trend wzrostowy w produkcji w IV kw. jest niezagrożony.