Biznes Ludzie Pieniądze

Emisje CO2: Huty stoją pod ścianą

Konrad Niklewicz
08.12.2009 , aktualizacja: 08.12.2009 21:45
A A A Drukuj
- Dzięki potężnym inwestycjom polskie huty dysponują najnowocześniejszymi technologiami w Europie. Dużych możliwości ograniczania emisji CO2 w krótkiej perspektywie już chyba nie ma - mówi "Gazecie" Sanjay Samaddar, prezes polskiego oddziału hutniczego koncernu ArcelorMittal.
Wczoraj w Kopenhadze: topniejący miś z lodu ma przypomnieć uczestnikom szczytu ONZ o konsekwencjach globalnego ocieplenia
Wczoraj w Kopenhadze: topniejący miś z lodu ma przypomnieć uczestnikom szczytu ONZ o konsekwencjach globalnego ocieplenia
Konrad Niklewicz: Szczyt klimatyczny w Kopenhadze rozpoczął się, kraje UE już się zastanawiają, jakie redukcje emisji CO2 powinny zadeklarować. Co duże ograniczenia mogą oznaczać dla przemysłu stalowego w Polsce? Trzeba będzie "wyprowadzić" produkcję stali z Polski?

Sanjay Samaddar: W tej chwili nic mi nie wiadomo o przenoszeniu produkcji z polskich zakładów ArcelorMittal. Tego typu decyzje są podejmowane na poziomie korporacyjnym. Ale w sprawie emisji CO2 nasze stanowisko jest znane: rządy europejskie powinny włożyć dużo pracy w to, by zasady dotyczące redukowania emisji CO2 były takie same dla wszystkich graczy.

Patrząc w krótkim okresie, nie jesteśmy w stanie zagwarantować dużych ograniczeń w emisji gazów przy zachowaniu niezmienionej produkcji. Trwają prace nad nowymi, przełomowymi technologiami - ale to wymaga czasu. Zakłady ArcelorMittal w Polsce już teraz dysponują najnowocześniejszymi technologiami produkcji stali. Są rozważane technologie wychwytu i przechowywania CO2 (ang. CCS), ale żeby one były wdrożone, konieczne byłoby wsparcie finansowe ze strony rządu. Przez pięć lat zainwestowaliśmy w modernizację polskich hut 3,8 mld zł. Sama tylko walcownia blach w Hucie im. Sendzimira w Krakowie kosztowała blisko 1,2 mld zł. To była największa inwestycja w europejskim gorącowalcownictwie od 20 lat. Dziś doszliśmy do technologicznego pułapu.

Istnieje więc ryzyko, że jeśli nie uda się podpisać międzynarodowego porozumienia dla całej branży produkcji stali i tylko w niektórych krajach emisje CO2 będą miały swoją cenę, to konkurencyjność przemysłu stalowego ucierpi. Z oczywistymi tego konsekwencjami.

Przedsmak nowych zasad mogliście mieć w 2008 r., gdy rząd rozdzielał darmowe uprawnienia do emisji CO2 na kilka najbliższych lat. Wówczas zapadła decyzja, że polska elektroenergetyka musi dostać więcej tych darmowych uprawnień kosztem takich branż jak hutnictwo.

- Gdyby nie światowy kryzys gospodarczy - który wymusił ograniczenie produkcji - ten zmniejszony przydział uprawnień do emisji CO2 mógłby w nas uderzyć. Mielibyśmy poważne problemy. Dyskusja o podziale uprawnień do emisji CO2 pomiędzy poszczególne sektory przemysłu wciąż trwa, właściwego sposobu jeszcze nie znaleziono.

Jak poradzicie sobie w kolejnych latach? Kryzys, miejmy nadzieję, kończy się. Produkcja będzie rosła, a równolegle będzie trzeba jakoś ograniczać emisję CO2.

- Najgorsze jest już chyba za nami. Ale odbicie ekonomiczne jest wciąż niewielkie. Na razie opiera się w dużej mierze na zużyciu zmagazynowanych zapasów. Nie widzimy jeszcze prawdziwego wzrostu zapotrzebowania na stal. Spodziewamy się, że w 2010 r. wzrost zapotrzebowania wzrośnie o blisko 10 proc. w porównaniu z 2009 r. Ale musimy pamiętać, że w 2008 r. produkcja spadła o połowę! Nasz plan jest więc taki, że moce produkcyjne w przyszłym roku będziemy wykorzystywać w 55 proc. Z czterech wielkich pieców, jakie mamy w Polsce, będziemy wykorzystywać dwa. Jak tylko pojawi się perspektywa trwałego popytu, rozpatrzymy uruchomienie kolejnego wielkiego pieca. f

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów