- Po raz pierwszy od 1974 r. impas w finansach publicznych zagraża naszej narodowej suwerenności - ostrzegł Papandreou. - Jesteśmy zdeterminowani, aby zrobić wszystko, by kontrolować ogromny deficyt, przywrócić stabilność finansów publicznych i promować rozwój - powiedział do swoich ministrów. We wtorek agencja ratingowa Fitch obniżyła ocenę wiarygodności Grecji. Rząd zapowiada reformy i cięcie budżetu, ale czy mu się uda? Wątpią ekonomiści, skoro nie był w stanie poradzić sobie z długiem przez ostatnie lata.
Według Komisji Europejskiej w tym roku dług publiczny w Grecji sięgnie 112,6 proc. PKB, a w 2011 r. przekroczy 135 proc. PKB! Będzie najwyższy w całej UE. Greckie władze ostatnio zmieniły prognozy dotyczące deficytu sektora finansów publicznych w tym roku. We wrześniu rząd szacował go na 6 proc. PKB, a w październiku, po wyborach, już na 12,7 proc. To zaskoczyło inwestorów i Brukselę.
Kłopoty Grecji ciągną się od lat, a obecny kryzys tylko je pogłębił. Greckie rządy niezbyt przejmowały się sytuacją finansów publicznych. W czasach wzrostu gospodarczego rozdawały pieniądze, nie były w stanie zrównoważyć budżetów. W latach 2002-06
Grecja utrzymywała deficyt na poziomie średnio 5,2 proc. PKB, choć średni wzrost gospodarczy w tym czasie wynosił 4,1 proc. Władze czuły się bezpiecznie, będąc członkiem strefy euro. I to je uśpiło.
We wtorek, po tym jak Fitch pokazał Grecji żółtą kartkę, giełda w Atenach runęła o 6 proc. Wczoraj wyprzedaż akcji trwała - giełda spadła o 3,4 proc. - Gdyby Grecja była poza strefą euro, już by miała kryzys walutowy - powiedział Reutersowi Paul Rawkins, dyrektor w agencji Fitch.
Dla Grecji najwyższą ceną za utratę wiarygodności jest znaczny wzrost kosztów zadłużania się. W ostatnim czasie oprocentowanie greckich obligacji wystrzeliło w górę. Teraz jest już o około 2,5 pkt proc. wyższe niż obligacji niemieckich i sięga 5,5 proc. Do tego ubezpieczenie greckiego długu kosztuje już więcej niż tureckiego, a
Turcja jest przecież poza strefą euro.
- Inwestorzy zaczynają się poważnie zastanawiać, co by było, gdyby Grecji nie udało się zrefinansować długu. Istnieje takie prawdopodobieństwo - mówi Bartosz Pawłowski, strateg rynków wschodzących w BNP Paribas w Londynie. - Zresztą podobne problemy mogą mieć też inne kraje, np.
Portugalia,
Hiszpania czy Włochy.
- Trudna sytuacja w jednym kraju strefy euro jest powodem do zmartwień dla wszystkich - mówił we wtorek Joaquin Almunia, komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych. Analitycy mają obawy czy "grecką" chorobą zarażą się inne kraje Europy. - W przyszłym roku na pewno zobaczymy kolejne obniżki ocen wiarygodności w Europie - ostrzega Pawłowski. Już w środę agencja Standard & Poor's obniżyła perspektywę oceny Hiszpanii ze stabilnej do negatywnej. Szybko zareagowała inna agencja - Moody's - uspokajając, że ona nie zmienia dobrej opinii o Hiszpanii. Ale nerwowość podsycił jeszcze Fitch, ostrzegając o możliwości obniżenia wiarygodności Łotwy i Litwy.
Grecy próbują się ratować. - Rząd zrobi wszystko, co potrzebne, by odzyskać wiarygodność - zapewnił grecki minister finansów George Papaconstantinou. - Nie czekamy, aż ktoś nas uratuje. Nie jesteśmy nową Islandią ani nowym Dubajem.
Jeszcze w lutym 2009 r. ówczesny niemiecki minister finansów Peer Steinbrueck uspokajał rynki, które obawiały się wzrostu zadłużenia w krajach południowej Europy. - Jeśli dojdzie do poważnej sytuacji, wszystkie kraje strefy euro będą musiały pomóc -mówił. Te zapowiedzi znacznie zmniejszyły koszty zadłużania się greckiego czy hiszpańskiego rządu. Ale Steinbrueck nie jest już ministrem finansów, a dziś z Europy docierają dużo bardziej wstrzemięźliwe głosy.
Szwedzki minister finansów Anders Borg powiedział niemieckiej gazecie "Handelsblatt", że kraje UE raczej nie powinny pomagać spłacać greckich długów. - Grecki rząd powinien zacząć wprowadzać poważne zmiany budżetowe - powiedział.
- Niemcy muszą nalegać na inne kraje, by nie dawać Grecji pomocy finansowej. Konsekwencje mogłyby być katastrofalne - powiedział Reutersowi Clemens Fuest, szef doradców w niemieckim resorcie finansów. Dodał, że niemieccy podatnicy nie mogą brać odpowiedzialności, za grecki budżet.
Sytuację łagodzi francuska minister finansów Christine Lagarde. - Nie sądzę, by Grecja miała zbankrutować - powiedziała w
radiu RMC.
- Grecja to ostrzeżenie dla polskich władz - powinny przedstawić wiarygodny plan konsolidacji finansów publicznych - mówi Pawłowski.