Biznes Ludzie Pieniądze

Przepis na surówkę chroniony jak prawa autorskie

Piotr Żytnicki, Poznań
09.12.2009 , aktualizacja: 09.12.2009 20:54
A A A Drukuj
Za zlecenie kradzieży receptur siedmiu surówek - 1,5 tys. zł grzywny. I otwarta droga do cywilnego procesu o odszkodowanie. Tym razem o dużo większe pieniądze.


Wielkopolska jest zagłębiem świeżych surówek. Pod Poznaniem produkują je trzy firmy: Sznura, Grześkowiak i Ogórkiewicz. Razem zdobyły większość polskiego rynku szacowanego na kilkaset milionów złotych. To im nie wystarczyło. Zaczęła się wojna: obniżanie cen i... podkradanie receptur.

Poznański sąd uznał we wtorek, że jeden z bohaterów tej wojny Walenty Ogórkiewicz podżegał do kradzieży receptur siedmiu surówek. I za nieuczciwą konkurencję skazał go na 1,5 tys. zł grzywny.

Kim jest Ogórkiewicz? Z wykształcenia mechanik. Razem z bratem Gerwazym w podpoznańskim Kórniku prowadzi kwaszarnię - produkuje kiszone ogórki i kapustę. Jego brat - pod szyldem Ogórkiewicz - na tej samej posesji produkuje surówki. Firmy mają wspólną księgowość. Gdy trzeba, Walenty ma pełnomocnictwa i zastępuje Gerwazego.

Wiosną 2004 r. Walenty prosi na rozmowę kierowcę z firmy swojego brata. Żona Jerzego S. pracuje przy szatkowaniu kapusty w konkurencji. Proponuje kierowcy - zapłaci tysiąc złotych za każdą recepturę Grześkowiaka, którą wyniesie jego żona.

Ale receptura surówek to tajemnica pilnie strzeżona. Biegła technolog powie później w sądzie, że smak i wygląd zależą nie tylko od składników. Liczą się proporcje, kolejność dodawania, przyprawy, a nawet moment i ilość dodania kwasu cytrynowego.

Bogumiła S., żona kierowcy, nie ma dostępu do tych informacji, dlatego kilka razy dziennie przechodzi obok linii produkcyjnej. Na oko określa proporcje, notuje kolejność. W domu przepisuje na czysto, a jej mąż dostarcza receptury Ogórkiewiczowi.

Za przepisy na Santorino, Kalafiori i Pomarańczową Fantazję Jerzy S. dostaje tylko 1,5 tys. zł. Ale przyjmuje zlecenie na cztery kolejne surówki. Żona przynosi receptury: El Diablo, Afrodyty, Owocowej i Colesława Wykwintnego. Tym razem Ogórkiewicz już nie płaci.

Wkrótce na rynku pojawiają się surówki z tymi samymi składnikami: Wiedeńska Pikantna, Orientalna, Cytrusowa, Colesław, Hiszpańska, Paryska i Tropikalna. Produkuje je firma Gerwazego Ogórkiewicza.

Gdy dowiaduje się o tym Grześkowiak, zaczyna prywatne śledztwo. Znajduje źródło przecieku, Bogumiła S. przyznaje się do winy, a on w sierpniu 2004 r. zawiadamia policję. Policja umarza dochodzenie, bo nie widzi przestępstwa. To samo trzykrotnie robi prokuratura.

W 2007 r. Grześkowiak sam wnosi akt oskarżenia do sądu. Udowadnia, że receptury to chroniona prawem tajemnica przedsiębiorcy. Przed rokiem pierwszy wyrok: sąd w Środzie Wielkopolskiej skazuje Ogórkiewicza na 1,5 tys. zł grzywny. Strony odwołują się od wyroku - Ogórkiewicz utrzymuje, że jest niewinny, Grześkowiak - że kara jest zbyt niska.

We wtorek w Poznaniu zapada prawomocny wyrok: Ogórkiewicz jest winny podżegania do wykradzenia receptur surówek. A 1,5 tys. zł grzywny to kara adekwatna.

Ogórkiewicza nie ma w firmie. Prosimy o telefon, ale nie oddzwania.

Przemysław Maciak z kancelarii Sójka & Maciak (reprezentował Grześkowiaka) komentuje: - To ważny wyrok dla przedsiębiorców, których tajemnica jest naruszana. Pokazuje, że swoich praw mogą dochodzić nie tylko na drodze cywilnej, ale też karnej. Pod tym względem to precedensowa sprawa w skali kraju. Teraz nie wykluczamy procesu cywilnego o odszkodowanie. Ten wyrok ułatwia nam drogę.

Podziel się

  • 1
  • 1
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów