Biznes Ludzie Pieniądze

Kotowska: Zlikwidować becikowe, budować żłobki

Rozmawiali Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski
10.12.2009 , aktualizacja: 11.12.2009 08:15
A A A Drukuj
Rozwiązanie ?hotel u mamy? jest bardzo wygodne. Znam przypadki, kiedy to rodzice wyprowadzili się z domu, żeby się rozstać z synem! - opowiada prof. Irena E. Kotowska z SGH
Staropolscy - cykl
Staropolscy - cykl "Gazety Wyborczej"
Zobacz: Staropolscy - Raport

Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski: Jaka powinna być polityka prorodzinna?

Irena E. Kotowska, prof. Instytutu Statystyki i demografii SGH w Warszawie: Błagam panowie nie używajcie słów polityka prorodzinna. Nazywajcie ją po prostu polityką rodzinną.

Dlaczego? W ustach polityków to tak pięknie brzmi

Ten przedrostek "pro" to tylko udawanie, że politycy robią coś dla rodziny.



A udają?

Pewnie, że udają. A my potrzebujemy rozwiązań zachęcających Polaków do rodzenia dzieci.

Dla mnie przykładem długofalowego myślenia o rodzinie jest Francja. Rodzice mogą wynająć nianię i dostają od państwa rekompensatę kosztów. Każdy rodzic z małym dzieckiem ma prawo do miejsca w żłobku. I to miejsce jest! Podobnie jest z miejscami w przedszkolach.

Ile dzieci chodzi dziś w Polsce do żłobka?

Nieco ponad 2 proc. dzieci w wieku do trzech lat. To jest najniższy wskaźnik w Unii Europejskiej - podobnie jest w Czechach. Dla porównania w Szwecji wskaźnik ten wynosi 47 proc.

Prywatny żłobek na warszawskim Ursynowie kosztuje 1,6 tys. zł za jedno dziecko.

Koszty te są zawyżone przez niedostępność usług publicznych, a także trudne warunki rozwoju usług prywatnych. Żeby otworzyć żłobek w Polsce, trzeba spełnić podobne warunki jak przy stawianiu przychodni lekarskiej. Ustawa, która ma to zmienić, dopiero jest przygotowywana przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

Musimy budować żłobki i przedszkola! Jaki wybór mają dziś młodzi rodzice? Kto ma się zajmować ich dzieckiem? Babcie? Rezygnując z pracy wieku 50 kilku lat? Nianie? Kogo na nie stać? Oczywiście z rynku pracy może się wycofać matka albo ojciec. Najczęściej matka, a powroty do zatrudnienia nie są łatwe. A przecież chcemy młodych na rynku pracy zatrzymać.

Druga sprawa to organizacja zajęć dla najmłodszych klas w szkole. We Francji przed zajęciami lekcyjnymi dzieci mogą korzystać ze świetlicy, gdzie się ktoś nimi zajmuje. Dzieci mają przerwę na obiad, a potem zajęcia zabawowo-edukacyjne. Dzieci odrabiają z nauczycielami jakieś zadania i jednocześnie się bawią. Najmłodsi nie mają w ogóle zadawanych prac domowych. Rodzice odbierają je między godz. 16 a 18 i nie muszą w domu pomagać w odrabianiu lekcji. Taka polityka ma jeszcze jedną zaletę - wyrównuje szanse edukacyjne dzieci, nie każdy rodzic jest w stanie pomóc dziecku w nauce. Tak samo powinniśmy zorganizować zajęcia w najmłodszych klasach.

W polityce rodzinnej nie ma jednego guzika, który się naciśnie i sytuacja się zasadniczo zmieni - Polacy zaczną częściej decydować się na dzieci.

Jakie guziki powinniśmy jeszcze nacisnąć?

Sądzę, że ważne jest wprowadzenie odpłatnych urlopów wychowawczych. Teraz do-datek do urlopu wychowawczego w wysokości 400 zł przysługuje, pod warunkiem że dochód w gospodarstwie domowym nie przekracza 504 zł na osobę.

To sprawia, że z urlopów wychowawczych korzystają przede wszystkim kobiety z rodzin o niskich dochodach, na ogół słabo wykształcone. I jak pokazują dane statystyczne, spada liczba osób korzystających z tych dodatków (ze 140 tys. w 2005 r. do 125 tys. w 2008 r.).

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy