Władze po obu stronach Atlantyku coraz bardziej zdecydowanie starają się ograniczyć płace menedżerów. Amerykański "car płac" Kenneth Feinberg ma zamiar wprowadzić bardziej restrykcyjne, niż się spodziewano, ograniczenia płac w firmach otrzymujących pomoc rządową. Po obcięciu płac najlepiej zarabiających wziął się teraz za
wynagrodzenia niżej postawionych pracowników banków. Według "The Wall Street Journal" car płac ma zamiar ograniczyć je do 500 tys. dolarów rocznie. Komunikat w tej sprawie jest spodziewany w piątek. Nie czekając nań, Citigroup już postanowiła wyemitować w najbliższych dniach akcje warte 10-15 mld dolarów, aby jak najszybciej wyzwolić się spod rządowej kontroli.
Z kolei w Wielkiej Brytanii rząd objął w środę 50-proc. podatkiem część premii bankierów, co odczytywane jest przez komentatorów jako ukłon w stronę rozsierdzonego chciwością bankierów elektoratu przed przyszłorocznymi wyborami. Podatek obejmie także tysiące Amerykanów zatrudnionych w londyńskim City przez amerykańskie banki.
Niektórzy pracownicy już zdążyli poprosić zwierzchników o tymczasowe przeniesienie na placówkę do innego kraju do kwietnia, aby w ten sposób uniknąć zasięgu brytyjskiego fiskusa. Podatek, który będzie obowiązywał do 5 kwietnia 2010 roku, obejmuje premie indywidualne powyżej 25 tys. funtów, które nie są częścią umowy o
pracę.
We wspólnym liście opublikowanym dziś w "The Wall Street Journal" Nicolas Sarkozy i Gordon Brown piszą, że problemy powstałe w sektorze finansowym mogą zostać rozwiązane jedynie globalnie. Ich zdaniem gigantyczna i nieprzejrzysta sieć obrotów handlowych i system wynagrodzeń w tym sektorze stworzyły zagrożenia, które mało kto rozumie, a podatnicy muszą pokrywać powstałe straty. To niesprawiedliwe, skoro w tym samym czasie udziałowcy i pracownicy banków odnoszą zyski w odradzającej się koniunkturze.
Jedynym wyjściem jest ściślejsza kontrola. Skoro mamy gospodarkę globalną, to i standardy finansowe musimy ustanowić globalne. W ten sposób uregulowania w jednym kraju nie podkopią jego konkurencyjności.
Obaj przywódcy wzywają do stworzenia nowej umowy globalnych banków ze społeczeństwem, któremu mają służyć. Umowa ma uwzględnić istniejące zagrożenia oraz brak równowagi pomiędzy podejmowanym ryzykiem a wynagrodzeniem bankierów. Nie pozwoli ona na korzystanie z rajów podatkowych i powiąże rozkwit banków ze
wzrostem gospodarczym i dobrem całych społeczeństw.
Więcej informacji w
"The Wall Street Journal"