Warunków transakcji nie ujawniono, ale amerykańskie media, powołując się na źródła zbliżone do negocjacji, donoszą o kwocie 100 mln dol., jakie MOL Global zapłaciło za Friendstera.
- To naturalny krok w rozwoju naszej współpracy, który jednocześnie zmieni branżę - nieco buńczucznie zapowiada Richard Kimber, szef Friendstera. - Friendster zyska finansowanie, dostęp do sieci dystrybucyjnej i infrastruktury e-commerce, która pozwoli na przyspieszenie naszej strategii i stworzenie oferty dla użytkowników w Azji, nie tylko internetowych - dodał.
Po przejęciu stery w spółce obejmie Ganesh Kumar Bangah, obecnie kierujący MOL. Kimber zostanie prezesem rady nadzorczej. Obie spółki współpracują od października - MOL zajmował się obsługą płatności w sklepie z wirtualnymi gadżetami, które można wykorzystywać we Friendsterze.
Friendster powstał w 2002 r. Ale na polu serwisów społecznościowych szybko dał się wyprzedzić następcom - najpierw internautów podebrał mu MySpace, potem
Facebook. Dziś z ok. 115 mln zarejestrowanych użytkowników, aż 75 milionów pochodzi z Azji. A aż 90 proc. ruchu w serwisie generują klienci z regionu Azji i Pacyfiku.
W lipcu branżowy serwis TechCrunch wyceniał Friendstera na 210 mln dol. Podobnie jak większość serwisów społecznościowych, spółka wciąż eksperymentuje z modelem biznesowym. Teraz zapowiada, że zamiast na przychodach z reklam skupi się na rozwijaniu mikropłatności, zarabianiu na wirtualnych prezentach przesyłanych wzajemnie przez użytkowników i wirtualnej walucie używanej między innymi w grach.
Według nieoficjalnych informacji na krótkiej liście zainteresowanych przejęciem Friendstera był m.in. Tencent Holdings, najwyżej wyceniana na giełdzie chińska spółka internetowa (kapitalizacja ok. 35 mld dol.), oraz Facebook.