411 mln zł kary za zmowę. Bo cementownie nie posłuchały Staszka...
Konrad Niklewicz
2009-12-10, ostatnia aktualizacja 2009-12-10 20:56
Ponad 411 mln zł kary mają zapłacić uczestnicy kilkunastoletniej zmowy cenowej na polskim rynku cementu. Największy w historii Polski kartel wpadł, bo jego dwóch uczestników postanowiło zeznawać w UOKiK w zamian za złagodzenie kary
ZOBACZ TAKŻE
- UOKiK karze operatorów za reklamę (25-01-10, 20:42)
- Największy kartel cementowy w historii rozbity. 411 mln kary! (10-12-09, 08:51)
- (Za)murowany rynek, czyli zmowy cenowe w budowlance (01-07-10, 17:00)
- Producenci materiałów budowlanych strzeżcie się! (02-02-10, 14:09)
- Wojna UOKiK z farbiarskim kartelem wraca do sądu (13-10-09, 16:49)
- Kary na firmy energetyczne z Niemiec i Francji za kartel (08-07-09, 13:08)
- Gazowy kartel na Gwiazdkę (17-11-08, 20:59)
- UOKiK ukarał Cersanit. 900 tys. zł za zmowę cenową (31-12-09, 12:52)
Znana reklamówka o Staszku, który rozśmiesza kolegów-biznesmenów propozycją ujawnienia zmowy cenowej, do końca życia będzie się śnić prezesom polskich cementowni. Sześć z nich "Staszka nie posłuchało" i zapewne będą musiały zapłacić największą w historii karę za udział w nielegalnej zmowie - w sumie 411,5 mln zł. Cemex Polska, Dyckerhoff Polska, Grupa Ożarów, cementownie Odra i Warta mają zapłacić po 10 proc. przychodu za 2008 r., zaś Górażdże Cement - tylko 5 proc.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie podał, jaka kwota kary przypada na poszczególne spółki. Sam zrobił to Cemex (115 mln zł) i Grupa Ożarów (należąca do koncernu CRH - 104,9 mln zł). Żadna spółka nie ujawniła też ani swoich obrotów, ani zysków.
Górażdżom karę obniżono, bo spółka zdecydowała się współpracować z UOKiK i ujawniła dowody obciążające współuczestników. Siódmy uczestnik kartelu, polska filia francuskiego koncernu Lafarge Cement, kary uniknie w ogóle. Bo jako pierwsza zgłosiła się do UOKiK i opowiedziała o zmowie.
Urząd zaczął się przyglądać producentom cementu już wczesną wiosną 2006 r., bo wtedy zaczęły do niego docierać sygnały o nieprawidłowościach na rynku hurtowej sprzedaży cementu. To potężny rynek: w 2008 r. produkcja sięgnęła 17 mln ton, a szacunkowa wartość całego rynku przekracza 4 mld zł. Teoretycznie powinien podlegać wahaniom koniunktury. Ale wyraźnie było widać, że od 1998 r. do 2006 r. ceny cementu bez przerwy rosły - w sumie aż o 86 proc.
W maju 2006 r. jednego dnia, o tej samej godzinie, inspektorzy UOKiK w asyście blisko 100 policjantów wparowali do siedzib producentów cementu. Zatrzymano tysiące stron dokumentacji, przeczesano twarde dyski komputerów i dane z serwerów, skopiowano niezliczoną ilość e-maili.
Już po kilku dniach w Urzędzie pojawili się przedstawiciele Lafarge, a potem Górażdże. I zaoferowali pełną współpracę, by ratować własną skórę. - Otrzymaliśmy bardzo mocne dowody z samego środka kartelu. Zeznania pracowników, tabele ustalanych cen, dużo opisów funkcjonowania kartelu. Żeby zachować sztywny podział rynku, firmy wymieniały się najbardziej tajnymi danymi handlowymi - mówi "Gazecie" prezes UOKiK Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.
Pozostałe firmy nie wiedziały, że Lafarge i Górażdże sypią. I próbowały iść w zaparte nawet wtedy, gdy Urząd miał już w ręku konkretne daty i miejsca spotkań np. dyrektorów handlowych firm uczestniczących w zmowie.
Firmy doskonale wiedziały, że to, co robią, jest nielegalne. Właśnie dlatego wynajęły nawet specjalnego pośrednika, który za pomocą telefonu komórkowego na anonimową kartę pre-paid przekazywał wybranym pracownikom cementowni tajne dane.
Śledztwo było bardzo żmudne. Już w trakcie postępowania firmy wystawiły najlepszych prawników, którzy różnymi kruczkami proceduralnymi próbowali przedłużać postępowanie. Ale UOKiK jest już przekonany, że co najmniej od 1998 r. cementownie podzieliły między siebie cały polski rynek i ustalały ceny, w tym także warunki i kolejność wprowadzania podwyżek itp. To oznaczało, że ceny cementu były najprawdopodobniej wyższe, niż mogłyby być, gdyby na rynku panowała konkurencja.
Skala zmowy była tak gigantyczna, że Urząd zdecydował się skonsultować decyzję z Komisją Europejską. Zdaniem UOKiK szkodliwość zmowy była tak duża - miała wpływ na ceny na rynku budowlanym w całej Polsce - że trzeba było sięgnąć po maksymalny wymiar kary, czyli 10 proc. rocznych obrotów.
Ukarane spółki mogą odwołać się do sądu ochrony konkurencji i konsumentów (niektóre już to zapowiedziały). A decyzję UOKiK komentują lakonicznie. "Koncern Cemex stosuje restrykcyjną politykę wewnętrzną w zakresie przestrzegania prawa konkurencji oraz zamierza nadal podejmować wszelkie konieczne środki w celu przeciwdziałania w przyszłości praktykom naruszającym konkurencję" - czytamy w oświadczeniu.
Z kolei Jolanta Ciesielska, rzecznik Lafarge Cement, tłumaczy, że działający w 79 krajach koncern pilnuje, by nie dochodziło w jego strukturach do żadnych działań mogących ograniczać konkurencyjność rynku. Ale - jak przyznaje - w 2006 r. ?pewne nieprawidłowości? odkryto w polskiej spółce. - I natychmiast podjęto odpowiednie kroki - zaznacza Ciesielska.
Dariusz Gawlak, prezes Cementowni Warta, zapewnia zaś, że spółka będzie się odwoływać od decyzji o karze. - Być może nie uniknęliśmy pewnych błędów, ale na pewno nie uczestniczyliśmy w zmowie dotyczącej podziału rynku i ustalania cen - mówi.
Ewentualna kara zostanie wpłacona dopiero wtedy, gdy decyzja się uprawomocni. - Ale proszę się nie bać! Ostatnio uprawomocniają się praktycznie wszystkie nasze decyzje - mówi Krasnodębska-Tomkiel.
Może się zresztą okazać, że kłopoty uczestników kartelu nie skończą się na karze wymierzonej przez urząd. Firmy i klienci indywidualni, którzy czują się poszkodowani działalnością kartelu, na mocy polskiego prawa mogą przed sądem domagać się odszkodowania. Z podobnych przepisów obowiązujących w innych krajach Unii Europejskiej skorzystała np. fińska Nokia, która pozwała do sądu (i domaga się odszkodowania) firmy produkujące wyświetlacze ciekłokrystaliczne. Ich kartel został rozbity przez Komisję Europejską.
- To nie przypadek, że w ostatnich dniach znów zleciliśmy emisję naszej reklamówki o Staszku w mediach. Wtedy już wiedzieliśmy, że mamy w ręku najlepszy przykład w 20-letniej historii Urzędu, czym może się skończyć zmowa - mówi szefowa UOKiK.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.6
29 głosów
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:













