Rząd już tradycyjnie podarował obywatelom oficjalne długie święta najpierw na Nowy Rok i potem przypadające 7 stycznia prawosławne Boże Narodzenie. Wielu jednak, jak zwykle, przedłuży je sobie do 13 stycznia, czyli prawosławnego Nowego Roku, a potem do niedzieli 17 stycznia. W każdym razie przez pierwsze dwa tygodnie nowego roku w Moskwie nic poważnego załatwić się nie da.
Spółka FBK, o czym piszą "Nowyje Izwiestia", policzyła, na ile same tylko legalne noworoczne ferie osłabią
gospodarkę Rosji. Ze skomplikowanego rachunku, w którym przyszło wziąć pod uwagę, że zakłady przemysłowe pracujące w ruchu ciągłym i handel przerwy sobie nie zrobią, wynika, że kraj straci około 70 mld zł, czyli 1,6 proc. planowanego produktu narodowego, a więc tyle, o ile ten produkt miał - według rządowych prognoz - wzrosnąć w przyszłym roku.
Gdyby długie ferie przenieść ze stycznia na wiosnę, kiedy
Rosja obchodzi najpierw święto 1 maja, a potem 9 maja - Dzień Zwycięstwa, straty byłyby - jak obliczają ekonomiści - o jedną trzecią mniejsze. W tym czasie bowiem ludzie zamiast - jak zimą - nic nie robić, wydajnie pracowaliby zgodnie z tradycją w swoich ogrodach. Plony z nich bardzo wielu rodzinom pozwalają związać koniec z końcem.
Długie zimowe ferie oznaczają nie tylko straty ekonomiczne. Siergiej Puchow, ekspert instytutu Ośrodek Rozwoju, zwraca uwagę na to, że zdecydowana większość Rosjan nie ma przez ten czas czym się zająć poza oglądaniem telewizji, piciem i jedzeniem. Gdzieś koło 5 stycznia bardzo wielu ludzi zaczyna czytać w internecie porady psychologów o tym, jak radzić sobie ze stresem wywołanym długą bezczynnością.
Siergiej Gurijew, rektor Rosyjskiej Szkoły Ekonomicznej, twierdzi, że władze, ogłaszając dziesięciodniowe styczniowe święta, działają w interesie wyłącznie najbogatszych Rosjan, których stać na wyjazd na
narty.
Pozytywnym skutkiem ferii jest to, że zawodowi przestępcy też robią sobie wolne w tym czasie i w pierwszych dwóch tygodniach stycznia nie ma w Rosji morderstw na zlecenie.
W przyszłym roku Rosjanie będą mieć w sumie poza urlopami 116 dni wolnych od
pracy. To sporo jak na kraj tak dotkliwie dotknięty kryzysem. Aleksiej Kudrin, minister finansów, przyznał niedawno, że spadek produktu narodowego w 2009 r. będzie większy niż 8,6 proc., jak do tej pory prognozował rząd.