- Wcześniej mówiłem, że do końca roku przygotujemy plan dla Opla. Jednak teraz wydaje się, że jego ogłoszenie przesunie się na styczeń. Nie łamiemy obietnicy, ale chcemy wykonać dobrą robotę - napisał w czwartek Reilly na swoim
blogu. - Okazało się, że jest więcej do zrobienia i nie będziemy przyspieszać dalszych konsultacji - dodał szef GM w Europie. W zeszłym tygodniu Reilly mówił, że plan dla Opla może być przedstawiony już w połowie grudnia.
W listopadzie GM zrezygnował ze sprzedaży Opla, chociaż wcześniej od wiosny negocjował taką transakcję z popieranym przez rząd Niemiec konsorcjum austriacko-kanadyjskiej firmy Magna i rosyjskiego banku Sbierbank. Obecnie GM na własną rękę chce przeprowadzić restrukturyzację Opla i jego brytyjskiej siostrzanej firmy
Vauxhall. Według wstępnych zapowiedzi GM pracę w zakładach Opla straci 8,3 tys. pracowników, a na wsparcie Opla amerykański koncern chciał dostać od rządów państw UE 2,7 mld euro, które byłby zwrócone do 2014 r. W listopadzie GM spłacił już w pełni 1,1 mld euro pożyczki, jaką w czerwcu dały Oplowi władze Niemiec.
Berlin obiecywał 4,5 mld euro na sanację Opla konsorcjum z udziałem Rosjan, które chciało zwolnić do 10 tys. pracowników firmy. Ale teraz część niemieckich ministrów nie chce słyszeć o dalszej pomocy dla Opla należącego do GM, a inni nie wykluczają jej.
Pomoc dla zakładów Opla mogą dać tylko poszczególne państwa UE. Ale przed tygodniem Komisja Europejska stwierdziła, że chce wstępnie ocenić plan GM dla wszystkich zakładów Opla w Europie.
Rozmowy o przyszłości europejskich zakładów GM utrudniają zawirowania w amerykańskim koncernie, który w tym roku przed bankructwem uratował zastrzyk 50 mld dol. od rządu
USA. Dwa tygodnie temu niespodziewanie i bez podania powodu do dymisji podał się Fritz Henderson, który przez osiem miesięcy kierował GM. Obowiązki szefa koncernu przejął Ed Whitacre, który z nominacji Białego Domu jest szefem rady dyrektorów GM. Zaraz potem zaczęła się pospieszna wymiana większości kluczowych menedżerów koncernu.
Wczoraj GM ogłosił o dymisji Brenta Dewara, który od pięciu miesięcy z nominacji Hendersona kierował Chevroletem - najważniejszą marką aut GM. Zastąpi go James Campbell, dotąd odpowiedzialny za sprzedaż aut GM do flot firmowych samochodów. W środę Whitacre zapowiedział też zmianę na stanowisku wiceprezesa GM ds. finansowych.
Przed tygodniem GM ogłosił też radykalną zmianę strategii w Azji. Amerykański koncern odstąpi kontrolę nad swoją największą spółką w Chinach tamtejszemu koncernowi SAIC, a na dodatek odstąpi Chińczykom połowę udziałów w swojej spółce w Indiach - na drugim co do wielkości rynku samochodowym Azji.
Na domiar złego dla GM w środę szyki amerykańskiemu koncernowi poprzestawiał Volkswagen. Niemiecki koncern zawarł sojusz z Suzuki i kupi 20 proc. akcji japońskiej firmy. Wcześniej należały one do GM, który musiał je sprzedać z powodu problemów finansowych. VW, który jest drugim po GM graczem na chińskim rynku samochodowym, dzięki sojuszowi z Suzuki umocni się teraz w Indiach.
Sojusz VW-Suzuki może też skomplikować działalność GM w Europie. Japoński koncern w zakładach na Węgrzech produkuje miejskie auto Opel Agila, a jednocześnie kupuje małolitrażowe silniki Diesla od spółki GM i Fiata w
Bielsku-Białej. Nie jest pewne, czy po zawiązaniu sojuszu z VW, Suzuki za kilka lat będzie produkować kolejną wersję Agili dla Opla. Nie ma też pewności, czy po 2015 r. Suzuki nie zastąpi małych silników z polskiej spółki GM i Fiata silnikami od nowego partnera z Niemiec.
Górę problemów GM w Europie dopełniają kłopoty ze szwedzkim Saabem, którego Amerykanie chcieli się pozbyć do końca roku. Plan ten spalił na panewce w listopadzie, kiedt nagle z umowy o przejęciu Saaba wycofał się szwedzki producent sportowych aut Koenigsegg. Amerykanie postanowili do końca roku szukać nowego inwestora dla szwedzkiej firmy.