Biznes Ludzie Pieniądze

Kto to jest ten Balcerowicz?

Aleksandra Klich
16.12.2009 , aktualizacja: 17.12.2009 23:47
A A A Drukuj
Reformy, które 20 lat temu zmieniły Polskę. Odcinek 1. Ludzie pytają, kiedy wreszcie będzie ten rząd. Mazowiecki nie może znaleźć kandydata na wicepremiera. Profesorowie Trzeciakowski, Józefiak odmawiają. To może Kuroń? Ktoś przytomnie zauważa: ależ on nie zna się na ekonomii! No to kto?! Gospodarka w ruinie, to ostatnia chwila na reformy
Koledzy mówią o Leszku Balcerowiczu: uparty, ambitny. Miał zaledwie 31 lat, gdy w 1978 r. skrzyknął kilku kolegów ekonomistów i - z ciekawości, traktując to jako hobby - stworzyli projekt przebudowy socjalistycznej gospodarki. Po latach powie: - Nikt z nas nie przypuszczał, że kiedyś się przyda
Koledzy mówią o Leszku Balcerowiczu: uparty, ambitny. Miał zaledwie 31 lat, gdy w 1978 r. skrzyknął kilku kolegów ekonomistów i - z ciekawości, traktując to jako hobby - stworzyli projekt przebudowy socjalistycznej gospodarki. Po latach powie: - Nikt z nas nie przypuszczał, że kiedyś się przyda
Siódma rano, 31 sierpnia 1989 r. Leszek Balcerowicz wrócił z działki, rodzina pakuje już walizki, za pięć dni lecą do Anglii. Politechnika w North Stafford-shire czeka na nowego wykładowcę ekonomii z Polski.

Dzwoni telefon. Waldemar Kuczyński, przyjaciel i doradca Tadeusza Mazowieckiego, nowego premiera, prosi Balcerowicza pilnie do swojego mieszkania przy Czerniakowskiej w Warszawie.

Wypala: - Leszek, masz ofertę bycia ministrem finansów i wicepremierem rządu.

Balcerowicza zatyka: - Nie wchodzi w grę.

Ma rzucić pracę naukową? Zrezygnować ze stypendium, zawieść Anglików? A żona? Ewa tak się cieszy na wyjazd!

Komunistyczny nierząd

Pół roku wcześniej, gdy w Warszawie zaczynają się obrady Okrągłego Stołu, Balcerowicz - ekonomista, adiunkt Szkoły Głównej Planowania i Statystyki po stażach w Sussex i Marburgu - kończy habilitację "Systemy gospodarcze. Elementy analizy porównawczej".

Koledzy mówią o nim: mózgowiec, potwornie uparty. Ambitny, żadnych kompleksów chłopaka z prowincjonalnego Torunia, z którego pochodzi.

Z drugą żoną Ewą i dwójką małych dzieci mieszka na 53 m kw. na ósmym piętrze bloku na Bródnie. Tak jak inni rano staje w długiej kolejce po mleko w sklepie Społem. Bez gwarancji, że gdy dojdzie do lady, towar jeszcze będzie.

Kolejki są w całej Polsce. Po kurczaki, jajka, cukier. W domu towarowym w Rzepińsku wisi kartka: "Z powodu małej ilości towaru, a dużej ilości klientów zabrania się przynoszenia do sklepu i rozkładania taboretów i stołków turystycznych".

Mięso tylko na kartki, ale i tak nie da się go kupić. Na benzynę kartek już nie ma, sznur aut przed CPN-em liczy kilometr, dwa.

Komuniści nie panują już nad niczym. Kraj jest zrujnowany i potwornie zadłużony - na ponad 40 mld dol. To dwie trzecie rocznego dochodu narodowego (licząc po kursie oficjalnym, bo czarnorynkowy był kilkakrotnie wyższy).

To m.in. podwyżki cen w 1988 r. wywołały strajki. Hutę im. Lenina spacyfikowali zomowcy. Ale co dalej? Władza dochodzi do wniosku, że musi rozmawiać z opozycją, przerzucić na "Solidarność" część odpowiedzialności.

Zachodni dostatek w socjalizmie?

Poglądy gospodarcze dzielą działaczy "S": jedni są za wolnym rynkiem, jak liberałowie z Gdańska i Krakowa, inni wierzą w opiekuńcze państwo socjalne, jak Ryszard Bugaj.

Bronisław Geremek i Tadeusz Mazowiecki - "mózgi opozycji" - przez wiele lat łudzili się, że socjalizm można poprawić. Wystarczy oddać władzę nad zakładami samorządom pracowniczym. Nawet opublikowali te tezy w 1985 r. Publicysta Piotr Wierzbicki dziwił się: - To anachroniczny program. Nie da się żyć jednocześnie w zachodnim dostatku i w socjalizmie.

Ekonomista Witold Trzeciakowski tłumaczy Geremkowi: - Jesteśmy zacofani. Mamy niską wydajność, fatalną organizację pracy, przestarzałą infrastrukturę. Nie ma nawet sprawnej sieci telefonów! Trzeba zrobić szybką reformę, uwolnić rynek i prywatyzować gospodarkę.

- Trzeciakowski przekonywał mnie dwa lata. Przekonał - zwierzy się na początku lat 90. Geremek.

Leszek Balcerowicz, o pokolenie młodszy od prof. Trzeciakowskiego, też uważa, że socjalizmu nie da się naprawić.

Miał zaledwie 31 lat, gdy w 1978 r. skrzyknął kilku kolegów ekonomistów i - z ciekawości, traktując to jako hobby - stworzyli projekt przebudowy socjalistycznej gospodarki. Po latach powie: - Nikt z nas nie przypuszczał, że kiedyś się przyda.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów