Kryzys - jak wojna - jednych niszczy, drugich bogaci. Firma Kolgart-Metal Wojciecha Wiśniewskiego ma się dobrze - handluje złomem. - Kryzys to stan zawałowy gospodarki. Gdy pacjent umiera, zjawia się zakład pogrzebowy. Ja prowadzę zakład pogrzebowy dla stali - mówi Wiśniewski, absolwent SGPiS (obecnie Szkoła Główna Handlowa), były pracownik KC PZPR, były sekretarz ekonomiczny SdRP, znajomy dziesiątków mniej i bardziej wpływowych osób.
Dziś wydzwania do tych, którzy coś znaczą w gospodarce - pyta o bankrutujące firmy. Chce być pierwszym, który powie: "Kupię złom". - Wici wysłałem m.in. do kolegów z Wybrzeża. Upadają stocznie, badam, czy do sprzedania są dźwigi lub suwnice. Stocznie w Gdyni i Szczecinie to jakieś 500 tys. ton złomu - szacuje. - Nie chcę tego przegapić.
Wiśniewski należał do tych nielicznych w Polsce, których ucieszyło wycofanie się "inwestora z Kataru". - Ja na zakład patrzę oczami hieny obserwującej zdychającą antylopę - przyznaje. Na żywo nie brzmi to tak strasznie jak wygląda na papierze - Wiśniewski ma do siebie duży dystans.
Szansy na zarobek szuka nie tylko w upadającym przemyśle. Jego pracownicy - twierdzi - wypatrzyli w internecie przetarg na pierwsze prezydenckie volvo (760 GLE). Sprzedawała Agencja Mienia Wojskowego. Wiśniewski do przetargu stanął i wygrał. - BOR kupił to volvo w 1989 roku dla prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego, po nim - przez rok - jeździł nim Lech Wałęsa. Potem BOR przekazał auto śląskiej policji, bo opancerzonego samochodu nie może sprzedać na wolnym rynku. Musi być "pod kontrolą", mogliby go przecież kupić gangsterzy.
W internecie można wyczytać, że gangsterzy i tak prezydenckim volvo jeździli. Policja woziła nim skruszonych przestępców, którzy zyskali status świadka koronnego, np. Jarosława M. zwanego "Masą", z gangu pruszkowskiego.
Po latach (i kilku usterkach) limuzynę wystawiono na sprzedaż. Nie każdy mógł ją kupić - tylko ci, którzy mają zezwolenie na handel wycofywanym z armii i policji sprzętem. Wiśniewski je ma. By samemu sprzedać volvo "jako zabytek", musiał wymontować pancerz. - Limuzyna schudła o blisko tonę - opowiada. - Zostawiłem tylko grube pancerne szyby i wzmocnione podwozie - żeby było widać, że to poważny, prezydencki samochód, a nie zwykły - z taśmy.
Ile zapłacił Agencji Mienia Wojskowego? Nie chce powiedzieć. Wiadomo, za ile chce sprzedać - ma nadzieję na 100 tys. dol. Dlaczego na tyle? Bo seledynową warszawę (M-20)
Karola Wojtyły chciano kilka lat temu kupić na aukcji w Christie's za 60 tys. euro.
Wiśniewski zerka za ocean: - Podobno w Chicago ma powstać muzeum Wałęsy, może więc oni.
Liczy na pomoc dawnego zausznika i ministra Wałęsy Mieczysława Wachowskiego. - Mietek ma mnóstwo znajomych w kraju i w Ameryce. Jeśli znajdzie klienta, dostanie 10 proc. - obiecuje.