Wspomina czas kryzysu jak zły sen. Kupuje kantówkę i gwoździe i liczy na swoim blackberry, czy mu ich wystarczy. Bardzo niedawno, gdy Kongres Stanów Zjednoczonych chciał wiedzieć, ile pieniędzy przeznaczyć na TARP, też obliczał to na blackberry.
Wyszło 700 mld dol. Dlaczego akurat tyle? Bo jak skalkulował, skoro w Ameryce było wtedy 11 bln dol. kredytów hipotecznych i 3 bln kredytów komercyjnych, razem 14 bln., to 700 mld stanowi akurat 5 proc., no i ładną, okrągłą sumę.
Dziś były asystent Hanka Paulsona Neel Kashkari ma do wykonania cztery zadania: zbudować szopę, porąbać drewno, schudnąć 10 kilo i pomóc Paulsonowi pisać wspomnienia. Utył, bo gdy zawalił się finansowy świat, leczył stres, jedząc czipsy. Nie spał, bo jego blackberry dzwonił bez przerwy. Nie widywał swojej żony, ale za to był świadkiem, jak kolega z pracy dostał przy biurku zawału.
W październiku 2008 r. Hank Paulson ogłosił, że program TARP poprowadzi jego asystent Neel Kashkari. Nikt nie wiedział, kto to jest. Z dnia na dzień Kashkari stał się twarzą największego i najbardziej kontrowersyjnego finansowego programu interwencyjnego w amerykańskiej historii.
- 700 mld było liczbą prosto z sufitu. Nie wiedzieliśmy, czy to za mało, czy za dużo. Uznaliśmy, że trzeba wyciągnąć od Kongresu, ile się da - wspomina. - "Może bilion?". Na co Hank Paulson stanowczo pokręcił głową. "No dobra, to może 700 mld?". Nie mogliśmy sobie pozwolić na wahanie lub niepewność. Nie mieliśmy pojęcia, czy to pomoże, ale musieliśmy być wcieleniem pewności siebie. Nie wolno nam było pokazać, jacy jesteśmy przerażeni - opowiada Kashkari w wywiadzie dla "Washington Post".
Musiał zmierzyć się z wielkim amorficznym zagrożeniem. Dziś ma potrzebę zbudowania czegoś bardzo konkretnego własnymi rękami. Wybrania deski, wbicia gwóździa, połączenia ze sobą poszczególnych elementów, by otrzymać coś namacalnego, co będzie tu stało przez następne 50 lat. Nazywają to z żoną waszyngtońskim detoksem.
Gdy do Białego Domu miał wprowadzić się Barack Obama, a Hank Paulson ustępował miejsca Timowi Geithnerowi, Kashkari odpowiadał za stabilność całego systemu finansowego w okresie przejściowym i musiał bronić w przesłuchaniach przed Kongresem zastrzyków gotówki dla instytucji finansowych. Zbierał cięgi za recesję od równie przerażonych jak on sam kongresmenów. Zdobył wówczas przydomek "bailout czar" (car rządowej pomocy). Rozdysponował 400 mld dol. wśród 540 banków i wprowadził w życie program zapobiegania niewypłacalności kredytobiorców wart 50 mld dol. Gdy pracował w Departamencie Skarbu, zaczął się modlić. Dawniej w Goldman Sachs nigdy tego nie robił.
Administracja prezydenta Obamy poinformowała w tym tygodniu, że ostateczny koszt programu pomocy dla banków będzie niższy o 200 mld dol. w związku z poprawą formy Wall Street. Największe banki dużo szybciej, niż się spodziewano, spłaciły rządowe pożyczki. Dotychczas banki oddały 115 mld dol. długu. Do końca przyszłego roku rząd spodziewa się otrzymać zwrot 175 mld dol. Departament Skarbu zarobił na odsetkach 10 mld dol. f