Biznes Ludzie Pieniądze

Miliardy z Abu Zabi ratują bankrutujący Dubaj

ToP, Reuters
14.12.2009 , aktualizacja: 14.12.2009 21:42
A A A Drukuj
Emirat Abu Zabi pożyczył sąsiadującemu Dubajowi 10 mld dol., aby mógł spłacić najpilniejsze długi
Emirat Abu Dhabi pożyczył sąsiadującemu Dubajowi 10 mld dol., aby mógł spłacić najpilniejsze długi

Abu Zabi jest największym i najbogatszym emiratem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który ma ogromne dochody z eksportu ropy naftowej. Zdecydował się pomóc zadłużonemu sąsiadowi, podobnie jak wcześniej bank centralny Emiratów, bo problemy Dubaju położyły się cieniem na wiarygodności inwestowania w całym świecie arabskim.

Pomoc dotarła w ostatniej chwili. Inwestorzy na światowych rynkach finansowych z wielkimi obawami oczekiwali na poniedziałkowe wieści z Dubaju, bo rządowy deweloper Nakheel miał wykupić właśnie w tym dniu islamskie obligacje za 3,5 mld dol., zwane sukuk. Gdyby tego nie uczynił, wywołałoby to finansowe trzęsienie ziemi, bo dług Nakheel był powiązany zabezpieczeniami także z innymi obligacjami. W sumie chodziło o ponad 5 mld dol. Część inwestorów była święcie przekonana, że Nakheel nie znajdzie pieniędzy i upadnie. Dlatego tymi obligacjami bardzo mocno ostatnio spekulowano - za dolara długu płacono w zeszłym tygodniu jedynie 53 centy.



Część z ratunkowej pożyczki zostanie natychmiast przekazana na spłatę obligacji Nakheel, deweloperskiego ramienia rządowego funduszu Dubai World, którego długi sięgają 60 mld dol. Reszta pójdzie na pokrycie najpilniejszych rachunków Dubai World, które wystawili jego partnerzy biznesowi.

Pod koniec listopada fundusz Dubai World nieoczekiwanie poprosił wierzycieli, aby pomogli mu zrestrukturyzować dług 26 mld dol., który ma być spłacony do końca kwietnia przyszłego roku. Wywołało to szok na rynkach finansowych, bo do tej pory Dubaj uchodził za prawdziwe eldorado dla inwestorów, a finansowanie tam ogromnych projektów deweloperskich wydawało się świetnym interesem. Dlatego problemy Dubaju spowodowały tąpnięcie na światowych giełdach, przecenę wielu europejskich banków, które pożyczyły emiratowi miliardy euro i ogólny spadek zaufania do inwestycji na młodych rynkach, co boleśnie odczuli także inwestorzy Warszawie. W dół poszły notowania akcji na GPW i osłabił się złoty.

Teraz wieść o pomocy finansowej płynącej z Abu Zabi wywołała początkowo euforię na giełdzie w Dubaju - indeks wystrzelił o ponad 10 proc., a w Abu Zabi - 8 proc. W górę odbiły także indeksy w Europie, w tym w Warszawie. Ale na parkietach szybko euforia się skończyła, bo gracze zdali sobie sprawę, że pożyczka tylko chwilowo rozwiązuje problemy Dubaju, zaś w dłuższym terminie nadal nie ma pewności, czy emirat spłaci wszystkie swojej długi. Sam Nakheel ma kolejne serie obligacji do wykupienia - w maju przyszłego roku za 980 mln dol, a w styczniu 2011 r. za 750 mln dol.

Inwestorzy obstawiają, że Dubaj będzie musiał teraz sprzedawać swoje cenne aktywa rozrzucone po całym świecie, aby spłacić zobowiązania. Chodzi np. o nowojorską sieć luksusowych sklepów Barneys i operatora portowego DP Dubai. Gdyby ta sztuka się nie udała, rząd Dubaju przygotowuje zmiany w prawie, aby można było ogłosić upadłość Dubai World.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy