Konkretnie przez dopisek: "oraz jego trwania", który znalazł się w dokumencie już po konsultacjach z operatorami. - Gafa, nadgorliwość, a może celowy zabieg? - zastanawia się Cezary Albrecht z PTC, operatora sieci Era i Heyah.
Rozporządzenie uściśla prawo telekomunikacyjne, które weszło w życie 6 lipca. Miało przenieść na polski grunt zapisy unijnej dyrektywy o retencji, czyli przechowywaniu danych przez operatorów.
Operatorzy podkreślają, że zapisy dyrektywy były ciężko wywalczonym kompromisem między zwolennikami a przeciwnikami tak dużych obowiązków nałożonych na operatorów. - Mówi się w niej, że muszą oni przechowywać dane dotyczące lokalizacji telefonu, z którego wykonano połączenie i z którego je odebrano. Co ważne: położenie początkowe - tłumaczy Albrecht. - U nas dodano jednak owe nieszczęsne trzy słowa.
Co to oznacza w praktyce? - Będziemy musieli rejestrować dane z masztów komórkowych które odbierają sygnał komórki podczas całej rozmowy. To mogą być setki masztów. To niewykonalne - rozkłada ręce Albrecht.
PTC oraz inni operatorzy już dziś śledzą na polecenie różnych służb konkretne osoby (najbardziej spektakularnym przykładem wykorzystania takich danych była słynna konferencja byłego prokuratora Jerzego Engelkinga z 2007 r. pokazująca podróż po
Warszawie byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka zakończoną w hotelu Marriott). Ale używane do tego celu urządzenia nie nadają się jednak do obserwowania ruchu wszystkich klientów. - Wydajność tego systemu to obserwacja ruchu kilku tysięcy osób - zaznacza ekspert PTC.
Zwiększenie możliwości to koszt kilkudziesięciu milionów złotych oraz comiesięczne koszty utrzymywania urządzeń. TP SA zainwestowała już ponad 2 mln euro w podobny system.
- Mamy nadzieję, że te trzy dodane słowa w rozporządzeniu to przypadek. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, po co komu dane o tym, w jaki sposób przemieszczają się Polacy. Ta zmiana idzie za daleko i może wyglądać na próbę nieustannej kontroli - przekonuje Zbigniew Lazar, rzecznik PTC.
Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury: - Przepis rozporządzenia jest zgodny z dyrektywą. Mamy m.in. opinię Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Co ważne, dyrektywa zabrania zatrzymywania danych, które ujawniają treść rozmowy czy SMS-a i tego rozporządzenia nie narusza.
Rozporządzenie jest na końcowym etapie, tuż przed podpisem ministra.