- Gazociąg, który przechodzi przez nasze kraje, odnowi starożytny Jedwabny Szlak, który służył kiedyś od intensywnej wymiany towarów między Azją i Europą - mówił wczoraj z patosem prezydent Turkmenistanu Gurbanguły Berdymuchammedow na ceremonii otwarcia gazociągu łączącego Azję Środkową i
Chiny.
Symboliczny kurek na rurze odkręcili wspólnie lider Turkmenistanu oraz prezydenci Chin Hu Jintao, Uzbekistanu Isłam Karimow oraz Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Lider Chin był bardziej rzeczowy. - Musieliśmy połączyć nasze siły w trudnym dla świata okresie. I mam nadzieję, że dzięki tej inwestycji będziemy nie tylko dobrymi sąsiadami, ale także rzetelnymi partnerami - powiedział Hu.
Gazociąg z Azji Środkowej do Chin jest najdłuższy na świecie. Ma ok. 7 tys. km długości. Biegnie trasą mierzącą 1833 km przez Turkmenistan, Uzbekistan i Kazachstan, a następnie 5,5 tys. km poprzez całe Chiny. Dla porównania - przecinający Polskę gazociąg jamalski z Syberii do Europy Zachodniej miał mieć 4 tys. km długości. Jednak jamalska rura jest budowana od 15 lat i jeszcze jej nie skończono. A rura z Azji Środkowej do Chin powstanie w trzy lata.
Połączenie przez trzy państwa Azji Środkowej 8 tys.
robotników ułożyło w 27 miesięcy i w tym samym czasie zakończono pierwszą cześć przedłużenia do Chin. Druga część chińskiego odcinka rury jest już budowana i zostanie ukończona w połowie 2011 r.
Jeszcze w tym roku gazociągiem do Państwa Środka popłynie 150 mln m sześc. surowca. W przyszłym roku już 6 mld m sześc., a za trzy lata - 40 mld m sześc., głównie z turkmeńskich złóż Południowy Jolotan. Kryją one do 14 bln m sześc. gazu i są jednym z pięciu największych pól gazowych świata.
Dla gwałtownie rozwijającej się
gospodarki Chin te dostawy mają żywotne znaczenie. W listopadzie w Chinach z powodu wczesnych mrozów ograniczano dostaw gazu dla przedsiębiorstw, uderzając w ich zyski, aby utrzymać zimowe rezerwy dla ludności. Z niedoborami wielu surowców, które kiedyś nękały Chiny, Pekin już sobie radzi. Z deficytem gazu - jeszcze nie.
Zamówione przez Chiny dostawy z Azji Środkowej to jedna czwarta gazu, który
Rosja eksportuje rocznie do Europy Zachodniej. I właśnie Rosja trzymała dotąd w garści zasobne w gaz państwa Azji Środkowej, korzystając z sieci gazociągów eksportowych zbudowanych w czasach ZSRR. Przez lata Gazprom zazdrośnie strzegł monopolu na gazociągi i zmuszał państwa Azji Środkowej, aby sprzedawały Rosjanom tanio swój surowiec, jeśli chciały cokolwiek zarobić na
eksporcie do Europy. Rura do Chin uwalnia Azję Środkową od tego monopolu, a Pekin zyskał atuty w prowadzonych od lat negocjacjach z Gazpromem o dostawach z Rosji.
- Prawdziwą historię sukcesu zapisały Chiny. Potrafiły działać w Azji Środkowej tak, jak nie udało się żadnemu innemu mocarstwu - powiedziała cytowana przez agencję AFP Annette Bohr z londyńskiego instytut badań politycznych Chatham House.
Analitycy ciągle nie mogą wyjść ze zdumienia, że Pekin z taką łatwością załatwił swoje interesy w regionie, zdominowanym przez Rosję już od carskich czasów. - Coraz większa obecność Chin w Azji Środkowej jest w większym stopniu efektem błędów rosyjskiej polityki zagranicznej niż skutkiem bezpośredniej strategii Pekinu zwiększania zaangażowania w sąsiednich państwach - twierdzi Sarah Michaels z firmy doradczej Oxford Analytica, cytowana przez agencję Reuters.
W kwietniu gwałtowny wybuch zniszczył główny gazociąg eksportowy z Turkmenistanu do Rosji i Aszchabad oficjalnie oskarżył Gazprom, że sprowokował tę awarię. Rurę naprawiono, ale Rosjanie dotąd nie wznowili eksportu turkmeńskiego gazu, na czym Aszchabad traci 1 mld dol. miesięcznie. Michaił Korczemkin, analityk firmy East European Gas Analysis, podkreślał, że Gazprom skorzystał na awarii gazociągu, bo z powodu "siły wyższej" nie musiał kupować turkmeńskiego gazu po uzgodnionej cenie i zwiększyć eksport surowca z własnych złóż. A dzieje się to w czasie kryzysu, kiedy zużycie gazu spadło i Gazprom boryka się ze spadkiem eksportu gazu własnego.
Tymczasem Chiny nie skąpią pieniędzy i tylko w tym roku pożyczyły Turkmenistanowi 4 mld dol. na eksploatację złóż gazu, a Kazachom - 10 mld dol. Pekin z własnej kieszeni wyłożył także na gazociąg z Azji Środkowej.
Jednak najbardziej na chińskich sukcesach może stracić Europa. UE popiera budowę rury Nabucco, którą do Europy Południowej i Środkowej miał popłynąć gaz znad Morza Kaspijskiego i Azji Środkowej. Jednak dopiero od zeszłego roku UE rozmawia o współpracy energetycznej z Aszchabadem. I gdy w stolicach Europy wciąż dyskutują o zakupach gazu z Azji, Chiny już tłoczą do siebie ten surowiec.