Biznes Ludzie Pieniądze

Niech bankowa matka bardziej odpowiada za córki

Adam Płociński
15.12.2009 , aktualizacja: 14.12.2009 22:01
A A A Drukuj
Napływ inwestycji zagranicznych do sektora bankowego ma różne oblicza. Zacznijmy od tego sympatycznego: gospodarki dostają od inwestorów kapitał, którego im brakuje. Mniej sympatyczne jest to, że mogą częściowo stracić wpływ na funkcjonowanie części sektora bankowego. Właścicielami banków stają się bowiem międzynarodowe grupy finansowe, na które po ostatnim kryzysie coraz większy wpływ mają politycy.
Adam Płociński
Adam Płociński
Bankowa córka wprawdzie jest osobnym podmiotem, który z matką łączą jedynie więzi właścicielskie (matka jest właścicielką córki), wiadomo jednak, że jak każdy właściciel, matka ma realny wpływ na sposób prowadzenia biznesu przez córkę.

Poczynaniom córki przygląda się też lokalny nadzór bankowy (w Polsce taką funkcję pełni Komisja Nadzoru Finansowego), który może mieć inne oczekiwania wobec działających tu spółek zagranicznych banków niż ich właściciele.

Jak rozwiązać ten konflikt? Polska powinna popierać nowe propozycje dotyczące nadzoru nad europejskimi grupami finansowymi. Propozycje te zakładają, że w sporze pomiędzy nadzorem nad silną matką a uległą córką pojawi się niezależny mediator. To wzmacnia naszą pozycję jako kraju, który gości takie uległe bankowe córki.

Pozostaje jednak problem odpowiedzialności finansowej za działalność spółek-córek. W obecnej formie przepisy przewidują, że w przypadku bankructwa córki finansową odpowiedzialność za wypłatę depozytów poniesie Polska (konkretnie pozostali uczestnicy naszego rynku, a jeśli temu nie podołają - polski podatnik). Odpowiedzialność matki została ograniczona, tak jak w każdej innej spółce kapitałowej, do wysokości udziału właścicielskiego w córce. Tylko że w spółce kapitałowej niebędącej bankiem pozostali uczestnicy rynku nie muszą się zrzucać na pokrycie zobowiązań bankruta.

Limitowanie odpowiedzialności matki rodzi pokusę wywierania na córki presji, aby prowadziły działalność bardziej zyskowną kosztem większego ryzyka. Jest to typowy mechanizm zjawiska określanego jako pokusa nadużycia (moral hazard), czyli zachęta do działań ryzykownych poprzez odizolowanie sprawcy od negatywnych skutków tych działań.

Aby temu ryzyku zapobiec, przydałyby się dwie "polisy".

Pierwszą jest pozostawienie na poziomie lokalnym decyzji o relacji kapitału córki do skali prowadzonej działalności. Ta relacja odzwierciedla poziom ryzyka, jaki wiąże się z prowadzeniem biznesu. Skoro ponosimy koszty bankructwa, musimy móc podejmować kluczową decyzję, która to ryzyko oddali. Tu nasze argumenty są w Europie zauważone.

Drugą jest zaangażowanie matki w ponoszenie części kosztów bankructwa córki. W mojej ocenie w przypadku bankructwa banku-córki jej właściciel będący bankiem za pośrednictwem swojego systemu gwarancyjnego powinien ponosić odpowiedzialność za wypłatę części depozytów. Tak samo, jak robią to inne banki działające na rynku, na którym doszło do nieszczęścia. To będzie najmocniejsza gwarancja utrzymania zdrowych relacji pomiędzy podmiotami w grupie.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów