Biznes Ludzie Pieniądze

Grecki rząd musi wprowadzić zmiany. Inaczej kraj pójdzie na dno

Leszek Baj, Reuters, AFP
15.12.2009 , aktualizacja: 15.12.2009 20:47
A A A Drukuj
- Musimy wprowadzić zmiany, w przeciwnym razie pójdziemy na dno - przekonuje Greków ich premier George Papandreou. W poniedziałek przedstawił plan, jak obniżyć sięgający 300 mld euro dług publiczny. Inwestorzy nie przyjęli go jednak z entuzjazmem
Premier Grecji Jeorjos Papandreu
.
Premier Grecji Jeorjos Papandreu


- Musimy natychmiast działać, by przyjąć nową umowę społeczną - powiedział Papandreou. Sytuacja w kraju jest napięta. Według Komisji Europejskiej w tym roku dług publiczny w Grecji sięgnie 112,6 proc. PKB, a w 2011 r. przekroczy 135 proc. PKB! Będzie najwyższy w całej UE. Greckie władze ostatnio zmieniły prognozy dotyczące deficytu sektora finansów publicznych w tym roku. We wrześniu rząd szacował go na 6 proc. PKB, a w październiku, po wyborach, już na 12,7 proc.

To zaskoczyło inwestorów i Brukselę. Agencja ratingowa Fitch obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Grecji. Sytuacją w Grecji zaczęli martwić się europejscy przywódcy, przedstawiciele Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego. Ekonomiści zaczęli głośno mówić, że grecka choroba może zaszkodzić całej strefie euro.

W poniedziałek wieczorem grecki premier przedstawił propozycje walki z zadłużeniem w czasie spotkania ze związkami zawodowymi i pracodawcami. Chce ograniczyć deficyt budżetowy do 3 proc. PKB w ciągu czterech lat, liczy na to, że dług zacznie spadać od 2012 r.

Lewicowy premier proponuje obcięcie o 10 proc. przyszłorocznych wydatków na politykę społeczną. Zapowiedział ograniczenie premii w sektorze publicznym, cięcie wydatków na obronę. Obiecał wprowadzenie podatku od zysków kapitałowych i 90 proc. podatek od premii dla bankowców. Chce walczyć z korupcją i unikaniem płacenia podatków, bo jego zdaniem to największe problemy kraju.

- Wprowadzenie w życie tych środków w kolejnych miesiącach przekona rynki, że podejmujemy poważne działania do ograniczenia deficytu - powiedział we wtorek dziennikarzom przebywający w Niemczech grecki minister finansów George Papaconstantinou.

Analitycy jednak na zapowiedzi greckiego rządu patrzą dość sceptycznie. - Jeśli inwestorzy spodziewali się konkretów, to muszą być zawiedzeni - mówi Diego Iscaro, ekonomista IHS Global Insight. We wtorek główny indeks na giełdzie w Atenach stracił 2,1 proc.

Grecki rząd do swoich pomysłów musi przekonać nie tylko inwestorów, ale przede wszystkim opozycję, związki zawodowe oraz całe greckie społeczeństwo. A to nie będzie takie proste. - Nie będzie rozejmu w walce o prawa pracowników - zapowiedział z kolei Giorgos Skiadiotis, rzecznik popieranego przez komunistów związku zawodowego PAME. Związki już zapowiadają, że zimą będą protesty.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów