- Musimy natychmiast działać, by przyjąć nową umowę społeczną - powiedział Papandreou. Sytuacja w kraju jest napięta. Według Komisji Europejskiej w tym roku
dług publiczny w Grecji sięgnie 112,6 proc.
PKB, a w 2011 r. przekroczy 135 proc. PKB! Będzie najwyższy w całej UE. Greckie władze ostatnio zmieniły prognozy dotyczące deficytu sektora finansów publicznych w tym roku. We wrześniu rząd szacował go na 6 proc. PKB, a w październiku, po wyborach, już na 12,7 proc.
To zaskoczyło inwestorów i Brukselę. Agencja ratingowa
Fitch obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Grecji. Sytuacją w Grecji zaczęli martwić się europejscy przywódcy, przedstawiciele Komisji Europejskiej i
Europejskiego Banku Centralnego. Ekonomiści zaczęli głośno mówić, że grecka choroba może zaszkodzić całej strefie euro.
W poniedziałek wieczorem grecki premier przedstawił propozycje walki z zadłużeniem w czasie spotkania ze związkami zawodowymi i pracodawcami. Chce ograniczyć
deficyt budżetowy do 3 proc. PKB w ciągu czterech lat, liczy na to, że dług zacznie spadać od 2012 r.
Lewicowy premier proponuje obcięcie o 10 proc. przyszłorocznych wydatków na politykę społeczną. Zapowiedział ograniczenie premii w sektorze publicznym, cięcie wydatków na obronę. Obiecał wprowadzenie podatku od zysków kapitałowych i 90 proc. podatek od premii dla bankowców. Chce walczyć z korupcją i unikaniem płacenia podatków, bo jego zdaniem to największe problemy kraju.
- Wprowadzenie w życie tych środków w kolejnych miesiącach przekona rynki, że podejmujemy poważne działania do ograniczenia deficytu - powiedział we wtorek dziennikarzom przebywający w Niemczech grecki minister finansów George Papaconstantinou.
Analitycy jednak na zapowiedzi greckiego rządu patrzą dość sceptycznie. - Jeśli inwestorzy spodziewali się konkretów, to muszą być zawiedzeni - mówi Diego Iscaro, ekonomista IHS Global Insight. We wtorek główny indeks na giełdzie w Atenach stracił 2,1 proc.
Grecki rząd do swoich pomysłów musi przekonać nie tylko inwestorów, ale przede wszystkim opozycję, związki zawodowe oraz całe greckie społeczeństwo. A to nie będzie takie proste. - Nie będzie rozejmu w walce o prawa pracowników - zapowiedział z kolei Giorgos Skiadiotis, rzecznik popieranego przez komunistów związku zawodowego PAME. Związki już zapowiadają, że zimą będą protesty.