- Tegoroczny
deficyt budżetowy to nie 52 mld zł, ale blisko 97 mld zł. Rząd część deficytu ukrył, pozamiatał pod dywan. Nie zaliczył doń deficytu środków unijnych ani przesunięcia finansowania dróg z budżetu do Krajowego Funduszu Drogowego, który ma na ten cel emitować obligacje - wyliczyła Aleksandra Natalli-Świat (PiS).
Jej zdaniem minister finansów Jacek Rostowski "oszczędza na prawdzie", m.in. założył na przyszły rok zbyt niską
inflację i wzrost
PKB. - Może to kolejny budżet wyborczy, specjalnie zbyt pesymistyczny, by potem pokazać, że jest lepiej. Jednak jak chce się mówić o naprawie finansów, to najpierw trzeba rzetelnie przedstawić ich stan - mówiła posłanka PiS. Wezwała rząd do przygotowania realnego planu naprawy finansów publicznych, który ograniczy narastanie długu publicznego (w przyszłym roku ma on wynieść 740 mld zł).
Przedstawiła receptę PiS: przywrócenie tzw. kotwicy budżetowej (za rządów PiS przyjęto, że deficyt nie może być wyższy niż 30 mld zł), racjonalizacja wydatków publicznych, zwiększenie bazy podatkowej - chodzi o ograniczenia tzw. samozatrudnienia, poprawa ściągalności podatków, zniesienie obowiązku odprowadzania części składki do
OFE (Polacy sami wybieraliby, co wolą - ZUS czy OFE).
- Jeśli rząd ma swoje propozycje, to najwyższy czas, by je sformułował. Teraz każdy z ministrów mówi co innego - ubolewała Natalli-Świat (PiS).
Wtórowali jej Anita Błochowiak (Lewica) i Marek Borowski (SdPl). - Mamy ogromny deficyt i zadłużenie. A co, jak wbrew temu, na co liczy rząd, nie będzie w przyszłym roku 25 mld zł z prywatyzacji? Istnieje duża obawa o przekroczenie w 2010 r. przez dług progu 55 proc. PKB. Minister Michał Boni mówił, że rządowy "Plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych" jest już gotowy w 75 proc. To gdzie on jest? - pytała posłanka Błochowiak (Lewica).
- Niby jesteśmy zieloną wyspą na tle czerwonego morza recesji krajów europejskich, ale sytuacja finansów publicznych nie jest dobra - mówił Marek Borowski (SdPl). Jego zdaniem w przyszłym roku dług pewnie nie przekroczy 55 proc. PKB. - Minister Rostowski jest spokojny, bo PKB będzie wyższy, niż założył,
inflacja znacznie wyższa, a pewnie i NBP wpłaci coś ze swojego zysku. Ale co z naszym wejściem do euro? - mówił Borowski. Jego zdaniem rząd powinien skończyć z "klajstrowaniem", sondowaniem różnych rozwiązań w mediach. - Czas na projekty. Może to zresztą sprytny plan rządu, by doprowadzić do sytuacji, w której cała opozycja będzie domagała się reform - zastanawiał się Borowski.
Posłowie PO uspokajali: - Deficyt będzie wyższy od tegorocznego o 29 mld zł. Mimo to można go uznać za w miarę bezpieczny. Dług publiczny rzeczywiście będzie olbrzymi i trudno nad tym problemem się nie zastanowić.
- Przedstawiciel rządu zapewnił jednak, że jesteśmy w miarę bezpieczni - mówił poseł Paweł Arndt (PO). Także posłanka Krystyna Skowrońska (PO) przekonywała, że polski dług nie przekroczy w przyszłym roku 55 proc. PKB.
Sejm uchwali budżet w piątek.